przez Eoren » 1 sty 2011, o 23:06
^ Tylko jedna sprawa Rachel - Rewia NUTTER składa się z kolejnych odcinków pisanej przez Forumowiczów historii. W "Luźnych dysputach" jest specjalny temat na twórczośc pisarską - tam radzę zamieszczac opowiadania ale również zachęcam do próby ogarnięcia Rewii i udziału w niej.
> Uf. No to jestem. Już się bałam, że mnie zlinczujecie, ale to kłopoty z Interentem spowodowały ten poślizg czasowy. Wybaczcie! Moja mea culpa!
Dicey, jasne, że wrzucę drugi raz link do drugiej części. No i z trzeciej też zrobię PDFa, więc będzie elegancko, kulturalnie i nowi jeśli uda im się przez to przebrnąc również będą się mogli włączyc.
Jolu, świetne to było!:D Będę to musiała wkleic do całości. Melduję, że "mała Eoren" robi co może i jak na razie daje radę. Wrzucam pierwszy odcinek finału* (stopniujemy napięcie...)
*Wszelka zbieżnośc pomysłów z niejaką Jolantą K. jest przypadkowa.
Oto i on:
W tym jednym momencie wiele rzeczy wydarzyło się na raz i chyba tylko jedna osoba widziała i (o bogowie!) ROZUMIAŁA je wszystkie:
Po pierwsze Sleipnir obniżył lot i zaczął nagle pikowac w kierunku ziemi.
Po drugie Akrobatyczka przy wtórze huku gromów i blasku błyskawic wzniosła się ku niebu i chwyciła odynowego konia za uzdę, próbując powstrzymac go nim kopytami dotknie ziemi.
Po trzecie EjDżej spoglądający właśnie na przytulną nordycką chatkę poczuł, że Kurczak, którego trzymał w ręce zaczął nagle dziwnie drżec, jakby za chwilę miał eksplodowac.
Po czwarte siedząca na pobliskiej sośnie wiewiórka upuściła trzymany w łapkach orzech.*
Po piąte - Świat wstrzymał na chwilę oddech.
Po szóste...:
Dudziarz 120 spojrzał na Bębniarza 120 unosząc brwi.
- Tak z ciekawości - rzucił. - To tu już jest ten moment kiedy powinniśmy zagrac pauzą?
*To akurat nie ma szczególnego znaczenia dla naszej historii, jednak faktycznie zdarzyło się dokładnie w tym samym czasie, co reszta wymienionych tu zdarzeń, a On dostrzegł wtedy również i to, i poświęcił nieszczęściu wiewiórki nie mniej uwagi niż mknącej wśród wyładowań atmosferycznych smukłej postaci Akrobatyczki.
Moment, w którym wydarzyło się aż sześc rzeczy na raz minął bezpowrotnie i po chwili jego miejsce w czasoprzestrzeni zajął innym moment, w którym działo się już zdecydowanie mniej. Prawdziwe było by raczej stwierdzenie, iż nie działo się zupełnie nic: implozja bezruchu objęła falą cały świat NUTTER. Przez krótką chwilę można było dostrzec**, że wszystko zamarło. Na niebie wśród nieruchomych śladów błyskawic i purpurowej łuny zawisły sylwetki Sleipnira, Odyna i Akrobatyczki - jakby zamrożone nagle w lśniącej kostce lodu. W innym miejscu tego samego nieba nieruchomy cień rzucały na ziemię nieruchome, rozpostarte skrzydła Czarusia, którego dosiadał Lord Żaber. Mały chłopiec nieruchomym wzrokiem spoglądał na drewnianą chatkę, od której dzieliły go powstrzymane w swym biegu wody rzeki. Zaś wewnątrz owego domku sylwetki Barda, Psjeżozwierza, Złej Wiedźmy, Matki Natury, Smoczej Księżniczki, Juranda, Lady Sybil i Błękita Hooda nieruchomo wpatrywały się w leżącą na stole otwartą księgę. I nawet Loki zamarł w tej chwili w bezruchu przerywając swą nieustanną pogoń za własną osobowością.***
**Można było. O ile ktoś znajdował się w innym, bezpiecznym świecie i był wyposażony w bardzo dobry teleskop.
***A może ucieczkę przed swoją własną osobowością? Sami oceńcie...
- No i co teraz zrobimy? - zastanawiał się Dudziarz 120. - Nie możemy przecież grac tej pauzy całą wiecznośc.
Bębniarz 120 wzruszył ramionami.
- Nie widzę powodu, dla którego byśmy nie mogli. Moment jest na tyle nieokreśloną jednostką czasu, że może trwac nieskończenie długo.
- Dobra, dobra. Ale jak długo może trwac zanim Dyrekcja się zorientuje? Tyle co nic, najwyżej kilkanaście wieków. A potem mamy przechlapane.
Bębniarz 120 zmarszczył czoło.
- A to czemu?
- Jak to czemu?! - denerwował się Dudziarz 120. - A jak myślisz, co zrobią gdy dowiedzą się, że nie dośc, iż sami wprowadziliśmy błąd to jeszcze cały ten czas gramy pauzą i przez wiecznośc opieprzamy się w robocie zamiast grac melodię rzeczywistości?...
- No fakt... - przyznał Bębniarz 120 w zamyśleniu. - Czekaj, a może spróbujemy tak! - rzekł z uśmiechem i nakreślił palcem w powietrzu kilka taktów, które pozostawiły po sobie na chwilę lśniący, złoty ślad nim rozsypały się w błyszczący pył i rozwiały w pustce.
Dudziarz pokręcił sceptycznie głową.
- Za duże ryzyko - zawyrokował. - Rzeczywistośc może tego nie wytrzymac...
- Może nie a może tak. Warto spróbowac. Co innego możemy teraz zrobic?
- Nawet jeśli wytrzyma to nie dłużej niż parę godzin - kręcił głową Dudziarz 120. - Co nam to da?
- Nam nic. Ale im - tu Bębniarz 120 wskazał na zastygłe sylwetki ludzi i innych istot ze świata NUTTER - da parę godzin.
- Tylko parę godzin... No nic, w sumie nie mam lepszego pomysłu więc co nam szkodzi spróbowac? - przyznał Dudziarz 120.
- Pamiętasz melodię?
Dudziarz 120 w milczeniu skinął głową.
Podnieśli swoje instrumenty. Zagrali.
Pauza wybrzmiała i dobiegła końca. Nastąpił kolejny, trzeci już tego dnia moment. W tym właśnie momencie mały chłopiec stojący na brzegu rzeki, która właśnie wznowiła swój bieg* zamrugał i pomyślał: "Przecież dziś są moje dziewiąte urodziny."
*A kiedy to się stało okazało się, iż w rzeczywistości wcale się nie zatrzymywała.
v Dlaczego po tym odcinku nie ma żadnych pytań? I dlaczego demony niczego nie wiedzą a bogowie nie podejrzewają? Dzieje się tak bowiem: CDN... I to już niebawem. Obiecuję! CU
THERE IS NO JUSTICE. THERE IS JUST ME.
"Outside of a dog, a book is man's best friend. Inside a dog, it's too dark to read."