Wieża sztuk

inna gierka oraz Rewia NUTTER

Twórczość własna naszych forumowiczów

Re: inna gierka

Postprzez ammir » 15 sie 2010, o 20:20

^ dobra, zatem robię
> domagam się części pierwszej w takim formacie jak część druga, ot co!
v kolejna osoba wyśle mi link do części pierwszej ;p :twisted:
Lepiej żeby mnie nienawidzili takim, jaki jestem, niż kochali kogoś, kim nigdy nie będę.
Avatar użytkownika
ammir męska
Mag II stopnia
 
Posty: 309
Lokalizacja: Wierzbica
Reputacja: 202

Reklama

Re: inna gierka

Postprzez ratharienn » 16 sie 2010, o 20:06

^ Przykro mi, ale dotychczas każdy jakoś sobie radził z czytaniem i rozumieniem odcinków bez sklejania ich w książkę. To, co zrobiła Eoren było raczej uwieńczeniem naszej wspólnej pracy, zatem, ammir - do dzieła i do czytania (przypominam, jakoś koło strony siódmej). ;)

> Skoro Kiniro zaniemógł ostatnimi czasy, wtrącę się w muzykę. Do sceny, w której Ostatni Bard czyta list od ojca, proponuję piosenkę... tak, będzie to Nightwish. :mrgreen: :mrgreen: : Dead gardens - http://www.youtube.com/watch?v=bgXSkKG_Nzs *

v Napisze kolejny odcinek lub go nie napisze.


* Niestety nie mam pojęcia, czy w tym linku jest utwór, o który mi chodzi**. Zrozumieją mnie użytkownicy iPlusa.
** Choć po komentarzach pod filmem wnioskuję, że owszem, jest. ;)
"Co to za sztuka i kogo w niej gram?"
Avatar użytkownika
ratharienn żeńska
Dziekan
 
Posty: 1840
Lokalizacja: Jelenia Góra/Cieplice (Kraina Elfów)
Reputacja: 1980

Re: inna gierka

Postprzez Eoren » 18 sie 2010, o 14:24

^ Ależ oczywiście, że napiszę. Klep, klep - zaklepuję go sobie...
> Rath, jesteś wielka! Aaa, właśnie mi się przypomniało, wybaczcie, że taka prywata ale... Rath, pan Hayez wisi u mnie na ścianie i się nudzi...
v Będzie userem tego Forum... /bo to jedyna pewna kwestia/...

*Łączę się w zrozumieniu problemów z linkami...
**Ammirze, oświadczam, że z trzeciej części również zrobię pdfa ale z pierwszej? Pierwszej?! Miejcie litośc...
***Loki :twisted: /no, co... sam chciałeś/, nigdy nie chciałam byc strażakiem ale w sumie cukrzykiem też nigdy nie planowałam byc, więc cholera wie, co mnie jeszcze w życiu spotka...? Ale zapewniam i własnym przykładem potwierdzam, że jeśli trzeba to da się dozwyczaic zarówno od alkoholu jak i od soków owocowych. Ce vrai.
THERE IS NO JUSTICE. THERE IS JUST ME.
"Outside of a dog, a book is man's best friend. Inside a dog, it's too dark to read."
Avatar użytkownika
Eoren żeńska
Bibliotekarz
 
Posty: 1645
Lokalizacja: Nałęczów...KRK
Reputacja: 362

Re: inna gierka

Postprzez ratharienn » 18 sie 2010, o 19:41

^ Owszem, jestem. :mrgreen:
>
Eoren napisał(a):Aaa, właśnie mi się przypomniało, wybaczcie, że taka prywata ale... Rath, pan Hayez wisi u mnie na ścianie i się nudzi...

Proszę, nie oddawaj go jeszcze nikomu innemu! Ciągle o nim pamiętam, ale, niestety, niespodziewany wydatek uszczuplił mój fundusz i zmuszona jestem zbierać od nowa... Zbieram.
v Miał/a dobry dzień, pełen radości i śmiechu. ;)
"Co to za sztuka i kogo w niej gram?"
Avatar użytkownika
ratharienn żeńska
Dziekan
 
Posty: 1840
Lokalizacja: Jelenia Góra/Cieplice (Kraina Elfów)
Reputacja: 1980

Re: inna gierka

Postprzez grze_tomas_20 » 21 sie 2010, o 19:15

^ A i owszem.

