Wydział Rozważań Językowych NU

Discworld a Świat Dysku

Gdzie kontemplujemy szczegóły tłumaczenia, nazwy, imiona i inne językowe detale

Re: Discworld a Świat Dysku

Postprzez KaZio Mniejszy » 31 mar 2014, o 21:55

Dobra, fakt, mea culpa. Na swoją obronę mam, że wątek ten cały pod tym kątem przeszukałem, a post sam wysłałem już 5 minut po byciu teoretycznie (jak zdążyłem nie wiem) spóźnionym na wykład z psychologii społecznej. : |

Dla mnie jest "Obolała" dlatego, że życie co chwilę daje jej kopa (w tym negatywnym sensie), co i tak jest o niebo lepsze niż "Dokuczliwa"- bo to, przepraszam skąd w sensie fabularnym, nie lingwistycznym? : P
"-Co znaczy „wartość", panie Nutt?
-To znaczy, że ktoś zostawia świat lepszy, niż go zastał."
KaZio Mniejszy męska
Mag I stopnia
 
Posty: 115
Lokalizacja: Poznań
Reputacja: 90

Reklama

Re: Discworld a Świat Dysku

Postprzez Stanisław Ssakmorski » 31 mar 2014, o 22:15

A może jest dokuczliwa dla wszystkich złych mocy? Na początku skutecznie wali patelnią w łeb jakieś dziadostwo.
A potem lodowiec wycofał się, zostawiając po sobie moreny, jeziora i kamienie...
E. Niziurski
Avatar użytkownika
Stanisław Ssakmorski męska
Flażolet
 
Posty: 2687
Lokalizacja: Jędrzychów
Reputacja: 2895

Re: Discworld a Świat Dysku

Postprzez KaZio Mniejszy » 31 mar 2014, o 22:31

Racja, chociaż jeśli cios patelnią nazwać "dokuczliwym" to jest się blisko twierdzenia, iż płomienie "łaskoczą" jak się ich dotyka. : P
"-Co znaczy „wartość", panie Nutt?
-To znaczy, że ktoś zostawia świat lepszy, niż go zastał."
KaZio Mniejszy męska
Mag I stopnia
 
Posty: 115
Lokalizacja: Poznań
Reputacja: 90

Re: Discworld a Świat Dysku

Postprzez Stanisław Ssakmorski » 1 kwi 2014, o 00:04

Bo to jest taki eufemizm - poprzez to swoje złowróżbne niedopowiedzenie w oczach dziadostwa wzbudza jeszcze większy strach - tak jak nieprzyjemnie kolokwialny 'Dokuczliwy Bolek' może wydawać się groźniejszy niż dęty 'Bolesław Straszny'.
A potem lodowiec wycofał się, zostawiając po sobie moreny, jeziora i kamienie...
E. Niziurski
Avatar użytkownika
Stanisław Ssakmorski męska
Flażolet
 
Posty: 2687
Lokalizacja: Jędrzychów
Reputacja: 2895

Re: Discworld a Świat Dysku

Postprzez KaZio Mniejszy » 1 kwi 2014, o 09:53

Pozostaje mieć nadzieję, że tłumacz nie wybrał losowego tłumaczenia ze słownika: P
"-Co znaczy „wartość", panie Nutt?
-To znaczy, że ktoś zostawia świat lepszy, niż go zastał."
KaZio Mniejszy męska
Mag I stopnia
 
Posty: 115
Lokalizacja: Poznań
Reputacja: 90

Re: Discworld a Świat Dysku

Postprzez Cudo_Tyłeczek » 8 kwi 2014, o 09:42

Khm, khm - ostatnio obejrzałam "Gorączkę sobotniej nocy" i tam jest scena, w której Travolta tłumaczy, że jest "twarzą".
I tak mi się skojarzyło z Trevorem Likely... I jeszcze ta jego "tańcząca" puszka... ta puszka nic tylko "tańczy i tańczy" ;)
Mogget napisał(a):Sonderkommando cudo juz zrobila, co swoje?
Avatar użytkownika
Cudo_Tyłeczek żeńska
Matka Ojca
 
