Zacząłem się zastanawiać nad powszechnością edukacji w Ankh-Morpork, bądź co bądź milionowej wielkości mieście. Ludność jego bowiem jest zaskakująco dobrze wykształcona! Umiejętność czytania i pisania jest tam czymś bardzo powszechnym.
Widać to już po Prawdzie, gdzie bardzo popularna jest mnoga ilość czytanych gazet, a dochodzi do tego płodność mieszkańców w pisaniu listów jaka dochodzi nam w Piekle pocztowym...
Bo gdzie oni wszyscy się uczą?
W Ankh-Morpork mamy wielką uczelnie magiczną - Niewidoczny Uniwersytet, jest ona jednak dość niszowa i nie kształci magów w ilościach hurtowych.
Poszczególne gildie także, mają swego rodzaju szkoły, ale zajmują się one raczej szkoleniem praktyczno-zawodowym (podobnie jest z liczną rzeszą rzemieślników, u której terminują uczniowie)
Wspominane głównie w kontekście Susan* szkoły to raczej miejsca dla dzieci z dobrych, bogatszych domów... Nie bardzo jest tu miejsce na takie powszechne kształcenie.. Nawet przyjmując, że uczymy podstawowych umiejętności czytania i pisania to jest to logistycznie dosyć trudne przedsięwzięcie.. A z książek Pratchetta raczej nie widać raczej znanych z naszych większych miast maszynek do kształcenia...
* nie pamiętam jak to było w Złodzieju Czasu, a nie mam książki pod ręką. Mam wrażenie, że tam trochę poruszony był ten temat bardziej szeroko...