> Buahahahahaha! Mam ją! Mam ją! Dzięki ci tabako i dwa Dębowe Mocne!


- Wchodzę za wszystko, co mam. Nie macie szans – Kraken podsunął wszystkie swoje muszelki na środek stołu jedną z macek.
- Akurat, nic nie masz! – Sleipnir usiłował utrzymać karty pomiędzy kopytami, co nie jest łatwe, nawet, gdy ma się ich osiem.
- Hau, hau – Pies zaszczekał niepewnie i podsunął swoje muszelki nosem na środek stołu.
Sleipnir po uporaniu się z kartami, które o mały włos wypadły mu z r.. kopyt, również przesunął aktualnie obowiązującą walutę do puli.
- Ha, sprawdzam! – krzyknął uradowany mając parę dziesiątek na ręku.
Kraken położył karty na stole i uśmiechnął się do wierzchowca swoimi dwieście ośmioma zębami. – Full, asy na waletach! I co?! Łyso ci teraz!
- Hau, Hau! – zaszczekał Pies i odsłonił swoją łapę, gdzie znajdowały się przepiękne cztery damy.
- O @#$*a! – rzekł wzburzony Kraken.
- O @#$*a!! – rzekł podwójnie wzburzony Sleipnir. – Niemożliwe, on oszukiwał. Zawsze oszukuje!
- Hau – szczeknął urażony Pies zgarniając nosem swoją wygraną. Cieszył się w myślach, że w przypływie straszliwego głodu zjadł kawałek króliczej łapki. Fakt, że cały czas myślał, że niedługo będzie musiał się jej pozbyć (w taki czy inny sposób) nie napawał go optymizmem. Dlatego wolał wykorzystać swoje nabyte chwilowo szczęście. Przed oczami widział już stosy kiełbasy, od których na pewno zrobi mu się niedobrze. Ale stare porzekadło mówiło; „ Co Pies zżarł, to jego”, więc już myślał, jak najszybciej dotrzeć do mięsnego.
- A tak swoją drogą, to co u Odyna. Dawno nie pokazywał się na ziemi – zagaił Kraken, by zapomnieć o przegranej.
- Pije, pali, to co zwykle. Ale usłyszałem jak Loki gadał do siebie coś o Ostatnim Bardzie, jakimś Ejdżeju i o Wiedźmie. To nie ujdzie uwadze Odyna, a ja wiem, że zbliża się kolejna afera. Czuję to w kopytach.
- Hau – potwierdził Pies. – Hau, hau, hau.
- Widzisz, nawet kundel coś wyczuwa – Sleipnir wskazał kopytem Psa, który na „kundla” zareagował cichym warknięciem. – A on w końcu jest Psem Lokiego, przynajmniej oficjalnie.
- Taa, już mnie macki świerzbią na myśl, że znowu nadejdzie koniec świata.
Trójka, hmm… stworzeń siedziała jeszcze przez dobre kilka godzin i rozmawiała na temat ewentualnych skutków nowej „Rewia Gate”, a tymczasem…

- Gdzie jest ten cholerny koń?! Nigdy go nie ma jak jest naprawdę potrzebny! – Odyn był wściekły, bo skończył mu się tytoń. W dodatku wciąż nie udało mu się znaleźć wierzchowca, który był w chwili obecnej po prostu niezbędny. Sleipnir zawsze był pod ręką, a teraz gdzieś zniknął. Pewnie galopuje po bezkresnych zielonych pastwiskach, pomyślał Odyn i wyciągnął przedostatnią piersiówkę.
- Że też ten gówniarz musiał przejąć większość genów po mnie – myślał głośno Odyn. – A w cały m Asgardzie nie ma nikogo na tyle głupiego, żeby powierzyć mu takie zadanie, bez strachu, że mnie wykołuje.
Odyn pociągnął solidny łyk z piersiówki. Zaraz… przecież jest…

