Dżon napisał(a):Mam wrażenie, że po prostu pod koniec Pratchetta zaczęły interesować inne rzeczy - mniej parodystycznie, a bardziej "o ludziach", a rewolucja Przemysłowa* była niezłym pretekstem żeby tych ludzi pokazać na tle niecodziennej sytuacji społecznej.
Trochę czuć faktycznie, że tematy się zmieniły - cali Niewidoczni Akademicy wyglądają jak bardzo długie rozważania o ludzkiej naturze, jest przecież motyw Ścisku, jest Glenda, która myśli za siebie, za Juliet (w wielu znaczeniach tego sformułowania) i też chyba przekazuje rozważania samego Pratchetta. Jest dywagacja człowieczeństwa, zarówno w temacie orka, jak i w temacie... to były gobliny w Niuchu? Dobrze pamiętam? Jest też częsty motyw, który bym opisała jako "góra schodzi do pospołu", choćby Patrycjusz pijący piwo i jego specyficzny stan upicia, oraz Vimes który jako człowiek jednak bardziej ulicy to w celu osiągnięcia tego efektu został wysłany na wieś.
Ale wwłaśnie, jak dla mnie w tych dwóch książkach czuć, że są bardziej refleksyjne ("W północ się odzieję" sądząc po opisach też wpasowuje się w ten klucz). Tu nie ma już typowo fabuły dla rozrywki. Czytając Akademików miałam wrażenie, jakbym usiadła z z zamyślonym starszym panem przy stole w kawiarni i tenże starszy pan próbuje w przystępny sposób przekazać młodzieży swoje przemyślenia. Nich co prawda jest znacznie spójniejszy, ale pamiętam, że też mi się go dziwnie czytało jak poznawałam go po raz pierwszy, tym bardziej że czytałam go krótko po "Łupsie", który przy nim wychodzi na bardziej kryminalny. W Niuchu za pierwszym podejściem to pamiętam, że aż odławiałam trochę ten wątek fabularny, gdybym miała opisać jak wyglądało to czytanie to tak jakbym ciągała ze sobą linę podpisaną "GŁÓWNA OŚ FABULARNA" i co jakiś czas zerkała, czy aby się nie wymyka z rąk. Drugie czytanie miałam bodaj pod koniec liceum i wtedy było mi łatwiej, ale chyba właśnie dlatego, że mniej się skupiałam na szukaniu fabuły, a bardziej na przeżywaniu czytania.
I np Niewidocznych Akademików bardziej niż książką nazwałabym fabularyzowanym esejem - a nawet zbiorem esejów, bo gdybym powklejała tam parę przekładek dzielących całość na części to też by przeszło. Dopiero ostatnia 1/3? wygląda tak jakby redaktor powiedział "Wszystko fajnie, ale na bank mamy to dać w jednym tomie? Bo w sumie to tak nie wygląda..." i Pratchett w odpowiedzi zawiązał wszystkie urywki za ogonki w jeden supełek. Tak przynajmniej ja to widzę
"Zdrowy rozsądek to zbiór uprzedzeń zebranych do 18. roku życia" - A. Einstein
"Don't find fault, find a remedy; anybody can complain" - Henry Ford