O filmie można pisać dużo, chwalić za wierność książce, jak i ganić, za pewne rozwiązania..
Ja chciałbym zwrócić tu uwagę na jeden jego aspekt..
Otóż gdy oglądałem go po raz pierwszy, rozczarowała mnie jedna z ulubionych mych postaci, czyli Śmierć. Jeszcze jego wygląd, można było spokojnie przełknąć - odpowiada wizerunkowi stworzonemu przez Paula Kidby'ego.. Ale jej głos.. Cóż.. według mnie pozostawia wiele do życzenia..
Dla tych, którzy filmu nie widzieli jeszcze: scena rozmowy Śmierci z Hexem..
Nie wydaje wam się, że chociażby głos Dona Lafonteine'a byłby tu odpowiedniejszy?