- Ty chyba oszalałeś!!! Skąd ja ci wytrzasnę Jedyny-W-Swoim-Rodzaju-Oryginalny-Zegarek-Przedwiecznych (JWSROZP)?! – Wiedźma cała się trzęsła z wściekłości. Bynajmniej nie na myśl, że cena Lokiego jest zbyt wygórowana, lecz dlatego, że w ogóle Loki wie o istnieniu Zegarka.
- Dobra, dobra, mam swoje źródła i wiem, że ty wiesz. I wiem też, że ty się dziwisz, że ja wiem. Ale wiem i nie ma co podnosić sobie sztucznie ciśnienia. Podałem ci cenę. I nie zejdę z niej, chociażbyś mnie błagała/ przeklinała. Ty mi dajesz Zegarek, ja tobie wszystkie informacje. Proste, prawda?
Wiedźma uspokoiła się. W sumie czemu nie, zyskam więcej niż stracę, pomyślała. Podeszła do szafy i wyjęła z niej buty na najwyższym obcasie.
- Domyślam się, że najpierw Zegarek, potem informacje – powiedziała do wstającego z fotela Lokiego.
- Kochana, czytasz mi w myślach.

v I co dalej?
Avatar użytkownika
grze_tomas_20
Student Magii
 
Posty: 80
Lokalizacja: Gliwice
Reputacja: 20

Re: inna gierka

Postprzez ratharienn » 23 sie 2010, o 13:38

^Świetne! :mrgreen: Setnie się uśmiałam, czytając.
>Widzę też, że moje zamysły zostały prawidłowo zrozumiane, choć chciałam, by jeszcze trochę potrwało, nim Odyn wypowie na głos, że EjDżej jest jego dziecięciem. Ale co tam!
vWciąż czekamy na odcinek, zamówiony przez Eoren. :mrgreen:
"Co to za sztuka i kogo w niej gram?"
Avatar użytkownika
ratharienn żeńska
Dziekan
 
Posty: 1840
Lokalizacja: Jelenia Góra/Cieplice (Kraina Elfów)
Reputacja: 1980

Re: inna gierka

Postprzez Eoren » 23 sie 2010, o 14:15

^ A no właśnie - Z*A*M*Ó*W*I*O*N*Y...
> Pojawi się jutro, dobra? Już go zaczęłam ale okoliczności ode mnie niezależne nie pozwoliły mi go ukończyc. Na całe szczęście odcinek grze_tomasa nie zmusi mnie do żadnych zmian, uff...
v Będzie ciekawym człowiekiem (ależ palnęłam...)
*
Proszę, nie oddawaj go jeszcze nikomu innemu! Ciągle o nim pamiętam, ale, niestety, niespodziewany wydatek uszczuplił mój fundusz i zmuszona jestem zbierać od nowa... Zbieram.

Spokojnie. Nie mam zamiaru sprzedawac pana Hayeza nikomu innemu. Bardzo mu dobrze na mojej ścianie choc troszkę samotnie... W każdym razie jedyny problem tkwi w tym, iż (tudzież, ponieważ) jeśli go nie wyślę przed październikiem to będę zmuszona zaufac rodzicom, iż (tudzież, ponieważ) sami będą to w stanie zrobic...
THERE IS NO JUSTICE. THERE IS JUST ME.
"Outside of a dog, a book is man's best friend. Inside a dog, it's too dark to read."
Avatar użytkownika
Eoren żeńska
Bibliotekarz
 
Posty: 1645
Lokalizacja: Nałęczów...KRK
Reputacja: 362

Re: inna gierka

Postprzez 4jola » 23 sie 2010, o 23:56

^Ależ oczywiście,naturliś,ofkors!Jest ciekawym człowiekiem,a jakże...
>Oficjalnie ogłaszam,że jestem najgłupszym z bóstw i mam nadzieje,że moje dziecię(Szalało się,szalało...)nie odziedziczy po mnie tej...cechy.
Jestem wściekły(jebudu tysiącem piorunów!).Muszę natrzaskać sobie po boskim obliczu.
V dokona kontynuacji świetnego odcinka Tomasa.(a jak on się cieszył,że ma Wenę,cudne)
To spadam,dla debili nie ma tu miejsca.
"My,z matką twoją,rasizmowi mówimy twarde i zdecydowane: raczej nie !"

"-Zamknijcie się sierżancie.Jesteście wolnym trollem.To rozkaz."
Avatar użytkownika
4jola
Pani Palm
 
Posty: 5360
Reputacja: 6042

Re: inna gierka

Postprzez grze_tomas_20 » 24 sie 2010, o 18:06

^ Mam kontynuować własny odcinek?! To chyba nie na miejscu...