Posty: 10005
Lokalizacja: Joli Bord
Reputacja: 6439

Re: Discworld a Świat Dysku

Postprzez yaga » 11 kwi 2014, o 10:33

...przy okazji "sfinksa z ciałem lwa i łonem kobiety" - trochę to irytujące jest. Ang. "bosom" odnosi się do biustu albowiem, i owszem, we wszystkich słownikach tłumaczone jest m.in. na "łono przen.". Ale właśnie, PRZENOŚNIE. Ale jak TP pisze toto wśród kolejno wymienianych części ciała, albo że ktoś przygarnęła coś do czegoś, to nagle się anatomia/sytuacja zmienia. Tomjon w knajpie recytując rolę kobiecą kładzie se rękę na klacie (bo cycków nie ma), standardowy gest, a w tłumaczeniu z "łonem" to nie wiem jak to ma wyglądać, na pewno dziwnie. Magrat "zabitego" Błazna też sobie do klaty przygarnia (bo z cyckami tak sobie). Wirującej w tańcu niani "łono" podążające własnymi ścieżkami to biust obfity, takoż podążający, znacznie ładniejszy obrazek jak dla mnie...
GPI: Sew universe back together.

No one has to know you are a book reading freak.
Avatar użytkownika
yaga żeńska
Profesor NU
 
Posty: 1047
Lokalizacja: West Xylophone
Reputacja: 3968

Re: Discworld a Świat Dysku

Postprzez Stanisław Ssakmorski » 15 kwi 2014, o 15:13

Thumbs up, Yagusia.
No to może coś w podobnym stylu ..

W Muzyce duszy Susan jedzie na Pimpusiu wąską ścieżką przez łan zboża (za ogrodem 'dziadka'). W pewnym momencie ścieżka po prostu urywa się w środku pola. I tu dowiadujemy się, że Pimpuś
Potem obejrzał się; dokonał tego, nie poruszając nawet uchem.

Pomijając już komiczne użycie czasownika 'dokonać' w odniesieniu do prostej czynności obejrzenia się, zastanawiać tutaj musi najwyraźniej niewątpliwy pokaz umiejętności akrobatycznych ze strony konia - który potrafi obejrzeć się bez poruszania przy tym choćby jednym z uszu. Każdy koniarz pewnie potwierdzi, że to szczyt końskiej ekwilibrystyki.

A chodzi po prostu o to, że imponujących rozmiarów koń 'zawrócił - z taką gracją (tak zwinnie, tak zgrabnie), że nie poruszył przy tym choćby jednego kłosa' (można sobie śmiało wstawić, jak ktoś ma egzemplarz, nawet pożyczony) - oryg. "Then he turned, managing not to disturb a single ear."
"Turn' - obrócić, odwrócić, zawrócić, etc., 'ear' - kłos zboża, kolba kukurydzy (Susan jechała na Pimpusiu przez "cornfields" - łany zbóż, ew. pola kukurydzy).
A potem lodowiec wycofał się, zostawiając po sobie moreny, jeziora i kamienie...
E. Niziurski
Avatar użytkownika
Stanisław Ssakmorski męska
Flażolet
 
Posty: 2687
Lokalizacja: Jędrzychów
Reputacja: 2895

Re: Discworld a Świat Dysku

Postprzez Cudo_Tyłeczek » 15 kwi 2014, o 17:02

Nie, normalnie skandal, granda nie do opisania ;)
Toż ja myślałam, że chodziło o to, że koń się nie musiał obracać, bo ma spore pole widzenia i nie musi przy tem ruszać uchem:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Pole_widzenia
a tu taki zonk... normalnie zacznę czytać w oryginale ;)
Mogget napisał(a):Sonderkommando cudo juz zrobila, co swoje?
Avatar użytkownika
Cudo_Tyłeczek żeńska
Matka Ojca
 
