przez Jashmin » 29 paź 2013, o 20:16
Skończyłam jakiś czas temu tego całego Mistrza Pu-Pu. Szczerze powiedziawszy, nie polecam. Podejrzewam, że jeśli ktoś chciałby przybliżyć sobie tematykę mitologii chińskiej, po prostu powinien szukać w stricte tym temacie, a nie w tej książce. Jak wcześniej pisałam, zainteresowało mnie to to, bo napisana przez Japończyka fantastyka zagnieżdżona w w/w mitologii. Ale fabuła słaba. Było parę ciekawych elementów, ale to odwołania, jak mniemam, to mitologii. Ogółem: książka słaba.
Za to ponieważ występuje ogólny szał na Grę Endera, wchodzi do kin, wszyscy o tym piszą, też postanowiłam spróbować. Pochłonęłam chyba w 2.5 dnia i to była pierwsza od dawna książka, od której nie mogłam się oderwać i którą czytałam po nocach i w każdej wolnej chwili. A dawno mi się to nie zdarzyło. Generalnie książka jest ekstra, zaraz zabieram się za drugi tom (który kupiłam na Targach Książki w Krk, rabaty na rzeczonych targach rządzą! [Ostatni bohater Pratchetta za 20zł? BOMBA!!!]). Mam nadzieję, że utrzyma poziom. A potem gdzieś w międzyczasie kino. I cały czas w głowie porównuję tę książkę do Diuny (jednej z moich najulubieńszych książek), szukam podobieństw i różnic. Szalenie podobała mi się ta książka: fabuła, postaci, tempo akcji, język, wszystko, po prostu wszystko. Może nie robię niczego odkrywczego w tym momencie, ale gorąco polecam.
- Zapuść długie (włosy), zapleć warkocz, zapnij na końcu stalową klamrę i napierdalaj tym w ludzi z obrotu.
- Dobrze gada. Jeszcze do tego strój Xeny i ludzie bójcie się
Passion is good. Gets blood pumping.