> Cieszę się, że odcinek się podobał (może ktoś mi rep podbije, co?). 4jola, nie bądź taka surowa wobec siebie. Ja jestem debil, a zobacz jak mi idzie :mrgreen:

v Eoren, pospiesz się z tym odcinkiem, bo mnie już palce świerzbią, żeby napisać coś nowego :twisted:
Avatar użytkownika
grze_tomas_20
Student Magii
 
Posty: 80
Lokalizacja: Gliwice
Reputacja: 20

Re: inna gierka

Postprzez 4jola » 24 sie 2010, o 19:31

grze_tomas_20 napisał(a):^
4jola, nie bądź taka surowa wobec siebie.

Taaak? To sobie przeczytaj w marudniku wczorajszym.Bo nie mam siły pisać drugi raz.#@@%$--*&....żesz jego mać.

A pisać pisz ile wlezie!Dziewczęta się dostosują.Albo pisz na potem.Będzie jak znalazł.
"My,z matką twoją,rasizmowi mówimy twarde i zdecydowane: raczej nie !"

"-Zamknijcie się sierżancie.Jesteście wolnym trollem.To rozkaz."
Avatar użytkownika
4jola
Pani Palm
 
Posty: 5360
Reputacja: 6042

Re: inna gierka

Postprzez Eoren » 25 sie 2010, o 14:00

^ Kto? No, powiedzmy, że Jola: z emocji zapomniała o wszystkich fałach, strzałkach etc. ... A ja już śpieszę z odcinkiem! Proszę:

> - Wiesz koleś, "Jeremy" to dośc drażliwa pieśń.
Bard podniósł głowę znad swojej roboty - właśnie próbował założyc nową strunę. Stara pękła chyba w tym momencie, kiedy tamten facet wyrwał mu z rąk lirę i z całej siły walnął go nią w głowę. Tak więc Bard podniósł wzrok szykując się do jakiejś ciętej odpowiedzi, gdy nagle zjawisko, które przed sobą ujrzał zupełnie odebrało mu głos. Zmrużył oczy i przekręcił głowę w lewo licząc na to, że zmiana perspektywy chociaż trochę polepszy sytuację. Nie polepszyła...
- Coś nie tak, koleś?
- Co? Nie. Nie, ależ skąd! - wyrzucił z siebie Bard, który w odpowiedniej chwili odzyskał głos. - Co mówiłeś?
- Mówiłem, że "Jeremy" to dośc drażliwa pieśń - powtórzył nieznajomy.
- A tak... - odparł Bard patrząc z rozpaczą na swoją zniszczoną lirę. - Zauważyłem... - na chwilę zawiesił głos a potem znów spojrzał nieufnie na swojego rozmówcę. - Przepraszam, że pytam - rzekł - ale czy mógłbym wiedziec kim jesteś?
- Możesz mi mówic Dżek - nieznajomy obnażył zęby w uśmiechu.
Bard z trudem próbował opanowac dziedziczny odruch wytrzeszczu oczu.
- Dobra, Dżek - rzekł z trudem przełykając ślinę. - Wiem już jak masz na imię ale to chyba nie do końca wyczerpuje kwestię tego kim jesteś, nie?
- A, to... - powiedział Dżek patrząc z zażenowaniem na swoje... ...no, to co znajdowało się na koniuszkach jego palców więc technicznie rzecz biorąc były to paznokcie. - Wiesz, to trochę krępująca sprawa...
Chyba nie zdawał sobie sprawy, że jego lewa stopa zaczęła rytmicznie uderzac w grunt.
- No dobra - rzekł po chwili Dżek. - Zaczniemy od początku. Znasz tę starą legendę o Trzech Przyjaciołach, którzy uratowali świat przed zagładą, prawda?
- Bard, Pies i Stepujący Jeżozwierz - wyrecytował Bard. - Wszyscy ją znają. Ale zabawne, że o tym wspominasz, bo wiesz, ten Bard, o którym mowa był moim przodkiem - rzekł prostując się z dumą.
Dżek wcale nie był zdziwiony o ile chłopak był w stanie to ocenic.
- Właśnie - rzekł. - A tę historię o tym, że ścieżki życia potomków tych bohaterów splecie ze sobą Los, gdy świat po raz kolejny stanie w obliczu zagłady, czy jakoś tak?
Bard skinął głową.
- No to... - zaczął Dżek, którego druga stopa również zaczęła się poruszac, - właśnie się splotły.
Znów się uśmiechnął. Chłopak potrzebował kilkunastu sekund żeby ta informacja została przeanalizowana w jego umyśle. Postanowił zmierzyc Dżeka badawczym wzrokiem - nawet jeśli okazało się to błędem...
- Chcesz powiedziec, że jesteś potomkiem Jeżozwierza? - zaryzykował.
Dżek zastanowił się.
- Nie całkiem, koleś. Tak jakby... nie to końca.
Tryby w mózgu Barda pracowały teraz na pełnych obrotach.
- Czyli Psa? - rzekł.
Twarz Dżeka wyrażała teraz czyste zażenowanie.
- To też nie jest dokładne stwierdzenie.
Zapadła krępująca cisza.
- Dżek...
- Tak?
- Twoje ucho...
- O nie... znowu?!

