Jola, a czy padają usłyszałaś odpowiedź pana Hindusa? =D
("How much za truskawers" hryhryhry)









Lecz kiedy ktoś ginie wskutek dziwnego ciągu wydarzeń - olej rozlany akurat w tym miejscu, bariera zabezpieczająca pęknięta właśnie tu - to także musiał być cud. Fakt, że zdarzenie nie było miłe, nie oznacza jeszcze, że nie było cudowne.

Motopompa napisał(a):Jola, a czy padają usłyszałaś odpowiedź pana Hindusa? =D
("How much za truskawers" hryhryhry)









4jola napisał(a):Z kolei Włosi są jak Babcia Watherwax.jak im powiesz,że nie rozumiesz,zaczynają powtarzać po włosku to samo,tylko POWOLI.









- Nie zdoła nas powstrzymać. Przybylimy z misją od Buoga.
- Fakt.
Fortepian sunął truchtem przez kałuże. Po chwili zapytał sam siebie:
- Buddy...
- Co?
- Dlaczego żem to powiedział?
- Co takiego?
- Żeśmy przybyli z misją... no wiesz... od Buoga.
- Nooo... Krasnollud powiedział nam: Idźcie i przynieście fortepian. A ma na imię Buog, więc...
- Tak... No tak... Ale... on przecież mógł nas zatrzymać, znaczy, co takiego dziwnego w jakiejś misji od jakiegoś krasnoluda...
- Może byłeś zwyczajnie trochę zmęczony.
- Może faktycznie - zgodził się z wdzięcznością fortepian.
- A poza tym naprawdę przybyllliśmy z misją od Buoga. - Aha.

Eoren napisał(a):Wypisz wymaluj Blues Brothers, czyli Jake i Elwood ze swoją 'Misją od Boga'.





- Czy kradzież składek też się liczy, Nobby? - zapytał Ping.
- Nie Nobbuj mnie, Ping!










Blask fantastyczny, dodał(a) Kinga
Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników