sky napisał(a):Jester zawodowa jak na razie nie, dla siebie bardziej to robię. Tarot pociągał mnie od dłuższego czasu, aż w końcu postanowiłem dać się porwaćKupiłem sobie tą książkę z kartami jakieś 3 lata temu i powoli zagłębiam się w ten magiczny świat. Jak mi będzie dobrze( i szybciej) szło to nie pogardzę dodatkowym zarobkiem
Hehe, u mnie Tarot leży ze 20 lat. Próbowałem, ale nie wybrał sobie mnie. Leży więc na półce razem z książkami o różnej wiedzy mniej lub bardziej tajemnej i przysparza o kolejne zdrowaśki co bardziej bogobojne członkinie rodziny
A co do czytania, po dłuuuuugiej serii Pratchetta przerywanego czasem Jakubem Wędrowyczem, wziąłem się za "Sztańskie wersety" Salmana Rushdiego, chyba pod wpływem wydanej właśnie biografii tegoż autora. Kupione zaraz gdy tylko zrobił się wokół nich szum, w 1992 roku, napoczynane wiele razy. Tym razem idzie mi nadspodziewanie dobrze. Chyba "Światem dysku" ODPOCZĄŁEM umysł.