"Lemoniadowy Joe" jest nową miłością mojego życia! Skończyłam to dzisiaj w pociągu, ostatnią stronę zraszając szczerymi łzami od śmiechu

Tak znakomitej parodii dawno nie miałam w ręku - wciągająca, zabawna, z humorem na wysokim, absurdalnym poziomie i tym "czymś" w sobie. Siłą powstrzymuję się, żeby nie zacząć tu cytować co smaczniejszych kawałków.
Kurcze, nawet nie umiem się teraz wysłowić - westerny nie wydają się być tematyką wysokich lotów. Jiri Brdecka przekroczył linię "obciachowości" normalnej tego typu książki i pogalopował hen daleko, tworząc już coś innego, co jednak nadal westernem pozostało.