Świat Dysku

Dyskowe wcielenia Terrego

O płaskim świecie dyskusje

Dyskowe wcielenia Terrego

Postprzez grace » 9 sty 2012, o 18:57

Wiele postaci powstało na wskutek przypadku, potrzeby, czasem dla żartu. Zresztą o zwykłej śmierci szczurów Terry pisał w Sztuce Świata Dysku, że trzeba uważać na tworzone postacie poboczne, bo potem zostają na dłużej.
Ale ja nie o tym. Nie wiem czy Wy też macie takie wrażenie, że Pratchett momentami stara się wcielać w jakieś swoje postacie. Być może przez przypadek, czasem np. łatwiej mu coś wyrazić na podstawie własnych przeżyć, być może celowo - chce gdzieś zostawić jakieś ślady dotyczące swojego życia, być może to tylko mój odbiór, ale...

Dawniej była to Babcia, która przez długi czas była ulubioną bohaterką Terrego. Przekazywał przez nią różne swoje prywatne przemyślenia dotyczące świata.

Potem pojawił się Vimes. Postać, która miała nawet wylecieć z książki jeszcze chyba w Straż!Straż!, ale przydał się, został i nagle stał się mocniejszy.
Zwróćcie uwagę na fakt pochodzenia Vimesa - chłopak z Mroków, czyli zwykły prosty człowiek, który nagle stał się szlachcicem, potem Diukiem - zyskał sławę, reputację i nagle zaczął obracać się w wyższych sferach. Nagle jego opinia może być ważna, może pozwolić sobie na liczne wydatki, a przecież wewnątrz to zwykły człowiek, oddany pracy.

Jeśli poczytacie (lub posłuchacie) trochę wywiadów, które ze względu na naszą stronę główną są już niemal moją codziennością, być może też zyskacie takie odczucie, jeśli jeszcze się Wam nie pojawiło. Ale być może wyprowadzicie mnie z błędu?

Pisałam też w recenzjach (w szczególności we W północ się odzieję), jakie zmagania z chorobą i odczucia dotyczące śmierci można odczytać nie tylko między wierszami. Tylko momentami brakuje dopiska "jak ja", "jak u mnie", "jak moje życie" itp.

Co myślicie?
kliknij Tu>ObrazekA tu znajdziesz->Obrazek
Rejestr postaci i Naszą Encyklopedię, którą możesz pomóc tworzyć.
Avatar użytkownika
grace żeńska
Kelda
 
Posty: 4740
Lokalizacja: Kraków

Reklama

Re: Dyskowe wcielenia Terrego

Postprzez Dżon » 9 sty 2012, o 19:04

Vimes był szlachciem. Tylko, że infamisem. Zresztą mam wrażenie, że wcale nie podchodzi do tego tak na lajcie jak zawsze mówi. Rehabilitacja rodu nastąpiła przecież w którejś z książek. W BHAM zdaje się?
W taki dzień jak ten, Fryderyk Barbarossa utonął w rzece.
Jakie są Twoje plany na dziś?
Avatar użytkownika
Dżon męska
aka Nie znacie tego?
 
Posty: 4070
Lokalizacja: Pojawiam się, jak otworzysz flaszkę.
Reputacja: 3931

Re: Dyskowe wcielenia Terrego

Postprzez grace » 9 sty 2012, o 19:06

Tak, masz racje, ale tu właśnie pojawiają się często sprzeczne informacje. W części książek faktycznie ma takie pochodzenie, w innych podkreśla, że jest z biednej rodziny z Mroków. W sumie jedno drugiego nie wyklucza, bo majątek można stracić itp.

Być może lektura Snuffa we mnie tak wzmocniła takie przekonania, ale coraz bardziej mam wrażenie, że Terry w pewnym momencie przyjął sobie Vimesa jako pewnego rodzaju obraz siebie.
kliknij Tu>ObrazekA tu znajdziesz->Obrazek
Rejestr postaci i Naszą Encyklopedię, którą możesz pomóc tworzyć.
Avatar użytkownika
grace żeńska
Kelda
 
Posty: 4740
Lokalizacja: Kraków

Re: Dyskowe wcielenia Terrego

Postprzez Dżon » 9 sty 2012, o 19:12

Majątek stracili razem z pozbawieniem szlachectwa i infamią. Tak by wychodziło z analizy wszystkich książek. A pamiętam, że z przywrócenia rodziny do szlachectwa wydawał się cieszyć bardziej niż tylko ze względu na uznanie czynu.
W taki dzień jak ten, Fryderyk Barbarossa utonął w rzece.
Jakie są Twoje plany na dziś?
Avatar użytkownika
Dżon męska
aka Nie znacie tego?
 
Posty: 4070
Lokalizacja: Pojawiam się, jak otworzysz flaszkę.
Reputacja: 3931

Re: Dyskowe wcielenia Terrego

Postprzez grace » 23 kwi 2013, o 19:59

Odnawiam temat. Mam coraz głębsze przekonanie, że Terry nie tylko siebie wciela w różne postaci, ale także swoich znajomych. Nie chodzi tu tylko i wyłącznie o ich wygląd.
Ten Świat jest naprawdę bardzo, ale to bardzo mocno oparty na jego życiu.
kliknij Tu>ObrazekA tu znajdziesz->Obrazek
Rejestr postaci i Naszą Encyklopedię, którą możesz pomóc tworzyć.
Avatar użytkownika
grace żeńska
Kelda
 
Posty: 4740
Lokalizacja: Kraków

Re: Dyskowe wcielenia Terrego

Postprzez Motopompa » 23 kwi 2013, o 20:04

Jasne, Chris o tym mówił :) Niestety, nie pamiętam imion pierwowzorów, ale wspominał o Vetinarim i Babci W. ii, oh damn, jeszcze o jakiejś postaci.
Nie jest tak, że my, używając naszych mózgów, snujemy nasze opowieści, ale to nasze mózgi, używając opowieści, snują nas.
~ Daniel Dennett
♪♫♪♪♫•☼ ☾*♪♫.☮♡♪ (✿◠‿◠)♫❀♡♪♫•ღ♪♫•♪☾♫♪♪♫♡♡
Avatar użytkownika
Motopompa męska
Corvvin jest mądra i śliczna!!
 
