Wybaczcie że z takim opóźnieniem ale jako nielot domowy (kura) zostałam wchłonięta przez Strzeżenie Wiedźm i to zupełnie nie tak, jakbym sobie życzyła
Jestem tłumacz /j. włoski/ aktualnie w zasadzie bezrobotny (mój Cudowny Klient - korporacja międzynarodowa - po zmianie "czapy" z turyńskiej na berlińską - zrezygnował z mych usług (w zasadzie nawet go rozumiem

) rezygnując także z klientów włoskich (tu nie rozumiem, bo dawali firmie najwięcej zysków), ale nie mnie dyskutować ze strategiami mieżdunarodnymi
Mam córcię (dopiero 4,5 roku, ale to szybko leci, więc myślę że wkrótce będę mogła zamienić jej Muminki na Ciutludzi

)
Pokornie przyznam że zaczęłam kupować Terry'ego dopiero po przeczytaniu 9-tego tomu (miałam kumpla co pożyczał i na początku to wystarczało.. potem już nie

)
Z dużą goryczą odkryłam w sobie więcej Niani niż Babci

ale domieszka Marchewy (na drugim miejscu) i "końcówka" (jak w winach) Vetinariego - nieco mnie na duchu podniosła. Małż Mój Luby okazał się głównie Vimesem /co tłumaczy niepełną harmonię związku/ za to Brat - w 79% Bibliotekarzem (czy ktoś jeszcze może mi się dziwić że bardziej go kocham niż Małżonka?!)
Jeśli macie jakieś pytania - na wszystkie chętnie odpowiem
Serwus Serdeczny i Dzięki za miłe powitanie
Emma