EjDżej martwił się trochę milczeniem ciotki, kiedy ta odwoziła go do domu z posterunku policji. Nie miał pojęcia dlaczego właściwie tam trafił. No tak, była ta afera kiedy w całej szkole wysiadł prąd w chwili, gdy nauczycielka matematyki wezwała go do tablicy. EjDżej uśmiechnął się w duchu - a jak dziewczyny piszczały kiedy ze wszystkich świetlówek strzeliły błyskawice! Ale to przecież nie jego wina, a poza tym nauczycielka powinna wiedziec, że jest kiepski z przedmiotów ścisłych... Zresztą, i tak nikt nie mógł skojarzyc tej historii z nim. Więc może chodziło o to, kiedy ten facet na rogu wcisnął mu do ręki jakąś torebkę z suszoną trawą? EjDżej nie miał pojęcia co to jest ale tak pięknie, tak kusząco pachniało...
- ...tyle razy mówiłam, powtarzałam, ale mnie nie chcieli słuchac! - wyrwał chłopca z jego własnych myśli monotonny głos ciotki.
Nie był pewien czy padło jakieś pytanie jednak zaryzykował:
- Słucham, ciociu?
- Kolejny raz nie będę cię stamtąd odbierac. Ot co! - oznajmiła kobieta - Znowu narobiłeś mi wstydu!
- Przepraszam ciociu...
- No już dobrze - rzekła łagodniej. - Tylko pamiętaj, jak jeszcze raz zobaczę, że bawisz się elektrycznością albo dymem...
- Ale mama mówiła... - przerwał jej chłopiec.
Ciocia EjDżeja odwróciła się w jego kierunku tak gwałtownie, że stanowiła w tej chwili poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa na drodze.
- Nigdy więcej nie chcę słyszec o tej kobiecie! - warknęła.
EjDżej nie odpowiedział.

- No dobra - rzekła Zła Wiedźma. - Ale z ręki do ręki. Ja ci daję JWSROZP a ty mnie imię - jednocześnie. W tej samej sekundzie, rozumiesz?
Loki skinął głową.
- Najlepiej zsynchronizujmy zegarki - zaproponowała Zła Wiedźma.
Loki spojrzał na nią spode łba:
- Sęk w tym - rzucił, - że ja jeszcze nie mam zegarka.
Zła Wiedźma posłała mu paskudny uśmiech.
- Fakt - przyznała. - To może stanowic pewien problem. No to na trzy-cztery. Uwaga!
- Trzy-cztery...
- EjDżej - rzekł Loki a Jedyny-W-Swoim-Rodzaju-Oryginalny-Zegarek-Przedwiecznych (czy też raczej coś co do złudzenia przypominało Jedyny-W-Swoim-Rodzaju-Oryginalny-Zegarek-Przedwiecznych) powędrowało do jego wyciągniętej łapczywie ręki.
- EjDżej? - powtórzyła Zła Wiedźma. - To ma byc imię?
Loki wzruszył ramionami.
- Tak naprawdę to skrót od Apoloniusza Januarego. W sumie się chłopakowi nie dziwię. Też z dwojga złego wolałbym EjDżeja. Ale swoją drogą nieźle go starzy załatwili, nie sądzisz?
Zła Wiedźma zmrużyła oczy.
- Starzy, powiadasz?
A Loki po raz kolejny zdał sobie sprawę, że powiedział o jedno słowo za dużo...

