Cmentarz Pomniejszych Bóstw

czy ciało ma duszę?

Dyskusje nieaktualne, spełnione prośby o pomoc itepe, czyli co się działo kiedyś na forum.

czy ciało ma duszę?

Postprzez jester » 21 lip 2012, o 08:10

Trapi mnie ostatnio jedna rzecz. Czy to ciało ma duszę, czy dusza ma ciało? Jak myślicie?
"Dążymy do gwiazd, lecz zdradza nas natura. Każdy z nas jest błaznem pragnącym korony".
Salman Rushdie "Szatańskie wersety"
Avatar użytkownika
jester męska
Student Magii
 
Posty: 92
Lokalizacja: Głogów
Reputacja: 175

Reklama

Re: czy ciało ma duszę?

Postprzez Anima Vilis » 22 lip 2012, o 11:25

<patrzy na swój nick> mam ciało.
Forma się materializuje a materia się formalizuje. :mrgreen:
Wszytko co nas otacza z nami włącznie składa się z formy i materii które są ze sobą nierozerwalnie związane. Nie może istnieć czysta forma (mówimy tu cały czas o świecie przyrody,bo według św. Tomasza czystą formą są np. aniołowie) czy też materia pozbawiona formy. Wujcio Arystoteles o tym pisał ;)
Obrazek
- A kiedy zaczyna się sztuka współczesna?
- Od 2 promili
Avatar użytkownika
Anima Vilis żeńska
Jednoosobowy kabaret
 
Posty: 4481
Lokalizacja: nadal Europa
Reputacja: 5103

Re: czy ciało ma duszę?

Postprzez Usagi » 31 lip 2012, o 19:02

Buddyści natomiast uważają, że nie ma czegoś takiego jak "dusza", to tak jakbyś chciał sobie jeszcze trochę temat zagmatwać:)
Usagi
Student Magii
 
Posty: 61
Reputacja: 54

Re: czy ciało ma duszę?

Postprzez emerencja » 16 sie 2012, o 21:40

tem bardziej iże ci sami (Buddyści) widzą "duszę" nawet w kamieniu... Bo Usagi chiba dość pobieżnie zna tę "nację"... nie mówiąc o religii... Owszem, nawet Ireneusz Kania poległ próbując porównać chrześcijańską duszę i jej buddyjskie odpowiedniki, ale to nie powód, żeby komuś młodszemu nie wytknąć ignorancji ;) nieprawdaż ;) :twisted:
emerencja
 

Re: czy ciało ma duszę?

Postprzez Gurder » 26 sie 2012, o 19:27

Ciało jest niejako więzieniem dla duszy. Po czym to poznajemy?
W naszym marzeniach często wznosimy nasze oczy ku górze, i choć nie jesteś tego świadomy(a), kierujesz oczy ku górze. Mówią, że oczy są zwierciadłem duszy - dlatego unosisz je do góry i chcesz, aby choć trochę jej uwolniło się z twojego ciała, przykutego grawitacją do nieba, które zawsze będzie symbolem wolności, niezależności i bóstwa.
pozdrawiam serdecznie! :D
"Niech stanie się tu Sklep" 'Arnold Bros (zał. 1905)'
Avatar użytkownika
Gurder męska
Pan Bogu
 
Posty: 117
Lokalizacja: Bielawa
Reputacja: 159

Re: czy ciało ma duszę?

Postprzez Usagi » 27 sie 2012, o 20:46

Eme. Jak to buddyści widzą duszę w kamieniu? Gdzie żeś takie głupotki wyczytała?:) Nie ma dualności w buddyzmie, nie ma czegoś takiego jak "dusza", w ich filozofii wszystko opiera się na dwóch rzeczach:
a) nietrwałości wszelkiej materii i niematerii
b) prawie przyczynowo-skutkowym, dzięki któremu człowiek się odradza w innym wcieleniu (albo łączy z absolutem po wyczerpaniu karmana i doznaniu przebudzenia)
Usagi
Student Magii
 
Posty: 61
Reputacja: 54

Re: czy ciało ma duszę?

