Uuu! napisał(a):W sobotę o 9:00 rano już wiem gdzie będę.
Z Twoich ust - do uszu Boga!
Bo przesądną będąc, aż się nieco zaniepokoiłam /niepotrzebnie z pewnością/, żeby nie było jak w sensie tego rabina z mojego umiłowanego szmoncesu... cytowanego przez Ś.p. de Mello... Co to co każdej soboty o 9-tej rano udawał się do syngagogi.. A ruskiego stójkowego to wkurzało, toteż pewnej soboty zasadził się na rabina i ryknął nań:
- Gdzie idziesz?
na co rabin - "Nie wiem..."
- HA! Nie wiesz?! - ryknął na tę bezczelność rozwścieczony stójkowy i ryp - rabina do aresztu.
Kiedy zamykał za rabinem kratę celi usłyszał:
- Teraz już rozumiesz, czemu powiedziałem "nie wiem..." ?
Siarczyście przepraszam za skojarzenie, ale moja córcia w zadaniu domowym /zakreśl na zielono słowa które kojarzą ci się z "Warszawa" - zakreśliła m.inn. "wioska" - pomijając - "miasto".
Na moje pytanie, czy aby dobrze zakreśliła odparła:
- Ależ Mamo, miałam zakreślić to, z czym mi się kojarzy, a nie to czym jest.
Dla ułatwienia - Córcia ma lat 7,5 /tak, wiem... jest z Krakowa.. no doooooobra.... wszyscy przesiąkamy.../
P.S. Nie kocham Warszawy /jako i Ona Krakowa/ ale .. nigdy nie miałam problemów z Warszawiakami (i to nie tylko imigrantami z Krakowa). Ot.. taka durna asocjacja. Proszę ją potraktować "dobrotliwie" bo nie jest "zapiekłą zawiścią"... wbrew pozorom oczywiście