- Czekaj, czekaj - rzekł Bard. - Możesz powtórzyc jeszcze raz, bo chyba nie załapałem.
Dżek westchnął.
- To było tak - zaczął od początku. - Pies miał syna, prawda?
Bard skinął głową:
- Psa II.
- Właśnie. I Jeżozwierz również miał dziecko, tylko, że była to córka - Jeżozwierzyna. No i tu zaczyna się ta krępująca częśc - rzekł Dżek przytupując. - Jestem ich dzieckiem...
Bard patrzył na niego tępo.
- Czyim?
- Psa II i Jeżozwierzyny! - wrzasnął doprowadzony już do granic cierpliwości Dżek.
Przez chwilę zwoje mózgowe Barda pracowały bardzo intensywnie.
- Ale to znaczy, że jesteś... - zawahał się lecz zaryzykował - ...Psjeżozwierzem?
- Wolę kiedy mówią do mnie Dżek - oświadczył Psjeżozwierz.
Oczy Barda cały czasu utrzymywały wielkośc przyzwoitych spodków.
- Czy to jest w ogóle możliwe?
Dżek westchnął - po raz kolejny.
- Koleś, ja sobie to pytanie zadaję codziennie patrząc w lustro...
Zapadła cisza. Po chwili przerwał ją Bard.
- A jak ci się udało mnie znaleźc?
- Już mówiłem: Los, Przeznaczenie, Przepowiednia, te rzeczy... łapiesz?
- I Koniec Świata? - spróbował Bard.
- Właśnie.
- Ale ile razy, do demona, ten świat może się kończyc?
Dżek wzruszył ramionami.
- Odyn jeden wie... - mruknął sentencjonalnie.
Lecz gdy wypowiedział to imię obudziło ono jakieś wspomnienie w jego umyśle i Dżek wykrzyknął:
- To jest właśnie to! Odyn!
- Co Odyn? - nie rozumiał Bard.
- To ci miałem powiedziec. Tu chodzi o jego syna.
- To Odyn ma syna?
- A co, nie wolno? No, w każdym razie jak dzieciak skończy 9 lat w pełni odkryje swoją moc i przejmie władzę nad światem. A wtedy: Ragnarok, Armageddon, totalna apokalipsa, łapiesz koleś?
- Może i łapię - rzekł Bard. - Ale co to ma wspólnego ze mną?
Dżek przewrócił oczami.
- No jak to co? Tak jak mówiła przepowiednia: ty i ja, wierni kompani po raz kolejny musimy uratowac świat.
- Nie ma mowy! - krzyknął Bard. - Nie pisałem się na to kiedy wziąłem tę robotę.
Dżek uniósł jedną brew.
- Chcesz mi powiedziec, że nic ci nie zaświtało kiedy zostałeś Ostatnim Bardem?
- A co mi miało zaświatac?
- Widzisz, kluczowe jest tu słowo "Ostatni"... Ta robota jest tak jakby wpisana w tę fuchę.
- Ale dlaczego niby miałbym się zgodzic ratowac świat? - nie ustępował Bard. - Daj mi jeden logiczny argument.
Dżek spojrzał w niebo i podrapał się po głowie... tylną łapą.
- No... - zaczął niepewnie - jeśli tego nie zrobisz - umrzesz.
- Umrę?
- Na bank. Świat to jest dokładnie to na czym stoisz w tej chwili.
Bard spojrzał z panice na ziemię jakby ta miała mu się za chwilę rozstąpic pod stopami.
- No dobra... - rzekł ostrożnie. - A gdybym się zgodził uratowac ten świat to jak właściwie mielibyśmy się do tego zabrac?
- To proste, koleś - odparł Dżek. - Trzeba sprzątnąc dzieciaka.
W oddali złowróżbnie zahuczał grom...

v Kim jest matka EjDżeja? Po co Lokiemu JWSROZP? I czy zorientuje się, że dostał podróbę? Co uczyni Zła Wiedźma z informacjami, które uzyskała? Czy Odyn zdąży na czas? Czy Bard zgodzi się uratowac świat? Czy EjDżejowi uda się przeżyc?
DEMONY WIEDZĄ! BOGOWIE PODEJRZEWAJĄ!
THERE IS NO JUSTICE. THERE IS JUST ME.
"Outside of a dog, a book is man's best friend. Inside a dog, it's too dark to read."
Avatar użytkownika
Eoren żeńska
Bibliotekarz
 