Postprzez sky » 27 sie 2012, o 21:33

To nie ciało ma duszę, tylko dusza ma ciało. Ciało to tylko pojemnik, w którym dusza zatrzymuję się, a później wyrusza w dalszą podróż. Jak to było w Potterze "Śmierć to tylko początek jednej, wielkiej przygody". Dusza to w moim przekonaniu w pewnego rodzaju istota energetyczna, cześć wielkiej energii, która wszystko stworzyła i z czego wszystko jest zrobione. Z tym bytem łączymy się po śmierci, a jak nam się nudzi to zaczynamy nowe życie :) Oby moja teoria była słuszna, bo nie chce wiedzieć co by było ze mną, gdy religia którą mi wpajano od dziecka miała jednak racje :)
"Przeprowadzili bardzo dokładne badania, z których wynika jednoznacznie, że ludzkość stała się całkowicie bezużyteczna."
Dan Simmons "Hyperion"
„Wszechświat zbudowany jest z opowieści, nie z atomów.” Muriel Ruckeyser
Avatar użytkownika
sky męska
Skytrollik
 
Posty: 1472
Lokalizacja: Kraków
Reputacja: 3608

Re: czy ciało ma duszę?

Postprzez emerencja » 29 sie 2012, o 00:40

Usagi - oczywiście, masz rację! Ale też nie masz racji :D - a to ze względu na naturę dysput traktujących o nieprzystawalnych systemach i to dodatkowo bez zdefiniowania terminów kluczowych :)

[który to "komunikat" chciałam przemycić w mej podłej - i niegrzecznej wobec młodego pokolenia - prowokacji]

Już wyjaśniam:
W buddyzmie wszystko co istnieje jest manifestacją jednego bytu. Dla człowieka zachodu można byt zdefiniować jako duszę. Manifestacją (w wizji "nieczystej") jest tyż i kamień (jako i zresztą wszystko inne). Ergo - Kamień ma duszę ;) ;) ;) QED (oczywiście pokrętnie i prowokacyjnie, bezsensownie i na skróty - jako wszelkie próby przybliżenia zachodowi wschodnich koncepcji, a takoż w kontekście opisu metafizycznych kwestii jako takich - w dowolnej kulturze) :)

ad a) a atman to materia czy niemateria? i jakąż on się mierzy trwałością ?
ad b) prawo przyczynowo-skutkowe obala dzog czen, które do pnia buddyjskiego przystaje... jako chrześcijaństwo do judaizmu a metodyści do chrześcijaństwa (te przybliżenia tyleż durne co i dyskusje bez dania wprzódy definicji przedmiotu dysputy)

Ponadto -
Usagi napisał(a):człowiek się odradza w innym wcieleniu (albo łączy z absolutem po wyczerpaniu karmana i doznaniu przebudzenia
- też by można rzec, iż to nieprawda, bowiem to nie "człowiek" się odradza a "atman" , któremu "najbliżej" do zachodniego pojęcia duszy, przy czym "najbliżej" oznacza oczywiście "nijak zupełnie". ;) :) bo indywidualiści osobowi zachodni nie pojmują ani "atmana" ani "reinkarnacji".

Doprecyzowując (ach jakie śliczne słowo mi wyszło :lol: )

Oczywiście, że nie ma w buddyzmie czegoś takiego jak "dusza", podobnie jak nie ma u nich czegoś takiego jak "miłosierdzie" i podobnie jak człowiek zachodu nigdy nie zrozumie czym jest ichnia "iluzja" (bo dlań - c.z. - iluzja to coś czego nie ma, a to nie tak do końca w buddyzmie wygląda... ) itepede...
Znaczy - kciałam jeno wbić kijek w szprychy ... "w kwestii formalnej". :)

P.S.
Chętnie się "pokłócę".. tj. oczywiście nie pokłócę... bo tego na forum nie robimy... więc może jeszcze raz:
P.S. prim.
Chętnie rozwinę spiralę hermeneutyczną w odrębnym topicu metakulturowym - o ile znajdą się chętni - na temat a) rozumienia duszy w różnych kulturach, b) w kontekście ich obecności w dziełach Mistrza (żeby się podlizać Władzom)

;)

P.S WIELKI
A przede wszystkim PRZEPRASZAM jestera za zabagnienie mu dysputy, która była o czym innym.

