Istnieje sobie taka dość popularna i zapewne niektórym z Was znana gra karciana o nazwie Magic: the Gathering. Do Magica dość regularnie wychodzą nowe dodatki z nowymi kartami - ale żeby się to nie znudziło nikomu, to okraszone jest to wszystko jakąś historią. Ciągnięcie jednej i tej samej opowieści zbyt długo też by jednak mogło być nużące, więc twórcy gry dość często przenoszą miejsce akcji do nowych miejsc - średnio raz na rok dostajemy nowy świat (w oryginale: Plane) wraz z jego historią, mieszkańcami, charakterystycznymi miejscami i (zazwyczaj) jakimś wielkim konfliktem, w którego centrum lądują gracze.
We wrześniu wylądowaliśmy w świecie zwanym Innistrad. Co w tym świecie jest takiego wyjątkowego z perspektywy fanów Świata Dysku? Otóż ja cały czas nie umiem odeprzeć skojarzenia z Piątym Elefantem i krainą Uberwaldu:
1. Światem rządzą 3 rasy, z czego jedna jest raczej mocno uciskana przez 2 powyższe. Mówimy tu o wampirach, wilkołakach oraz uciskanych ludziach (jakoś krasnoludy się nigdy w magicu nie przyjęły
2. Zawsze w Magicu nazwy miejsc były raczej angielsko-brzmiące, zaś tutaj większość lądów pokrywają Ulenvald i Estvald - szczególnie ten Ulenvald brzmi tak... znajomo
3. W Piątym Elefancie mieliśmy 'delegację' mającą zaprowadzić na miejscu porządek i uspokoić miejscowych podczas wyborów nowego krasnoludzkiego króla. Delegacja składała się z Vimes'a i Sybil jako 'dyplomatów' oraz Cudo, Anguy i Detrytusa jako towarzyszy wybranych ze względu na pochodzenie. W Magicowej fabule lądujemy na Innistradzie na którym równowaga między trzema rasami została zachwiana i przywrócić ją muszą przybysze z innych światów (tak, w Magicu najważniejsze postaci dla fabuły mogą podróżować między światami - nie pytajcie
4. Ludzie w Uberwaldzie eksperymentowali z czarami/alchemią i mieli na miejscu wyjątkowo dużo Igorów. W Innistradzie aż roi się od szalonych nekromantów tworzących bardzo 'igorowate' stworki stworzone z pozszywanych części róznych osób - tutaj kilka przykładowych ilustracji
5. W Uberwaldzie znajdowała się dolina Koom - w Innistradzie jedyna dolina wspomniana z nazwy to dolina Krun, czyli brzmiąca dość podobnie.
Może trochę przesadzam, ale wydaje mi się, że twórcy nowego magicowego świata puszczają najnowszymi kartami oczko do czytelników Pratchetta


