W sumie, Jagusia, mówimy o tym samym - Ty od strony muzykologicznej, a ja od trochę innej - dlatego u Ciebie to są alikwoty, a u mnie - flażolety. Nie trzeba żadnych macek - flażolet to stłumienie jednego z szesnastu bodaj alikwotów - czyli wystarcza jeden palec (ew. dwa żeby zagrać flażolety inne niż naturalne).
W oryginale nie ma żadnego wskazania - jest słowo 'harmonics' - a więc dźwięki harmoniczne zwane częściej flażoletami lub alikwotami (choć tu jest pewna różnica miedzy jednymi a drugimi, ale w naszym kontekście nieistotna).
Ja się nie uparłem na harmonijkę - to tłumacz wstawił 'harmoniki', czyli bardzo konkretne instrumenty lub tę nieszczęsną liczbę mnogą od 'harmonika' czyli 'jeden z najistotniejszych elementów utworu muzycznego' (ew. 'ogólny typ harmonii charakterystyczny dla np. danego okresu'). Jakkolwiek by nie próbować zrozumieć wersji polskiej, to po prostu nie ma ona sensu.
Myślę, że 'struck a chord' mogło zostać przetłumaczone jako 'trącił strunę', bo jest to zwrot najbardziej znany, a nad tym, co się robi z akordem na gitarze - zwłaszcza jeżeli kolokacja w oryginale zawiera czasownik 'to strike' - trzeba chwilę pomyśleć. Czy ktokolwiek sobie zdaje sprawę, w jakim tempie był tłumaczony ŚD? Z pewnych informacji, na jakie można natrafić w ogólnodostępnych źródłach, wynika, że było to tempo - używając terminologii muzycznej - na ok. 300

Cudo_Tyłeczek napisał(a):syn`kopa, trol jeden internetowy
Powinno chyba być 'forumowy'? No taka mi przypadła rola - biorę, co los daje

Swoją drogą to widzę, że tu już niezły 'background check' odszedł..
Cudusia - to, co podajesz, to jest wszystko OK - tylko to już się specjalnie nie wiąże z tym fragmentem z
Muzyki duszy i naszą dyskusją.
'Harmoniki (l.mn.!) jazzowe' to nawet zawodowym jazzmanom wiele nie mówią - bo, jak sama słusznie napisałaś, jest 'harmonika (l. poj.) jazzowa' - czy jakakolwiek inna, np. góralska. Jedna. W liczbie mnogiej to zupełna rzadkość.
Aha - o tym 'cymbale' napiszę, jak złapię trochę oddechu

- to jest klasyczny przykład Pratchettowej gry słownej (czyt. 'braku szacunku dla tłumaczy') opartej na homofonach*.
* Spokojnie, nic zdrożnego
A potem lodowiec wycofał się, zostawiając po sobie moreny, jeziora i kamienie...
E. Niziurski