Ale chyba mało kogo to dziś interesuje. Ważne czy kandydaci stali tam gdzie zomo, czy tam gdzie *uj wie kto - to zastępuje myślenie











Corvvin napisał(a):Kto nie z nami ten przeciwko nam




Później, wybacz, ale wychodzi z ciebie prawdziwy Polak, co to jak nie ponarzeka, to mu część ciała bardzo ważna odpadnie.
Z religijnością Marka Jurka nie osądzałbym tak sprawy ostatecznie. Wiadomo, robi to pod elektorat, który będzie głosował na tego, kto bliżej ołtarza stał będzie. Jednak prezydent nie ma w końcu całkowitej, niczym Patrycjusz, samowolki, musi liczyć się z głosem całego narodu. A ten już coraz mniej przypomina te, do którego przemówienia wygłaszał JPII. Mieszkam (na chwilę obecną) w Częstochowie, wydawałoby się, ultra-katolickim mieście. Jednak na słowo uwierzyć musisz, że to już nie to samo co kiedyś. Zmiana mentalności ludzkiej jest wyraźnie odczuwana, nie ma już tak łatwo jak te kilka lat wstecz, gdy to na tron wystarczyła rekomendacja o. Rydzyka. Ludzie, powoli bo powoli, uczą się oddzielać sprawy religijne od obowiązku obywatelskiego. Marek Jurek, swoją kampanią celuje w moher, co już chyba nie zapewni mu łatwej drogi do Belwederu. Nawet jeżeli mu się uda (a świnie zaczną latać) to będzie musiał nastąpić zwrot w jego polityce, co by z błotem zmieszany nie został.
Piszesz dalej, że "przy korycie wciąż te same świnie". Jestem głupi, naiwny, mam mleko pod nosem i piórnik z Hannah Montanah, dlatego wierzę, że jeżeli "świnki" zostaną, to będą potrafiły dostosować się do nowego oblicza państwa polskiego, a te ostatnie dwadzieścia lat piastowania wysokich stanowisk zaowocuje doświadczeniem, które pozwoli im w NORMALNY sposób rządzić krajem. Bo węicej nie chcę - żadnych Japonii, Irlandii czy innych Czech w ciągu najbliższych czterech lat. Mi wystarczy normalność. (Za niepoprawny optymizm zostałem już dziś zrugany, wszystkich chcących mi to wytknąć pozdrawiam.)
Głosowanie na listę wbrew pozorom ma swój sens. Głosujemy na tego, który utożsamia się z poglądami danej partii, a więc przyjmuje jej poglądy za swoje. I nieczytanie w tym wypadku list partyjnych można (choć sam jestem na nie) usprawiedliwić - skoro znamy poglądy partii, tym samym przyjmujemy, że są tożsame z poglądami kandydata. Insza inszość, że większość z Polaków nie wie dokładnie, co dana partia proponuje.









Makal napisał(a):Jestem jednak zdania, że ciągle ta sama władza nie jest dobra. Bo czym to się różni od jedynowładztwa PZPR? Niczym. Przecież teraz w sejmie jest taki sam podział sił jak po 89 roku - czyli jest AWS - Solidarnościowcy, choć podzieleni, PZPR-czyli SLD i inni czyli głównie jest to PSL. I dalej są te same twarze. Byłem w szoku, gdy oglądałem film - Nocna Zmiana - a w nim widzę twarze które są w polityce na wysokich szczeblach do dziś! A ja wtedy na chleb mówiłem: sraka.

niebezpiecznyGroszek napisał(a):Co do naszej demokracji: mamy taką jaką sobie wybraliśmy przez kilka ostatnich kadencji. Zaczynając od Wałęsy to były nasze głosy, nasz wybór i nasze konsekwencje. Przykro tylko że nadal prawdziwe są słowa Piłsudskiego: naród wspaniały... itd


Makal napisał(a):Jestem jednak zdania, że ciągle ta sama władza nie jest dobra. Bo czym to się różni od jedynowładztwa PZPR? Niczym.











Jestem monarchistą i uważam, że władza w rękach jednostki to dobra sprawa.
Dostrzegam tu jedną zasadniczą różnicę. Teraz politycy aby utrzymać się przy władzy głoszą takie poglądy jakie pozwolą im wygrać wybory.
Wiele dobrych pomysłów nie zostanie wprowadzone w życie ze względu na to, że społeczeństwo nie zaakceptowałoby takich zmian.
Do władzy dochodzą te same osoby prawdopodobnie dlatego, że wiedzą jak tego dokonać, a młodzi z pomysłami są często naiwni wierząc w ludzką inteligencję.
W demokracji rządy są tylko odbiciem poglądów wyborców.
Corvvin napisał(a):A tak wracając do zasadniczego tematu...
Zauważyliście, że jak co wybory im bliżej terminu tym sondaże głównych sił zaczynają się zbiegać? Wcześniej niebotycznie się różniły, jak co wybory zresztą.
Manipulacja sondażami to rzecz oczywista ogólnie. Ale taki a nie innych ich przebieg mam dwie hipotezy.
Pierwsza dość trywialna to, że sondażownie nie chcą się całkiem ośmieszać i publikują wyniki zbliżone do prawdziwych. Swoje już zrobiły, pokazały na kogo nie warto marnować głosu (wytłumaczyłby mi ktoś idee zmarnowanego głosu? Ni cholery nie rozumiem) muszą zachować pozór, że nagle wielkie masy ludzkie zmieniły jednak swoje sympatie.
Druga jest taka, że to zmiana frontu nakierowana na mobilizacje elektoratu i stworzenie poczucia oblężonej twierdzy - chodźcie, chodźcie na wybory bo tamci źli mogą wygrać
Powrót do Cmentarz Pomniejszych Bóstw
Spryciarz z Londynu, dodał(a) Bagaz
Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników