Ulubiony strażnik, książka, miasto, chodnik, lampa, duża litera, oraz z kim najchętniej byście napili się piwa, kawy, zjedli pasztecika, podbili Lancre...
A propos Tiff i małych dzieci - nie do końca tak jest. Oczywiście możesz się ze mną nie zgodzić, ale dla dzieci nie wychowywanych pod kloszem, a Tiff taka była (miała styczność i z narodzinami i śmiercią, jak to na wsi bywa), narodziny i śmierć są naturalną koleją rzeczy. Dopiero druga połowa XX w. odcięła się od procesu umierania, śmierci jako części życia właśnie i sterroryzowała nas kultem młodości. A najczęściej płaczemy z żalu i często rozczulając się nad sobą po śmierci bliskich...
Mogget napisał(a):Sonderkommando cudo juz zrobila, co swoje?