Ależ z małej piszę, bo tako pod avem stoi;). A i mój nick z dużej pisany jakimś dziwnym mi się wydaje... [/offtop]
Ale ja stanę w obronie Eoren - czy to złe jest zaiste, że William (w ślady wielkich, co by z naszych wymienić Wyspiańskiego, Gombrowicza, Andzrejewskiego) odcina się od baraniego pędu ku śmierci chwalebnej, acz głupiej czy ku patriotyzmowi, z uporem maniaka wpijaną do młodych główek (nie żeby mu ideały patriotyczne obce były - służył Krajowi swojemu, pisząc Prawdę:))? Czy jest w nim uczucie wzgardy dla klas "nieszlacheckich"? Czy nie wybiera życia w stanie lekko poniżej średniej, odcinając się od majątku rodzinnego? Determinacja w dążeniu do własnych celów wszak u tej postaci jest ogromna! chce osiągnąć wszystko sam, bez oglądania się na swych praszczurów. To dopiero jest siła i wola - ilu z nas, mając w zasięgu ręki nieprzebrane bogactwa, wybrałaby życie na poddaszu, żywiąc się przez miesiąc jedynie figami (o ile pamięć mnie nie zawiodła)? A że ma też i cechy negatywne (czasami bucwa z niego wychodzi, fakt)? Toż to postać czyni li tylko ciekawszą, głębszą, a nie płaską, pocieszną acz nudną, w radosnych podskokach opowiadającą sporośne kawały i zbereźne piosenki wyśpiewującą.
Tylim rzekł, zamilknę już, co by na werdykt sprawiedliwy Inkwizycji czekać.


