Emerencjo, nie krzycz na mnie, obiecuje takiej maszyny nie tworzyć

Nie wiem skąd tak ostra krytyka pomysłu, wszak to tylko drobny eksperyment myślowy.
Odpowiadając na Twoje pytanie, jednorazowo bez większego wahania byłbym skłonny do odbioru bólu nie tylko wymienionych przez Ciebie osób, ale też wielu innych. Gdyby zobowiązanie miało być długofalowe namyślałbym się znacznie dłużej i nie wiem jaką decyzję podjął.
[między Nami - nie wiem, co mój pomysł mówi o mnie, ale o ile mi wiadomo, tak jak jedna jaskółka wiosny nie czyni, tak jedno pytanie moim zdaniem w żaden sposób nie może określać pytającego]
Nianiu, przyznam szczerze, że werbalizacja rzeczywiście była nieświadoma, natomiast tak jak napisałaś, myślę, że szczególnie w stosunku do dzieci wielu rodziców rozważyłoby wykorzystanie takiego rozwiązania. Ogólnie, akurat przy wymyślaniu pytania przypomniała mi się scena związana z wiwisekcją w "Mówcy Umarłych" Carda i tak powstało pytanie.
Odpowiadając na Twoje pytanie, jeśli po analizie ryzyka okazałoby się, że w wyniku tego działania nie doznałbym poważnych obrażeń - byłbym w stanie to zrobić, a nawet wydaje mi się, że już nie raz coś takiego zrobiłem. Niestety, zastrzyk adrenaliny raz na jakiś czas jest dla mnie niezbędny prawie jak tlen.
C.B.W.S. Z dnia na dzień spakować się spontanicznie i bez sprzętu elektronicznego wybrać na tydzień na łono natury?
Rince - mag, poliglota, umiejący błagać o litość w kilkunastu językach, dzięki doświadczeniu, zdobywanemu zawsze wbrew woli, doprowadził do perfekcji niezwykle ważną umiejętność - zdolność przeżycia. KTO WCZEŚNIE SIĘ Z ŁÓŻKA ZBIERA, TEN WCZEŚNIE UMIERA...