Wszedł do Sali pełnej zaczytanych dziwaków. Lubił takie miejsca, gdzie kurz i zapach wieków mieszały się z zapachem emocji wywoływanych przez czytane pozycje. Rozejrzał się dookoła i rzucił okiem na ścianę zamalowaną wpisami jemu podobnych. Jako, że rzucanie okiem nie było przyjemne (szczególnie jak spadło na zakurzoną pogłogę) więc szybko naskrobał parę słów na kartce. Charakter pisma miał jak taki sam jak aparycję - lepiej nie oglądać na trzeźwo - więc szybko nasunął na głowę swój czarny kapelusz, wziął futerał ukochanej Gitarry (nawet dał jej imię - Monica, tak bardzo ja kochał, za piekny dźwięk). Zza pazuchy wyciągnął stary nóż i przybił kartkę do ściany.
czytający tylko na chwilę oderwali wzrok od ksiazki, kilku rzuciło za nim spojrzenie, ale w miejscu w którym stał jeszcze przed chwilą została tylko róża. na ścianie zwisała nierówno przygwożdżona (nie ma słowa przynożona:P) kartka. a na niej napis; Marek jaki jest każdy widzi.
Heh. a na serio wita was Marek. Marek Sobczak z tych Sobczaków słynnych w całej Zawadce - mojej rodzinnej miejscowości. Jestem obecnie studentem trzeciego roku elektroniki i telekonunikacji na polibudzie w Rzeszowie. gram na gitarze akustycznej i kocham kochać. do tego śpiewać i bawić się w inżyniera. po szkole (czyli od 17 do 1) jestem pracownikiem telekomunikacji polskiej - pracuję tam jako case manager, rozwiązując problemy klientów neostrady i tym podobnych usług. a w wolnym czasie (heh dobry żart) poczytuję ksiażki. min. Mistrza. Świat dysku ukształtował moje podejście do świata. Mam nadzieję, że odnajdę się wsród Państwa. kłaniam się nisko. i witam serdecznie.


