Po tych wszystkich nastu stronach i bardzo długim tygodniu pracy mam chwilę na zebranie myśli. To było intensywne wiele miesięcy planowania, kombinowania, rzucania pomysłów, rozpytywania i wszelkiej pracy, której na forum nie widzieliście. Takiej pracy, której nie zaczyna się na miesiąc przed, tylko co najmniej pół roku wcześniej.
Po pierwsze dziękuję wszystkim tym, którzy dotarli.
Dziękuję Gytcie za ogromną pomoc, ogarnięcie miejsca na miejscu i formalności z tym miejscem związanych,
Skyowi za ogarnianie kuchni,
wszystkim osobom, które poprowadziły jakieś zajęcia, konkursy, wystawę lego i były kreatywne itp.
Dziękuję też wszystkim, którzy się przebrali - większość strojów była absolutnie cudowna!
Dziękuję także wszystkim, którzy pomagali sprzątać, rozstawiać, wywieszać, przyklejać i wszystko inne, co było potrzebne do rozpoczęcia i zakończenia imprezy.
Ogromne podziękowania też dla Phalanxa i Prószyńskiego za wszelkie wsparcie, a także dla naszych cudownych gości: PWC, Chrisa i Pata.
Następnym razem konkurs będzie ciut łatwiejszy, acz za łatwy też nie może być, bo co to za frajda, jak nie trzeba pamięci wytężać?
Kto się nauczył żonglować? Widziałam, że całkiem nieźle niektórym szło.

Cała impreza wyszła na 0, nie licząc drobnego wkładu, którego niektórzy nie chcieli doliczać do budżetu.
Zebraliśmy od ludzi 1800zł i tyle poszło na wszelkie wydatki, od szamba, przez sprawy papiernicze, dowozy rzeczy, jedzenie i składniki na ciasteczka, dekoracje, do naprawy zepsutego kranu włącznie.
Łącznie z tym, że widocznie jakieś siły wyższe czuwały nad nami i to, co wymagało gdzieś jeszcze dorzucenia kasy, udało się uzyskać ze sprzedaży butelek, czy po prostu zapłaty tą wódką weselną.
Niedługo wystawię resztę koszulek na sprzedaż, bo za to z kolei płaciłam z własnej kieszeni i miło byłoby to odzyskać.
Na aukcji nazbieraliśmy łącznie 822zł, do tego doszły podarki w postaci karmy i kocy, które ostatecznie zmotywowały nas do fizycznych odwiedzin w schronisku, niż tylko zrobienia przelewu od całej ekipy.
Schronisko odwiedziłyśmy z Gythą, wpłaciłyśmy 830zł i zostawiły wyżej wymienione dary, za co dostałyśmy ogromne podziękowania od bardzo sympatycznej pani dyżurującej tam aktualnie.
Warto też dodać, że w schronisku natknęłyśmy się jeszcze na kolejnego Pratchettomaniaka, który bardzo pochwalił nasze koszulki.

Raz następny w kwietniu i planowanie trzeba będzie zacząć już teraz, inaczej niektóre osoby zwyczajnie nie będą mogły przyjechać, bo nie zdążą sprawdzić samolotów, czy zaplanować podróży pomiędzy innymi sprawami, a o dodatkowych atrakcjach jak premiery też trudno będzie mówić. Także ja już zabieram się do roboty na ciąg dalszy.