reeven napisał(a): Drzwi mnie też troszkę irytowała, ale nie tak jak Spider
He, he, akurat Spidera polubiłam. Był fajnie skonstruowaną postacią, taki egoistyczny dupek, ale co za nim przemawiało to fakt, że był żywy. W ogóle postaci z "Chłopaków Anansiego" są bardziej z krwi i kości, naturalni.
Zdaję sobie sprawę z tego, że "Nigdziebądź" to pierwsza powieść Gaimana i prawdopodobnie dlatego wygląda, jak wygląda. Osadzenie akcji w londyńskim metrze jest bardzo in plus, bo działa na wyobraźnię, ale z drugiej strony klimat, który powinien promieniować z lektury w cale na mnie nie promieniuje.
reeven napisał(a):Chyba nasze zachwyty spowodowały to :/.
Nie, raczej nie

Choć faktycznie spotkałam się z samymi pochlebnymi opiniami. Zresztą znam Gaimana i jego możliwości. To głównie wina stylu: toporności tekstu, sztuczności dialogów, które na papierze bardzo mi zgrzytają. No ale to tylko moje odczucia ;D
Brethil napisał(a):Fakt, że książka powstała na podstawie scenariusza może przemawiać na jej korzyść
A mi się właśnie wydaje, że to główna wada tej książki. Mogę się oczywiście mylić, nie wiedziałam serialu, ale postaci są zbyt teatralne w swoich zachowaniach. Weźmy choćby parę głównych złych, których dialogi mogą świetnie funkcjonować na ekranie, ale w książce irytują (choć sceny z Croupem i Vandemarem zaliczam do tych lepszych fragmentów książki). To samo tyczy się Drzwi - wierzę, że w serialu jest mniej wkurzająca, bo w książce mam jej zwyczajnie dość. No i na ekranie widać te jej różnobarwne oczy, o czym Gaiman informuje mnie non stop, żebym czasem nie zapomniała o wyjątkowości bohaterki. Mam alergię na takie postaci niestety X)
No ale mam jeszcze trochę przed sobą, może akcja jakoś się rozwinie i bardziej mnie wciągnie. Wciąż na to liczę. A jak się nie uda, to trudno
