przez Morte » 1 lut 2017, o 21:51
W swoim poście powitalnym napisałem o tym że rozpocząłem swą przygodę od "Piekła pocztowego", miałem wtedy na myśl iż był to pierwszy tom cyklu który miałem przyjemność przeczytać w całości. Jednak historia z "Światem Dysku" zaczęła się dużo wcześniej. Będąc na przełomie gimnazjum/ liceum często chodziłem do empiku w którym mogłem delektować się różnymi opowieściami siedząc sobie i zamawiając całkiem niezłą kawę. Pamiętam, że miałem wielką chętkę na powieści przygodowe i Clive Cussler mi w tamtym czasie bardzo odpowiadał. Lubiłem też bardzo Kinga, ale bardzo rzadko zdarzało mi się spoglądać na półkę z zawieszonym napisem "Fantastyka". Po pewnym czasie oglądając okładki Josha Kirbyego uznałem, że są na tyle obiecujące iż muszę spróbować zagłębić się w tych powieściach. Szybko jednak się odbiłem, raziło mnie przedstawienie śmierci. Raziło mnie to że drzewa mogą mieć pewne przemyślenia i prowadzić rozmowy. Byłem przyzwyczajony do zupełnie innej fantastyki. Czołowe miejsce w mojej na wówczas nieletniej wyobraźni zajmował Harry Potter, którego cenię nawet dziś. Bardzo polubiłem "Hobbita", który też odgrywał niemałą rolę w kształtowaniu mojego odbioru fantastyki. Wiele razy powtarzałem znajomym, że to danie jest niestrawne. Przecież fantastyka nie powinna tak wyglądać!!! Dopiero wiele lat później stykając się z "Piekłem Pocztowym" uznałem, że historia jest wciągająca do tego stopnia by sięgać po nią jak po narkotyk, a zarazem równie zabawna co "Autostopem przez Galaktykę". Dziś z obserwacji wiem, że musiałem odczekać te parę długich lat by móc w pełni cieszyć się tą serią. Zdecydowanie było warto!
Śmierć jest łatwa, prosta, życie jest trudniejsze.