... i niekoniecznie o fantasy...
przez szkot » 20 sty 2010, o 20:03
Ostatnio co chwilę widzę na portalach o serialach - a tu dajemy wam nowe porno serialu, dopiero po chwili dociera do nie, że to promo jest

I to któryś raz z kolei jestem zdziwiony, co takiego wypisują

Magia jednak ma w zwyczaju czekać w ukryciu niby grabie leżące w trawie.
-

szkot
- Lu-Tze
-
- Posty: 883
- Lokalizacja: Bytom
- Reputacja:
64
-
przez Eoren » 25 sty 2010, o 11:21
Niestety to pierwsze. Ale skoro tylko mówisz to na pewno nikt nie zauważa

a jak nie chcesz miec dylematów moralnych to mów: 'lab' (i nie ma zmartwienia...)
THERE IS NO JUSTICE. THERE IS JUST ME.
"Outside of a dog, a book is man's best friend. Inside a dog, it's too dark to read."
-

Eoren
- Bibliotekarz
-
- Posty: 1645
- Lokalizacja: Nałęczów...KRK
- Reputacja:
362
-

przez Dicey Reilly » 17 paź 2010, o 20:12
Dla mnie szokiem było, że na węża ogrodowego mówi się szlauch a nie szlauf, jeszcze lepiej było, jak dowiedziałam się, co w jakimśtam slangu szlauf oznacza. Jeszcze w liceum kłóciłam się z kolegą, czy ma być durszlak czy druszlak - oczywiście wygrałam - durszlak:D Zaintrygowało mnie tylko, że takie różnice mogą zaistnieć w małej, prawie 20 tysięcznej mieścinie.
Co do Rincewinda - ja czytam 'rincewind' na zmianę z 'rinswindem':)
A tak pytanie do Was: Pratchett mówicie 'praczet' czy 'preczet'?

Skład: 75%Marchewy, 75%Bibliotekarza, 74%Niani Ogg, 64%Rincewinda, 63%Śmierci i 60%Vimesa.
-

Dicey Reilly
- Kwestor
-
- Posty: 2412
- Lokalizacja: Kopalnia pomarańczy
- Reputacja:
2500
-









przez Marw » 17 paź 2010, o 20:25
Dicey Reilly napisał(a):Co do Rincewinda - ja czytam 'rincewind' na zmianę z 'rinswindem':)A tak pytanie do Was: Pratchett mówicie 'praczet' czy 'preczet'?
Czytam: 'rincewind', mówię:'praczet'. "A niechaj narodowie wżdy postronni znają, iż Polacy nie gęsi, lecz swój język mają."
"Jeżeli wszystko idzie dobrze - na pewno nie wiesz jeszcze wszystkiego."
-

Marw
- Mag III stopnia
-
- Posty: 532
- Lokalizacja: Kraków
- Reputacja:
354
-

przez Marw » 18 paź 2010, o 08:17
Masz rację, w sumie ja też zawsze mówie "wąż", żeby przypadkiem ktoś się nie przyczepił do tych "szlauchów", bo potem nic nie można robić tylko się kłócić, a potem wszyscy są na wszystkich obrażeni

.
"Jeżeli wszystko idzie dobrze - na pewno nie wiesz jeszcze wszystkiego."
-

Marw
- Mag III stopnia
-
- Posty: 532
- Lokalizacja: Kraków
- Reputacja:
354
-

Powrót do Niekoniecznie o Terrym...
Przypuśćmy, iż ktoś przekonał cesarza, by włożył nowe szaty z materiału tak delikatnego, że dla zwykłego oka szat wcale nie było. I przypuśćmy, że jakiś chłopczyk obwieścił ten fakt czystym, donośnym głosem... Dostaniecie wtedy „Opowieść o cesarzu, który nie miał ubrania". Ale gdybyście wiedzieli trochę więcej, byłaby to „Opowieść o chłopcu, który dostał zasłużone baty za niegrzeczne zachowanie wobec władcy i został zamknięty w komórce”. Albo „Opowieść o całym tłumie, który został otoczony przez straże i poinformowany, że to się wcale nie wydarzyło. Jasne? Ktoś chce dyskutować?”. Może to być również opowieść o tym, jak całe królestwo dostrzegło nagle dobrodziejstwa płynące z „nowych szat” i wzbudziło w sobie entuzjazm dla zdrowych zabaw sportowych [Na ogół z użyciem wielkich, naprawdę wielkich piłek plażowych] w wesołej i orzeźwiającej atmosferze, które to zabawy miały z każdym rokiem więcej wyznawców, aż doprowadziły do recesji spowodowanej krachem przemysłu tradycyjnych ubrań. Może to być nawet opowieść o wielkiej epidemii zapalenia płuc w '09. Wszystko zależy od tego, ile wiecie.
Złodziej Czasu, dodał(a) Sushi
Kto przegląda forum
Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników