Pora na właściwe rozwiązanie. Oczywiście celem 'konkursu' miała być chwila głębszej refleksji (co by to nie miało znaczyć ..) - dlatego każdy, kto się choć trochę zastanowił nad tym fragmentem, jest zwycięzcą. Niemniej jednak trzeba przyznać, że najbliżej była Cuduś - nieotrzymanie nagrody przeszło jej dosłownie tuż koło nosa (czy czego tam ..). Zrobiła doskonałą rzecz - postukała w wiklinę! Empirycznie sprawdziła jakość dźwięku! Odpowiedź miała dosłownie w garści -
przecież usłyszała ten odgłos!! Co było oczywiście do przewidzenia, w sumie nie ma się czym ekscytować ..

Czyli: przymiotnik 'głuchy' w znaczeniu opisującym charakter dźwięku można zdefiniować jako 'nie posiadający wysokiego pasma' (czyli potocznie 'bez góry') i jednocześnie 'bez pogłosu' - czyli można zastąpić przymiotnikiem 'tępy' (a nawet 'płaski'), ergo: głuchy odgłos to odgłos jak najbardziej słyszalny i nie należy zadawać głupiego pytania (tzn. silić się na żart) typu 'to jak go usłyszałeś, skoro głuchy'. (A nawet gdyby to był 'głuchy' człowiek albo zwierzę, to to też nie znaczyłoby, że nie jest on w stanie wydać żadnego słyszalnego dźwięku)
Tę nielogiczność można łatwo uwypuklić budując podobnie skonstruowane dialogi:
- Słychać rytmiczne stukanie!
- Jak możesz słyszeć, skoro rytmiczne?!
- Słychać stukanie dzięcioła!
- Jak możesz słyszeć, skoro to dzięcioł?!
- Słychać donośne walenie w bęben!
- Jak możesz słyszeć, skoro to walenie??
O wersji Pratchett'a słów kilka w następnym wejściu.
A potem lodowiec wycofał się, zostawiając po sobie moreny, jeziora i kamienie...
E. Niziurski