Tigi napisał(a):dział organizacyjny jest widoczny tylko dla użytkowników, którzy się zgłosili do pomocy i został im przyznany dostęp do niego. tak normalnie go nie widać.
Rozumiem

i czuję się zwolniona

Z ulgą i bez obrazy - za to z pewną ... satysfakcją

Teraz już mam przeczyste sumienie

Bowiem,jak mawia moja Żona: "dawać i prosić - to za wiele"

A prosić, by dawać... to już zakrawa na chorobę psychiczną

/bardzo chorobliwy chichot... Czarna Agnes się kłania.. nisko/
A tak na poważnie:
Jeślibym cierpiała na brak pomocy - nie obwarowywałabym dla ewentualnie chcących (choćby i późno) pomóc - takimi ogródkami...
No, ale ja jestem tylko Elefantem...
Co mi przypomina jak to, gdy lat 17 miałam, zapisałam się do harcerstwa (cynicznie) po tylko, iżby w Bieszczady pojechać (był rok '82). Pojechałam. Hucpa nazywała się "obóz zastępowych". Zajechałyśmy (bo same baby, gdyż harcerstwo bardzo wtedy dbało o rozróżnianie płci - chłopcy mieli przyjechać później... na już posprzątane). Rano chciałyśmy (my - nie będące zastępowymi) pomóc dziewczynom w "organizowaniu (czytaj sprzątaniu - a bród smród i bida z nędzą tam były tam że hej) tejże harcówki.
Usłyszałam, że "spadajcie, bo to jest nasze.. tylko zastępowe mogą". No to spadłam z jeszcze trzema, zostawiając tamtym, dumnym niewiastom szorowanie podłóg, garów itd...
Poszłyśmy nieopodal, gdzie właśnie świetnie bawiłyśmy się w corridę (ja byłam bykiem, i sikałyśmy po nogach z ubawu), gdy pojawiła się panienka (ta sama, co nas dumnie przegnała) z tekstem: "Jak chcecie, to uznałyśmy, że możecie nam pomóc".
Cóż.. nietrudno domyślić się, jaka była nasza odpowiedź...
Zarządzanie... śliska sprawa...
Proszę nie mieć do mnie pretensji, że ... nie czuję się zmotywowana, by (nadludzką siłą woli pokonując wiadome uprzedzenia) ... pomóc. Uważam jednak, że ten, kto w taki sposób motywuje do pomocy, nie ma prawa płakać, że nikt mu nie pomaga.
Pufff pufff (powiedziała Babcia i .. się z nią zgadzam)
