Ale.. co przenika z tej lektury do naszego (osobistego) multiwersum?
np. :
1) "Zrozumiałam trolla na jednym forum.. Biedactwo. Po prostu było mu za gorąco, a wszyscy rzucili się na niego ostrzej nawet niż moderator - zamiast przyłożyć kompres z lodu i zmieniać, aż nie wydobrzeje" (seria ze Strażą. Cała)
2) "Gdyby nie Babcia W. - nie wiedziałabym jak rozmawiać z dziećmi" (Równoumagicznienie)
3) "Niestety nie pomógł. Myślałam, że lektura <<Wolnych Ciut Ludzi>> - jak to bajka inicjacyjna oswajająca świat - pomoże mojemu dziecku poznać sposoby radzenia sobie z lękami [bo jest problem i widać jak go rozwiązać] - nic z tego. Po prostu przeraziło się senków i odmówiło współpracy. Nie dało mi nawet szansy doczytać jak Akwila świetnie to załatwiła!
Zasady jak w przykładach. Ale nie ograniczające tylko naprowadzające...
[grace: rozumiem Twoje krytyki. Rzecz w tym, że ileż można wałkować fyfdziesiąt razy czytany tekst... Chciałam twórczo podejść do Twoich sugestii/krytyk. Udało mi się? ]
