W związku z długą nieobecnością przewinęło się wiele książek

Po
Opowieściach z Narnii, krótkie spotkanie z klasyką, czyli
Król Edyp Sofoklesa,
Cyd Pierre'a Corneille
Mizantrop Moliera (uwielbiam tego pana

) oraz
Fraszki, pieśni i treny Kochanowskiego. Większość, to lektury, których nie przeczytam w liceum, bo byłam zajęta czytaniem ciekawszych dla mnie wtedy książek
Rozpoczęłam też
Wicehrabiego de Bragelonne i jakoś ciągle go czytam, coś ciężko mi się zabrać za książkę, choć jak już zacznę to jest dobrze

A pomiędzy kolejnymi tomami, zdążyłam pochłonąć:
Cmentarz w Pradze Umberto Eco, książka zrobiła na mnie spore wrażenie, choć spiskowej praktyki dziejów miałam po dziurki w nosie już po jakichś stu stronach
Przebudzenie Kate Chopin, niewielka powieść o tym, że gdy poniosą cię emocje, to zawsze trzeba myśleć o konsekwencjach. Podobała mi się, miała taki uroczo, subtelny urok.
Dzień dobry, Irene Z założenia kryminał dotyczący Irene Adler stworzonej przez Conan Doyle. Autorka usilnie starała się stworzyć wrażenie, że historie widziane okiem Penelope- przyjaciółki Irene, są równie ważne, jak te widziane przez Watsona. Niestety całe te starania dość skutecznie niweczył współczesny język. Ponadto to, kto jest głównym czarnym charakterem odgadłam stanowczo zbyt szybko. Tak czy inaczej przeczytać było można
Noc szarańczy Oleniczaka- zbiór opowiadań z pogranicza fantastyki i science fiction, jedne lepsze inne gorsze, mnie podobało się tylko ostatnie. Część zdawała się być niedokończona, część miała jakąś zupełnie niejasną fabułę. Przeczytać można, ale zdecydowanie nie trzeba
Grendel Gardnera- czyli inne spojrzenie na mit o Beowolfie. Książka, w której fabuła jest tylko tłem, dla filozoficznych rozważań, na temat zła, dobra i natury wszechświata. Zrobiła na mnie duże wrażenie, zwłaszcza, że napisana jest takim językiem, że przeczytałam ją w jeden wieczór, nie mogłam się od niej oderwać.
Zbrodnia na festynie Agathy Christie, czy trzeba pisać coś więcej

? Znów Poirot wykazał się biegłością w używaniu szarych komórek

Utkwił mi w pamięci cytat: "Pani Olivier w srebrzystych satynach wyglądała jak złomowany pancernik".