przez Marek_Sobczak » 14 lip 2012, o 19:17
Aż kipi to z Vimesa po ślubie. Obaj (Terry i Sam) mają takie samo podejście do nobilitacji. I sądzę, że nie wpłynęło to na samo pisanie, a jeśli już to jedynie na uwiarygodnienie postaci Vimesa. Po uhonorowaniu przez królową Terry mógł czerpać garściami z własnego życia.
We’re all stories in the end. Just make it a good one!