Posty: 1645
Lokalizacja: Nałęczów...KRK
Reputacja: 362

Re: inna gierka

Postprzez grze_tomas_20 » 25 sie 2010, o 18:43

^ Choćbym zdobył całą możliwą Wenę tego świata, to i tak Ciebie nie przebiję w pisaniu odcinków REWII :clap: Psjeżozwierz :lol: , genialne!

> Już mi się kołaczą wątki następnego odcinka, więc o proszę o chwilę cierpliwości, najpóźniej do jutrzejszego wieczora ;)

v Standard. A może jednak nie?
Avatar użytkownika
grze_tomas_20
Student Magii
 
Posty: 80
Lokalizacja: Gliwice
Reputacja: 20

Re: inna gierka

Postprzez ratharienn » 25 sie 2010, o 19:44

^ Czyli zatem co? Bo mam wyłączone myślenie...
> Świetny odcinek, Eoren! I jak ciekawie zawiązane wątki. :clap: Mamy coś nowego prócz Końca Świata. :mrgreen:
v Jak rozumiem, grze_tomas zamówił kolejny odcinek, więc się, ładnie mówiąc/pisząc, nie wtryniam. Być może będzie to on, z odcinkiem.

*
Eoren napisał(a):Świat to jest dokładnie to na czym stoisz w tej chwili.

Moje ulubione zdanie z całości. ;)
"Co to za sztuka i kogo w niej gram?"
Avatar użytkownika
ratharienn żeńska
Dziekan
 
Posty: 1840
Lokalizacja: Jelenia Góra/Cieplice (Kraina Elfów)
Reputacja: 1980

Re: inna gierka

Postprzez Eoren » 26 sie 2010, o 11:57

^ Ukłon-kapelusz-piórko-podłoga ;) ...
> Również czekam na kolejny odcinek ale właśnie mi przyszło do głowy, iż:
Trójka, hmm… stworzeń siedziała jeszcze przez dobre kilka godzin i rozmawiała na temat ewentualnych skutków nowej „Rewia Gate”

A może NUTTER Gate, hm? Chyba lepiej pasuje...
No i kolejna rzecz, która mi się przypomniała to fakt, że trzecia częśc nie ma jeszcze tytułu, który Pewna Osoba (ekhm, ekhm) obiecała dodac gdy wykorzystamy PDM. No więc już trochę je wykorzystaliśmy, chyba :roll: ...
v No i?
THERE IS NO JUSTICE. THERE IS JUST ME.
"Outside of a dog, a book is man's best friend. Inside a dog, it's too dark to read."
Avatar użytkownika
Eoren żeńska
Bibliotekarz
 
Posty: 1645
Lokalizacja: Nałęczów...KRK
Reputacja: 362

Re: inna gierka

Postprzez ratharienn » 26 sie 2010, o 14:09

^
Eoren napisał(a):No i kolejna rzecz, która mi się przypomniała to fakt, że trzecia częśc nie ma jeszcze tytułu, który Pewna Osoba (ekhm, ekhm) obiecała dodac gdy wykorzystamy PDM

O ile dobrze pamiętam, ta Pewna Osoba to ja? :roll:
> Przemyślę dotychczasowy Postęp Treściowy* i wieczorem rzucę kilka pomysłów do wspólnego ustalenia najlepszej wersji, ok.? I projekty kostiumów jeszcze! Zajmę się tym, póki odcinki pozamawiane. Psjeżozwierz to nie lada wyzwanie!
v Zgodzi się.

*PT.
"Co to za sztuka i kogo w niej gram?"
Avatar użytkownika
ratharienn żeńska
Dziekan
 
Posty: 1840
Lokalizacja: Jelenia Góra/Cieplice (Kraina Elfów)
Reputacja: 1980

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Wieża sztuk

Wampiry wstawały z martwych, z grobów i z krypt, ale nigdy nie zdołały tego dokonać z kota.

Wyprawa czarownic, dodał(a) Kinga

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników

cron