Ulubiony strażnik, książka, miasto, chodnik, lampa, duża litera, oraz z kim najchętniej byście napili się piwa, kawy, zjedli pasztecika, podbili Lancre...
przez Carol » 14 lut 2011, o 20:43
Bagaż oczywiście - idealny do spełnienia funkcji zaopatrzeniowej i obronnej.
A co do innych, to zależy jak długa by była ta podróż. Bo na dłuższą metę przebywanie z którymkolwiek z zacnych dyskowych bohaterów mogłoby się skończyć zawałem albo nerwicą.
Hmmm... ale podróż z całą gromadą Strażników byłaby ciekawa

Tak jest, Strażnicy i Vimes na czele!
"Masz ochotę zostać czymś obrzydliwym w najgłębszej otchłani chaosu?"
-

Carol
- Mag III stopnia
-
- Posty: 539
- Lokalizacja: Warszawa
- Reputacja:
792
-



przez kojot » 14 kwi 2011, o 11:27
hymm. Oczywiście wzięłabym bagaż. Myślę że wzięłabym Śmierć ponieważ zna Dysk chyba dość dobrze i umiałby mnie oprowadzić a przy okazji pozabijać trochę ludzi(wszystko w ramach pracy) a wieczorami pograć w brydża i te inne gry które nauczył go Dwukwiat. 
Ostatnio edytowano 14 kwi 2011, o 12:24 przez
kojot, łącznie edytowano 1 raz
"To że milczę nie znaczy że nie mam nic do powiedzenia"
-

kojot
- Student Magii
-
- Posty: 34
- Reputacja:
5
-
przez Kufer » 14 kwi 2011, o 20:02
Jak nic Detrytus!
A przy okazji wróciłem po szlabanie i testach gimnazjalnych

Nieprawda, że nikt nie czyta tego co piszę. Ja to czytam!
~~Ninus Nestorović
-

Kufer
- Student Magii
-
- Posty: 35
- Lokalizacja: Kraków
- Reputacja:
44
-
-
przez Vesper » 26 sty 2012, o 20:07
Dwukwiata - w końcu to pierwszy dyskowy turysta.
Nil Mortifi Sine Lucre
-

Vesper
- Student Magii
-
- Posty: 25
- Lokalizacja: Warszawa
- Reputacja:
39
-
przez Minerwa » 27 sty 2012, o 23:12
Chyba najbliższy mi jest pomysł zabrania z sobą golema, z tym, że dla mnie byłby to raczej golem-koń. Szybki, niezmordowany, znosi cierpliwie wszelkie fanaberie, jak np. postawienie mu na grzbiecie palankinu z poziomą podłogą, trudnozniszczalny. A do towarzystwa... może Angua? W ludzkiej postaci można z nią pogadać, w wilczej ma wszystkie zalety dobrego psa obronnego.
Poświęcać własne życie, dzień po dniu, w płomieniach, poświadczając jej prawdziwość, działając dla niej, oddychając jej istotą. To właśnie religia. Cokolwiek innego to... to tylko bycie miłym. (Babcia Weatherwax)
-

Minerwa
- Mag III stopnia
-
- Posty: 358
- Lokalizacja: Sirengard
- Reputacja:
1299
-





Powrót do Zakład Statystyk Opiniowanych
Ysabell płakała. Nie szlochała jak dama, ale łkała głośno, pociągając nosem – jakby bąble powietrza z podwodnego wulkanu ścigały się, który pierwszy dotrze na powierzchnię. Łkania wyrywały się pod ciśnieniem, dojrzałe latami nieszczęścia.
- Ehm... - powiedział Mort.
Drżała jak wodne łóżko w strefie wstrząsów sejsmicznych. Nerwowo szperała po rękawach szukając chusteczki, ale byłaby ona tak nieprzydatna jak papierowy kapelusz podczas burzy z piorunami. Próbowała coś powiedzieć, lecz wydobywała z siebie jedynie strumień spółgłosek przerywanych łkaniem.
- Ee... - powiedział Mort.
- Zapytałam: jak myślisz, ile mam lat?
- Piętnaście? - zaryzykował.
- Szesnaście – zawyła. - A wiesz, jak długo mam szesnaście lat?
- Przepraszam, ale nie ro...
- Pewnie, że nie rozumiesz. Nikt nie rozumie. - Wysiąkała nos i mimo drżenia dłoni starannie wetknęła dość mokrą chustkę z powrotem do rękawa.
- Ty możesz wyjeżdżać – powiedziała. - I jesteś tu za krótko, żeby się zorientować. Nie zauważyłeś, że czas stoi tu w miejscu? Oczywiście, coś płynie, ale to nie jest prawdziwy czas. On nie potrafi stworzyć prawdziwego czasu.
- Aha...
Kiedy znów się odezwała, mówiła cienkim głosem, spokojnie, a przede wszystkim odważnie, jak ktoś, kto mimo fatalnej sytuacji wziął się w garść, ale lada chwila może wypuścić.
- Jestem szesnastolatką od trzydziestu pięciu lat.
Mort, dodał(a) Uuu!
Kto przegląda forum
Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników