Zakładam ten temat, nie żeby dyskutować na kogo głosować - bo jeszcze tylko wojny nam tu brakuje, ale żeby poprzypominać sobie nawzajem, że wybory będą.
Sama mam problem w tym roku, bo zameldowanie stałe mam na wsi, czasowe w Krakowie, a najprawdpopodobniej będę w tym czasie w Toruniu...
Co można zrobić w takiej sytuacji?
znalazłam stronę http://www.glosujbezmeldunku.pl i tam są informacje takie
jeśli chcę głosować w Krakowie, mogę pójść do komisji okręgowej do 15. czerwca i kazać się wpisać na listę wyborców.
albo, co będzie wygodniejsze, na wypadek, gdybym jechała do Torunia, mogę iść do urzędu gminy, gdzie jestem zameldowana na stałe! (czyli w moim przypadku wycieczka na wieś), żeby wziąć świstek, że mogę głosować gdziekolwiek. W środku tygodnia jednak łatwiej tam dojechać niż w weekend, więc nie jest tak tragicznie.
Co jeszcze. Nie wiem ile z Was (tych uprawnionych) się wybiera na wybory.
Bez względu na to, kogo chcecie głosować (no, może oprócz Leppera, bo jak jestem tolerancyjna, tak tu się moja tolerancja kończy) i czy którykolwiek z kandydatów Wam pasuje czy nie, głosować na kogoś trzeba. W najgorszym razie wybierzcie mniejsze zło, ale głosujcie i nie oddawajcie głosu nieważnego.
Dlaczego nie oddawać głosu nieważnego albo w ogóle iść?
Bo to tak, jakby dawać dojść do słowa takim osobom, jak starsze babcie i dziadkowie, czy ludzie niedoedukowani i nieoczytani, którzy najprawdopodobniej nie wybiorą nikogo dobrego.



