Nazwano mnie Magdalena, posiadam nieletniego syna (jest jak Fik Mik Figle), nie przekroczyłam trzydziestki, z wykształcenia jestem technikiem usług kosmetycznych. Chciałam napisać "kosmetyczką" ale wtedy ktoś mógłby zadać pytanie: taką na suwaczek? lub: co masz w środku
Moja przygoda ze ŚD zaczęła się jak upadek ze schodów, znaczy przypadkiem. Owszem, kiedyś coś słyszałam że jest taki to a taki autor, pisze fanie, lekko się czyta... taaa, dobra, zobaczę. Kilka lat później ktoś z domowników wspomniał że słyszał wspaniałą opinię o cyklu Pratchetta i koniecznie musi przeczytać. Udałam się więc do biblioteki, wyrwałam jakiemuś dziecku "Kolor magii" i powróciłam ze zdobyczą do domu. Książka leżała, zbierała kurz, przekładaliśmy ją kilka razy... w sumie po co ma tak leżeć? może jednak spróbuję?
Po przeczytaniu pierwszych stron wiedziałam już że to jednak przeznaczenie! MUSIAŁAM to pochłonąć. Poleciałam po kolejne tomy. Tak już mi zostało.
Niestety, biblioteka jest mała, młodzieży dużo i przecież jako poważna osoba nie będę się bić... Panie, które tworzą team w wypożyczalni już i tak dziwnie na mnie patrzą
Jeszcze nie wszystko mam przeczytane ale bardzo się staram. To moja misja i tej wersji będę się trzymać. Jak się poszczęści finansowo to nabędę wszystko, wszystko! Nawet wiem gdzie będę trzymać kolekcję! YEAH!
A dzieła przeniesione na ekran też widziałam, czekam na resztę...