Posty: 10005
Lokalizacja: Joli Bord
Reputacja: 6439

Re: Discworld a Świat Dysku

Postprzez Stanisław Ssakmorski » 15 kwi 2014, o 17:59

Jak najbardziej zachęcam ;)
I jeszcze dla dociekliwych: wyrażenie 'not a single ... (rzeczownik)' może być użyte tylko w sytuacji, gdy z kontekstu wynika, że egzemplarzy danego 'rzeczownika' jest co najmniej kilka - a nie tylko dwa (na takiej samej domyślnej zasadzie logicznej nie mówi się o człowieku, że np. 'nie mrugnął choćby jednym okiem' - bo od razu wywołałoby to ze strony słuchacza drwiące pytanie typu 'a ile on tych oczu miał?! hehe..'). I to już chociażby powinno podpowiadać, że nie o uszy konia tutaj chodzi.
A potem lodowiec wycofał się, zostawiając po sobie moreny, jeziora i kamienie...
E. Niziurski
Avatar użytkownika
Stanisław Ssakmorski męska
Flażolet
 
Posty: 2687
Lokalizacja: Jędrzychów
Reputacja: 2895

Re: Discworld a Świat Dysku

Postprzez Stanisław Ssakmorski » 23 kwi 2014, o 21:14

Znowu niepożądaną w pewnym aspekcie uwagę zwraca jeden z cytatów, pojawiających się w wiadomym miejscu (niestety, nie przyuważyłem, z której książki pochodzi - przepraszam).

Kłopot z życiem polega na tym, że nie ma okazji go przećwiczyć i od razu robi się to na poważnie.


Zgodnie z zasadami gramatyki i logiki, kluczem do zrozumienia sensu drugiej części cytatu jest zaimek 'to'. 'To' czyli co? Bo czytając uważnie, od razu widać, że 'to' odnosi się do 'przećwiczenia życia', czyli: 'przećwiczenie życia od razu robi się na poważnie'. No ale przecież nie ma okazji na 'przećwiczenie życia'? Czyli 'robi się coś, czego nie ma okazji zrobić'. Bardzo głębokie. Prawie koan. Oczywiście tylko w tłumaczeniu, bo w oryginale - podejrzewam - jest najpierw użyty rzeczownik 'life', a potem (najprawdopodobniej dwukrotnie) zaimek osobowy 'it' - czyli 'nie można zrobić próby, tylko od razu trzeba żyć (przeżywać swoje życie) na serio' - czego, oczywiście, wszyscy się domyślamy (bo jesteśmy inteligentni, oczytani i w ogóle sympatyczni i wyrozumiali) - tylko że to trzeba jasno napisać, bo język pisany (a przecież Pratchetta "oskarża" się o to, że jest "guilty of literature") rządzi się innymi prawami niż np. rozmowy przy piwie i, opcjonalnie, ognisku.
A potem lodowiec wycofał się, zostawiając po sobie moreny, jeziora i kamienie...
E. Niziurski
Avatar użytkownika
Stanisław Ssakmorski męska
Flażolet
 
Posty: 2687
Lokalizacja: Jędrzychów
Reputacja: 2895

Re: Discworld a Świat Dysku

Postprzez Stanisław Ssakmorski » 22 maja 2014, o 21:02

W nawiązaniu do Brata Charnela, wspomnianego w 'O Imionach i Nazwach', warto wyjaśnić, dlaczego ów najsłynniejszy na Dysku trębacz jest zakonnikiem. Bo tak chciał autor, oczywiście, i w Soul Music jest bardzo pomysłowy akapit, mówiący o kradzieży złota ze świątyni, z którego braciszek kazał sobie wykuć trąbę - a muzyka, która z niej popłynęła, była wprost magiczna - więc sława gwarantowana (i, co za tym idzie, wywiady, wizyty w zakładach pracy..). Choć kunsztownie mitologizujący, akapit ten nie jest li tylko zabiegiem literackim, ale służy przede wszystkim jako podprowadzenie do tego, co Pratchett lubi najbardziej: humor oparty na grze słów. A pojawia się on w następnym akapicie, gdy w polskiej wersji Buddy używa wyrażenia "oszukańczy mnich" - co akurat jest nietrafnym określeniem w odniesieniu do mnicha, który popełnił kradzież z włamaniem - a co w oryginale brzmi "felonious monk" i oznacza 'mnicha kryminalistę' ('felony' używane jest na określenie najcięższych rodzajów przestępstw) - i co fani jazzu z łatwością rozpoznają, jako parafrazę imienia pianisty, klasyka jazzu, autora wielu utworów, które weszły do jazzowego kanonu - Thelonius'a Monk'a (tym razem apostrofy wyjątkowo - dla ułatwienia porównania obu nazw).
A potem lodowiec wycofał się, zostawiając po sobie moreny, jeziora i kamienie...
E. Niziurski
Avatar użytkownika
Stanisław Ssakmorski męska
Flażolet
 