Sed ad. rem [do jester]

Ani - ani. Lub też "i to - i to". A przynajmniej w kulturze zachodnioeuropejskiej (aktualnie i po strasznych bojach) w świetle dokonań Soboru Watykańskiego - ciało i dusza są dopełniające jak jin i jang, mąż i żona.. (i ..chciałoby się dodać "dobro i zło" - ale to już ostra jazda na pograniczach dozwolonego) ;) Są tak nierozerwalne, że aż do "wskrzeszenia razem w Dniu Ostatecznym" ;) Co ślicznie podejmuje Mistrz nasz pisząc wielokrotnie (vide np. Pożyczanie czy problemy Antropomorficznych Personifikacji) :) Ciało określa duszę jak i odwrotnie ... :)
emerencja
 

Re: czy ciało ma duszę?

Postprzez Usagi » 2 wrz 2012, o 17:53

Ja jednak rozróżniłabym zachodnią duszę od buddyjskiego "bytu", bo jednak różnice są za duże. ;) Z takich porównań wychodzi potem wiele złego (patrz film Cejrowskiego na temat buddyzmu, w którym odnajduje całą zgraję demonów, szatanów a samych buddystów przyrównuje do okultystów - a to wszystko dlatego, bo jakimś cudem stara się na siłę wcisnąć chrześcijańską symbolikę do byddyzmu, nie da się, po prostu się nie da)


ad a) a atman to materia czy niemateria? i jakąż on się mierzy trwałością ? - nie ma atmana, nie w buddyzmie, w hinduizmie już owszem, ale my mówimy o tym pierwszym, a coś czego nie ma po prostu nie ma i nie może być ani materialne, ani niematerialne (tak, wiem, równie pokrętne)

ad b) prawo przyczynowo-skutkowe obala dzog czen, które do pnia buddyjskiego przystaje... jako chrześcijaństwo do judaizmu a metodyści do chrześcijaństwa (te przybliżenia tyleż durne co i dyskusje bez dania wprzódy definicji przedmiotu dysputy) - są różne odłamy buddyzmu, mnie akurat przypadło uczyć się o tym "pierwotnym" buddyzmie i nie zamierzam zapędzać się dalej (ot, buddyści "modlą się" do Buddy a nie do Dzog Czena, więc to jest raczej uzasadnione, że bezcelowe jest rozdrabnianie się na wszystkie drobne sekty, które później powstały;) jasne, buddyzm rozwinął się dalej, jednak "główne" nurty w filozofii nie różnią się aż tak bardzo od pierwotnej wersji... zmieniły się przede wszystkim praktyki)

- też by można rzec, iż to nieprawda, bowiem to nie "człowiek" się odradza a "atman" , któremu "najbliżej" do zachodniego pojęcia duszy, przy czym "najbliżej" oznacza oczywiście "nijak zupełnie". ;) :) bo indywidualiści osobowi zachodni nie pojmują ani "atmana" ani "reinkarnacji".

powtórzę jeszcze raz: w buddyzmie nie ma atmana, nie ma i basta, nie może się on więc odrodzić, ponieważ nie istnieje... tadam! Gdyby to atman się odradzał byłby czymś trwałym, a cała filozofia buddyzmu opiera się właśnie na nietrwałości istnienia - skąd pochodzi cierpienie (boże jakich ja używam skrótów). Reinkarnacja jest następstwem pragnienia istnienia. To że człowiek (zwierzę, bóg i każda inna istota) się odradza w innym wcieleniu (dokładniej chodzi o odradzanie się pięciu skand - które za każdym razem jednak różnią się od siebie) jest efektem pragnienia, niewiedzy oraz zgromadzonego karmana - kiedy dana istota przestaje produkować karman - gaśnie i łączy się z absolutem.

