Wybór jest trudny. Obaj bohaterowie należą do moich ulubionych. Jednak mój głos idzie na patrycjusza. Dlaczego? Odwołam się do posta Marka, bo jest on [post

] najbardziej uporządkowany.
1. Bibliotekarz rzeczywiście jest sympatyczniejszy, ale nie zastanawiam się teraz kogo wybrałabym na przyjaciela, ani nawet na kogo zagłosowałabym w kolejnych wyborach. Oceniam postać literacką. A jako taka Vetinari jest dla mnie intrygujący, bardziej skomplikowany i zaskakujący.
2. To nieprawda, że patrycjusz nie ma pasji. Jego pasją jest miasto, ruch, działanie całej tej maszynerii. Podporządkowuje temu całe swoje życie. Pewnie, że w zamian ma władzę, ale czyż nie zdaje sobie sprawy z tego, że to on w pierwszej kolejności dostosowuje się do miasta, a nie odwrotnie? Rozumie pozorny chaos tej rzeczywistości, tak jak bibliotekarz - chaos L-przestrzeni. Ale ten drugi zna się tylko na księgach i słowach, a te bywają najczęściej po to, by ukryć myśli. Vetinari jest znawcą tego, co wymyka się pismu - ludzkich uczyć i psychiki. A że jest gotów poświęcić cudze życie? Cóż - ma filozofię minimalizowania strat i godzenia się z pewnym ich odsetkiem. Podejście cyniczne i posiłkujące się statystyką. Ja się z nim nie zgadzam, ale nie oceniamy tu przecież etyki postępowania. Czy czarne charaktery nie bywają najciekawsze?
3. Fakt, że patrycjusz cały czas walczy ze sobą, by nie stać się jednym z rzeczywiście czarnych charakterów i bezwzględnych, okrutnych tyranów dodaje mu jeszcze autentyczności. Czy to właśnie nie dowodzi, że nie jest zimny, bez uczuć, a jedyne, czym się posługuje, to twarda logika? Że jednak grają mu w sercu ambicje, czy gniew? A z drugiej strony jest strach, że może ponieść klęskę, może zostać zwyczajnie wyśmiany, co byłoby najgorszym końcem dla władcy. Mimo to nie decyduje się np. zrobić porządku z wolną prasą. W jego zachowaniu widać pewne politowanie wobec ludzi, ale z rodzaju tych raczej pobłażliwych, a nie pogardliwych.
Przyszło mi do głowy takie porównanie: bibliotekarza jako wielkiego wodospadu robiącego nieustanne wrażenie energii i ogromu, a patrycjusza jako wulkanu z zewnątrz zimnego, ale co też kryjącego w środku?