Posty: 2687
Lokalizacja: Jędrzychów
Reputacja: 2895

Re: Discworld a Świat Dysku

Postprzez Stanisław Ssakmorski » 24 maja 2014, o 13:20

W Bogowie, Honor, Ankh-Morpork posterunkowy Shoe w nietuzinkowy sposób uzyskuje przyznanie się grupki włamywaczy do popełnienia wielu jak dotąd niewyjaśnionych przestępstw - w tym także do "sprawy kieszonkowca z Rajd Parku".
I tu mała korekta: w oryginale Pratchett serwuje nieco pikantniejszy smaczek, nazywając sprawę "Hide Park Flasher" - czyli chodzi o ekshibicjonistę, potocznie nazywanego 'zboczeńcem' ("Aaaaaa!!! Zboczeniec!! Aaa!! ..."). W tym konkretnym przypadku (co, zresztą, rozsądnie pozbawia tekst niepożądanych elementów typu "nie dla dzieci" i jednocześnie wprowadza dodatkową odrobinę humoru) tym ekshibicjonistą okazuję się być - przepraszam za bezczelnie seksistowskie wyrażenie - kobieta.
A potem lodowiec wycofał się, zostawiając po sobie moreny, jeziora i kamienie...
E. Niziurski
Avatar użytkownika
Stanisław Ssakmorski męska
Flażolet
 
Posty: 2687
Lokalizacja: Jędrzychów
Reputacja: 2895

Re: Discworld a Świat Dysku

Postprzez Stanisław Ssakmorski » 27 maja 2014, o 18:49

No to dla odpoczynku od kwestii dżenderowych, taki drobiazg - symptomatyczny i poniekąd dość zabawny - ale nie uprzedzajmy wypadków ...

W Muzyce Duszy dowiadujemy się, że lutnik Blert Wheedown (którego ziemskim protoplastą - jak wyczytałem na internetach - okazuje się być 'Bert' Weedon, ceniony gitarzysta z lat 50-tych i 60-tych) wraz ze swoim czeladnikiem, niejakim Gibbssonem (pewnie też na kimś wzorowanym) potrzebował pięć dni, żeby wyprodukować przyzwoitej jakości instrument - pod warunkiem, że "dysponował właściwie leżakowanym drewnem" ... Otóż: leżakuje się dzieci w przedszkolu (brrr, do dziś mam traumę) oraz piwo pod koniec produkcji (mniam) ;)
'A drewno?', zapyta dociekliwy czytelnik. Drewno się sezonuje i dlatego powinno być 'dobrze wysezonowanym' drewnem.
A potem lodowiec wycofał się, zostawiając po sobie moreny, jeziora i kamienie...
E. Niziurski
Avatar użytkownika
Stanisław Ssakmorski męska
Flażolet
 
Posty: 2687
Lokalizacja: Jędrzychów
Reputacja: 2895

Re: Discworld a Świat Dysku

Postprzez niebezpiecznyGroszek » 27 maja 2014, o 21:07

Ssak, trolu :P
Gibbsson bylby Gibsonem od gitar w szczegolnosci. Firmy z ponad stuletnia tradycja (chodz do tatusia). O gibsonie spiewal KnŻ. O bialym. Taka jest moja wersja i jedyna sluszna :D
Video lupum.
Avatar użytkownika
niebezpiecznyGroszek
Rebeliant
 
Posty: 1923
Reputacja: 4562

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Wydział Rozważań Językowych NU

Koty po prostu się pojawiły. W jednej chwili nie było niczego, w następnej już Egipcjanie oddawali im cześć, mumifikowali je i wznosili dla nich grobowce. Faraon nie będzie przecież babrał się z łopatą w smętnym zakątku ogrodu za szopą z narzędziami – nie wtedy, kiedy 20 000 ludzi i stosy belek akurat nie mają nic do roboty.

Kot w stanie czystym, dodał(a) Eoren

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników

cron