Poza tym cały nasz świat, który my nazywamy "realnym" dla buddystów jest tylko iluzją, jak więc iluzja może mieć duszę? :P
Usagi
Student Magii
 
Posty: 61
Reputacja: 54

Re: czy ciało ma duszę?

Postprzez emerencja » 3 wrz 2012, o 22:32

emerencja napisał(a):Oczywiście, że nie ma w buddyzmie czegoś takiego jak "dusza",

- toteż wszelka dysputa przed i po = ni ma sensu... :( ...

Usagi = masz rację w całej rozciągłości swego wywodu (przepraszam za dwuznacznik).. no może z jednym wyjątkiem:
Usagi napisał(a):ot, buddyści "modlą się" do Buddy a nie do Dzog Czena, więc to jest raczej uzasadnione, że bezcelowe jest rozdrabnianie się na wszystkie drobne sekty, które później powstały;


Dzog czen nie jest sektą (ani szkołą) i nie modli się do nikogo (że o "Dzog Czenie" nie wspomnę, bo to nie bóg żaden... wszak)
Można by oczywiście brutalizować, że tyle Usagi wie o Dzog Czen co Emma o buddyzmie, ale byłoby to bez sensu (bo np. ma się nijak do pytania w topicu a poza tym, chyba jednak wiem o byddyzmie więcej niż Usagi o Dzog Czen ;) )

Reasumując: j.w. masz rację Usagi w całej rozciągłości swego wywodu. Ale z wyjątkami jak dla mnie, bo gdyż wg mej wiedzy buddyzm jest schizmą hinduizmu, więc to,że abstrahuje od atmana, to wcale nie znaczy, że go /atmana / nie ma ;) a ponadto:
Usagi napisał(a): coś czego nie ma po prostu nie ma i nie może być ani materialne, ani niematerialne
- nie jest odpowiedzią na pytanie o jego trwałość. ;) Umysł nie jest ani materialny ani niematerialny a jest.. nie dość że wieczny - to przedwieczny (co do materializmu umysłu = odsyłam do reinkarnacji, i tu się możem gonić w kółko ;) )
Usagi napisał(a):nie różnią się aż tak bardzo od pierwotnej wersji... zmieniły się przede wszystkim praktyki

Oczywiście masz rację, dzog czen nie różni się od buddyzmu bardziej niż buddyzm od hinduizmu a chrześcijaństwo od judaizmu.. Diaboł przecie tkwi w szczegółach.. :) Zabawa polega na tym, że w schizmach chodziło jednak o "główną zasadę" więc jak dla mnie to zdanie twe jest jak rąbnięcie łysego grzywką o parapet ;) :)
Usagi napisał(a):a cała filozofia buddyzmu opiera się właśnie na nietrwałości istnienia - skąd pochodzi cierpienie (boże jakich ja używam skrótów). Reinkarnacja jest następstwem pragnienia istnienia.


A któż pragnie tego istnienia? To zwierzę? Ten człowiek? Czy.. ten umysł? Absolut, obecny absolutnie we wszystkim co widzimy w samsarze (a i w czystej wizji również)?

Skoro nie daliśmy na wstępie definicji duszy = mogę to nazwać duszą. Nie chodziło w tej dyskusji ani o jej nieśmiertelność ani o indywidualne cechy (oczywiście nie kolor oczu, tylko jaźń) ;)

...

P.S. Uwielbiam wspinanie się po mokrej, naoliwionej szybie dyskusji bez sensu, bo bez dania podstaw definicyjnych ;) :)
emerencja
 


Powrót do Cmentarz Pomniejszych Bóstw

Jeannie westchnęła. Dorastała wśród siedmiuset braci i wiedziała, w jaki sposób myślą, to znaczy bardzo szybko, ale czasem w całkiem niewłaściwym kierunku. A jeśli nie potrafili dopasować swojego myślenia do świata, starali się dopasować świat do myślenia.

Kapelusz pełen nieba, dodał(a) grace

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników

cron