przez Arvika » 24 sty 2013, o 13:54
No ja właśnie odsłuchałam pierwszy rozdział pierwszego Kłamcy i jestem potężnie rozczarowana - szukałam książki którą będzie mi się czytało jak Kossakowską, a to było niedbałe i niefajne. Na prawdę ktoś myśli, że strachem, zagrożeniem gwałtem, błyskami i tandetnymi halucynacjami można w człowieku wywołać wiarę? Ja bym się poszła przebadać na okoliczność psychozy i halucynogenów w kawie. Poza tym dziewczyna kiedy tylko jest wspomniany jej strój zakrywa goły brzuch, albo wirująca plisowana spódniczka pokazuje więcej niż by chciała - to kto ją ubierał, ona, czy jej alfons? Bo brzmi jakby nie wybierała ciuchów sama, tylko ktoś by ją przebrał za dzieweczkę z hentaja. I kilka innych wątpliwości co do spójności historii.
Pewnie miałam za wysokie wymagania, stąd moje rozczarowanie, pewnie i tak przeczytam całość żeby nie zrażać się na samym początku - ale i tak, nie znoszę niedbałości i fabuły, która nie trzyma się ładu i składu.
"Skoro się raz założy wodór z jego zadziwiającymi właściwościami i doda do tego prawa natury, dalszy przebieg wydaje się wręcz konieczny(...). Cud zawarty jest w warunkach wyjściowych."