Posty: 5675
Lokalizacja: Castelldefels
Reputacja: 5786

Re: Dyskowe wcielenia Terrego

Postprzez Cudo_Tyłeczek » 23 kwi 2013, o 20:08

Gadniemyt - również kojarzę z rozmowy z Chrisem - niestety brak snu robi swoje...
Mogget napisał(a):Sonderkommando cudo juz zrobila, co swoje?
Avatar użytkownika
Cudo_Tyłeczek żeńska
Matka Ojca
 
Posty: 10005
Lokalizacja: Joli Bord
Reputacja: 6439

Re: Dyskowe wcielenia Terrego

Postprzez grace » 23 kwi 2013, o 20:09

Pewnie chodzi Ci o Pana Boggisa i Cohena (z resztą Srebrnej Ordy).

Czy Wy też macie wrażenie, że czasem postać po prostu ożywa?
Że np. na początku jest ot postacią książkową, ale czasem nagle dostaje prawdziwe życie. To pewnie właśnie wtedy Terry przemawia...
kliknij Tu>ObrazekA tu znajdziesz->Obrazek
Rejestr postaci i Naszą Encyklopedię, którą możesz pomóc tworzyć.
Avatar użytkownika
grace żeńska
Kelda
 
Posty: 4740
Lokalizacja: Kraków

Re: Dyskowe wcielenia Terrego

Postprzez Cudo_Tyłeczek » 23 kwi 2013, o 20:13

Macie:)
i to jest właśnie "Sztuka" - bo w drugą stronę, żaden problem (opisać postać realną w książce)...
Mogget napisał(a):Sonderkommando cudo juz zrobila, co swoje?
Avatar użytkownika
Cudo_Tyłeczek żeńska
Matka Ojca
 
Posty: 10005
Lokalizacja: Joli Bord
Reputacja: 6439

Re: Dyskowe wcielenia Terrego

Postprzez Wolf Lilly » 26 sie 2024, o 02:02

Odnawiam
Ostatnio siedziałam sobie i rozważałam ponownie "Akademikow", przez pryzmat urywka wywiadu, który przeczytałam jakoś przypadkiem przy okazji; tam była wzmianka o tym, że Pratchett już od kilku książek nie był w stanie pisać w sensie dosłownym i korzystał z programu przetwarzajacego mowę na tekst. W książkach dyktowanych znacznie łatwiej jest chyba, żeby wkradlo się głośne myślenie (w piśmie to raczej głównie o tych, co posiedli sztukę pisania pamiętników, która dla mnie wciąż jest niepojeta...)
Z resztą, ogólnie mam wrażenie, że jak się czasem człowiek zamysli, to granica między "Co myśli postać XYZ" a "Co myślę ja autor" się zaciera. Wiele książek, zwłaszcza u Pratchetta (ale też u innych - wspominał o tym Schustermann w wywiadzie u Dr Book) narasta na jakimś dylemacie/rozwazaniu/pytaniu, które autor sobie postawił. Tak jak już mówiliśmy z Dzonem w innym temacie, widać ewidentnie, że pod koniec już Pratchett rozmyslal o trochę innych sprawach.
Pomyślałam sobie wtedy, że Glenda to mógł być w sumie głos Pratchetta, myslącego o swojej córce, która zostanie po nim. Ja wiem, zabieg artystyczny itp, ale nawet przy tym jakie tło miały stworzone Glenda i Juliet, same rozważania Glendy oraz jej ostateczna konkluzja brzmią dla mnie bardziej jak rozważania rodzica, którego dziecko dorosło, a który cały czas widział w nim nieporadne stworzenie, któremu wszystko trzeba wskazać palcem.
Nie wiem za dużo ani o samej Rhiannie, ani o relacji między nimi, choć jakoś nie wydaje mi się, by Rhianna była podobna do Juliet jako osoba. Mimo to Glenda wydaje mi się w tych pojedynczych momentach tak odklejona od reszty historii, a jednocześnie w tak specyficzny sposób mysląca o Juliet, że teraz cały czas mam wrażenie, jakby wkradlo się tam pytanie "A co dalej z moim dzieckiem?"‎
Tak mocnego wrażenia przebijania się autora w sekcji poza narratorem jeszcze jak dotąd chyba w żadnej książce z ŚD nie miałam ‎
"Zdrowy rozsądek to zbiór uprzedzeń zebranych do 18. roku życia" - A. Einstein

"Don't find fault, find a remedy; anybody can complain" - Henry Ford
Wolf Lilly
Profesor NU
 
Posty: 932
Reputacja: 1559


Powrót do Świat Dysku

W każdym razie przysłowie mówi, ze istnieje przysłowie, które mówi, ze wszystkie drogi prowadzą do Ankh-Morpork. To nieprawda. Wszystkie drogi prowadzą z Ankh-Morpork, ale czasami ludzie podążają nimi w niewłaściwym kierunku.

Ruchome obrazki, dodał(a) grace

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników