Świat Dysku

realizmy u Pratchetta...

O płaskim świecie dyskusje

Re: realizmy u Pratchetta...

Postprzez szkot » 1 lip 2008, o 13:14

JAko ze dalej czytam "Bogowie..." to kolejny realizm - Vertinari Nobbs i Colon grali w Okręcie w grę "Układanie Słow z Rozsypanych Literek" czyli nasze scrrablle.
Magia jednak ma w zwyczaju czekać w ukryciu niby grabie leżące w trawie.
Avatar użytkownika
szkot męska
Lu-Tze
 
Posty: 883
Lokalizacja: Bytom
Reputacja: 64

Reklama

Re: realizmy u Pratchetta...

Postprzez Wiewiora » 1 lip 2008, o 14:15

Na jednej (zegarowej) z wież N.U. cisze wybija STARY TOM przypomina Londyńskiego BIG BENA.
Szczescie nie jest naturalnym stanem ludzkosci i nie da sie go osiagnac od zewnatrz..... Wierzyly ze mozna zobaczyc zycie poprzez ksiazki ale to niemozliwe,a to z tej przyczyny ze slowa przeszkadzaja.
Avatar użytkownika
Wiewiora
Mag I stopnia
 
Posty: 193
Lokalizacja: Krakow
Reputacja: 10

Re: realizmy u Pratchetta...

Postprzez Uuk » 2 lip 2008, o 12:02

Krasnolud Casanunda z "Wyprawy czarownic" - wypisz wymaluj Casanova, tylko w trochę mniejszym wydaniu.

Ach, przypomniało mi się jeszcze coś. Może to nie do końca "realizm", ale...
Wśród szumu podziemnej rzeki, zakłócanego czasem pluskiem spadających ze sklepienia kropli, usłyszały ciche chlupanie. Ktoś wiosłował za nimi.
- Gonią nas! - syknęła Magrat.
Na granicy kręgu światła lampy pojawiły się dwie białe plamy, które okazały się oczami niewielkiego szarego stworzenia, podobnego trochę do żaby. Wiosłowało rękami, leżąc na kłodzie.
Dogoniło łódź. Długie, wilgotne palce chwyciły burtę i przed nianią Ogg pojawiło się smutne oblicze.
- Dossskonale - powiedziało. - Dziś ssssą moje urodziny...
Wszystkie trzy przez chwilę wpatrywały się w przybysza. W końcu babcia Weatherwax ujęła wiosło i mocno uderzyła go w głowę. Rozległ się plusk i coraz cichsze przekleństwa.
- Paskudny mały stwór - stwierdziła babcia, gdy powiosłowały dalej. - Nie podobał mi się.
- Fakt - przyznała niania. - Trzeba uważać na takich oślizgłych.
- Ciekawe, czego chciał - zastanowiła się Magrat.


Według mnie, to chciał Pierścienia. W "Wyprawie czarownic" czarownice płyną górski strumieniem wprost z kopalni krasnoludów... i najwyraźniej spotykają Golluma. :)
+++ Błąd Dzielenia Przez Ogórek. Zainstaluj Wszechświat Ponownie I Rebootuj. +++

Obrazek
Avatar użytkownika
Uuk
Mag I stopnia
 
Posty: 166
Lokalizacja: Wrocław
Reputacja: 14

Re: realizmy u Pratchetta...

Postprzez Wiewiora » 2 lip 2008, o 15:12

No mieliśmy w quizie pytanie naten temat. ;)
Sams-synonim strażnika ,policjanta-- u nas to ,a raczej w Angli to Bob.
Szczescie nie jest naturalnym stanem ludzkosci i nie da sie go osiagnac od zewnatrz..... Wierzyly ze mozna zobaczyc zycie poprzez ksiazki ale to niemozliwe,a to z tej przyczyny ze slowa przeszkadzaja.
Avatar użytkownika
Wiewiora
Mag I stopnia
 
Posty: 193
Lokalizacja: Krakow
Reputacja: 10

Re: realizmy u Pratchetta...

Postprzez Bucq » 6 lip 2008, o 14:45

Juz nie kojaze czy to bylo w 'Zbrojnych' czy w 'Straz! Straz!', ale pamietam Rusznic (pistolet) No i dochodzi jeszcze azeta w 'Prawdzie'
Co to za kreska?
Avatar użytkownika
Bucq
Student Magii
 
Posty: 23
Lokalizacja: Kraków
Reputacja: 0

Re: realizmy u Pratchetta...

Postprzez Wiewiora » 9 lip 2008, o 07:12

W Złodzieju Czasu : Nobby robił za Gavrocha(Nędznicy V.Hugo),aGruba MARTA to Gruba Berta ,takie niemieckie do strzelania. :D
Szczescie nie jest naturalnym stanem ludzkosci i nie da sie go osiagnac od zewnatrz..... Wierzyly ze mozna zobaczyc zycie poprzez ksiazki ale to niemozliwe,a to z tej przyczyny ze slowa przeszkadzaja.
Avatar użytkownika
Wiewiora
Mag I stopnia
 
Posty: 193
Lokalizacja: Krakow
Reputacja: 10

Re: realizmy u Pratchetta...

Postprzez jaro_gryf_666 » 12 lip 2008, o 21:45

To jeszcze ja tu dorzucę swoje drobne spostrzeżenia ;)

Broń Detrytusa Piecmaker/Piecemaker - Colt Peacemaker //chociaż biorąc pod uwagę siłę rażenia zastanawiałem się nawet nad bombowcem nuklearnym Convair B-36 zwnym Peacemakerem. ;)

Lu-tze napisał(a):Kiedy człowiek spogląda w otchłań, otchłań nie powinna do niego machać.

Nietzsche napisał(a):Ten, który walczy z potworami, powinien zadbać, by sam nie stał się potworem. Gdy długo spoglądamy w otchłań, otchłań spogląda również w nas.

Już nawet Lu-tze i Nietzsche podobnie brzmią :)
NOBODY expects the Spanish Inquisition! Amongst our weaponry are such diverse elements as: fear, surprise, ruthless efficiency, an almost fanatical devotion to the Pope, and nice red uniforms...
Avatar użytkownika
jaro_gryf_666 męska
Hiszpańska Inkwizycja
 
Posty: 1291
Lokalizacja: Żywiec/Gliwice
Reputacja: 660

Re: realizmy u Pratchetta...

Postprzez Sponsi » 18 lip 2008, o 00:38

jaro_gryf_666 napisał(a):To jeszcze ja tu dorzucę swoje drobne spostrzeżenia ;)

Broń Detrytusa Piecmaker/Piecemaker - Colt Peacemaker //chociaż biorąc pod uwagę siłę rażenia zastanawiałem się nawet nad bombowcem nuklearnym Convair B-36 zwnym Peacemakerem. ;)


Z tego co słyszałem w BBC ostatnio (jakiś archiwalny wywiad-rzeka z Terrym) to zdecydowanie B-36 wraz z eee.. B-42... no te takowe duże hamerykańske :)

jaro_gryf_666 napisał(a):
Lu-tze napisał(a):Kiedy człowiek spogląda w otchłań, otchłań nie powinna do niego machać.

Nietzsche napisał(a):Ten, który walczy z potworami, powinien zadbać, by sam nie stał się potworem. Gdy długo spoglądamy w otchłań, otchłań spogląda również w nas.

Już nawet Lu-tze i Nietzsche podobnie brzmią :)


W oryginale jest jeszcze lepiej... Poszukam po L-przestrzeni (znaczy się po półkach) i wciepna...
Sponsi
Student Magii
 
Posty: 9
Lokalizacja: Tallaght, co. Dublin / Chorzów
Reputacja: 0

Re: realizmy u Pratchetta...

Postprzez Senthe » 27 lip 2008, o 01:46

jeszcze co do Ankh-Morpork: czy ktoś też ma wrażenie, że jest w niektórych miejscach (NU) podejrzanie podobne do Altdorfu ze Starego Świata? (:
always look on the bright side of life! :D
***
Będę ubierał się w jasne i wesołe kolory, aby wprawić mych wrogów w konfuzję.
Avatar użytkownika
Senthe
Mag I stopnia
 
Posty: 179
Lokalizacja: Anywhere Out Of The World
Reputacja: 22

Re: realizmy u Pratchetta...

Postprzez Uuk » 30 lip 2008, o 11:36

A ja ostatnio oglądałem - po raz n+1 ;) - film Spaceballs i tak mnie coś uderzyło... Czy imię lorda Felmeta z Trzech wiedźm nie jest zaskakująco podobne do lorda Helmeta aka Hełmofona z wspomnianego filmu?

Wiem, wiem, to już lekka pratchettowska paranoja... :roll:
+++ Błąd Dzielenia Przez Ogórek. Zainstaluj Wszechświat Ponownie I Rebootuj. +++

Obrazek
Avatar użytkownika
Uuk
Mag I stopnia
 
Posty: 166
Lokalizacja: Wrocław
Reputacja: 14

Re: realizmy u Pratchetta...

Postprzez jaro_gryf_666 » 30 lip 2008, o 13:05

Mi się wydaje, że między tymi imionami nie ma powiązania innego, jak zamierzone podobieństwo do Szekspirowskiego Hamleta //Spaceballs było wydane w 1987, a Wyrd Sisters w 1988, więc reżyser pierwszego nie mógł się odnosić do Pratchetta, a Pratchett na pewno odnosił się do Szekspira //
NOBODY expects the Spanish Inquisition! Amongst our weaponry are such diverse elements as: fear, surprise, ruthless efficiency, an almost fanatical devotion to the Pope, and nice red uniforms...
Avatar użytkownika
jaro_gryf_666 męska
Hiszpańska Inkwizycja
 
Posty: 1291
Lokalizacja: Żywiec/Gliwice
Reputacja: 660

Re: realizmy u Pratchetta...

Postprzez ilien » 7 sie 2008, o 10:58

W "Zbrojnych" można wyczytać o kilku dziełach Bezdennie Głupiego Johnsona, np. o wiszących ogrodach Ankh Morpork i Kolosa z Morpork - w nawiązaniu do dwóch cudów świata starożytnego. Była też mowa o łuku tryumfalnym, na którym wyrzeźbiono ponad 90 posągów wielkich żołnierzy, ale cięzko mi określić, czy jest to jakieś konkretne nawiązanie, czy po prostu kolejne 'genialne' dzieło pana Johnsona (aż tak się sztuką nie interesuję).
„Niektórzy ludzie zrobią cokolwiek, żeby tylko sprawdzić, czy zrobienie tego jest możliwe. Gdyby w jakiejś grocie umieścić duży przełącznik z tabliczką: „Przełącznik Końca Świata! NIE DOTYKAĆ”, farba na niej nie zdążyłaby nawet wyschnąć.”
Avatar użytkownika
ilien
Mag II stopnia
 
Posty: 213
Reputacja: 8

Re: realizmy u Pratchetta...

Postprzez mala » 12 sie 2008, o 17:25

Dużo analogii jest w Ruchomych Obrazkach. Pomijam Święty Gaj i pukane ziarna, ale np. Ginger snila o żelaznej kracie przez którą wiało ciepłe powietrze- to przypomnienie słynnej sceny ze "Słomianego wdowca", w której Marilyn Monroe stała nad wywietrznikiem ze stacji metra.

Tez w Ruchomych Obrazkach włascicielka baru dla trolli (kurcze, zapomniałam imienia:P) usiłowała wytłumaczyc Detrytusowi na czym polegają "nowoczesne zaloty". Padło wtedy zdanie "Diamenty sa najlepszymi przyjaciółmi kobiety". to cytat, również Marilyn Monroe, który w oryginale brzmi "Diamonds are the best girls' friends"...
Avatar użytkownika
mala
Student Magii
 
Posty: 28
Lokalizacja: Warszawa
Reputacja: 5

Re: realizmy u Pratchetta...

Postprzez Elencza » 15 sie 2008, o 21:25

Łazer z "Potwornego regimentu" Joanna D'arc
hasło: Bogowie, Honor, Ankh-Morpork-z polskie sztandary Bóg, Honor i Ojczyzna
"Po prawej z głośnym wrzaskiem zawodu pękła cienka bariera pomiędzy namiętnym kochankiem, a kandydatem na świeżo upieczonego (za jakieś 9 miesięcy) ojca." M.Sobczak
Avatar użytkownika
Elencza żeńska
Mag IV stopnia
 
Posty: 779
Lokalizacja: Kielce
Reputacja: 636

Re: realizmy u Pratchetta...

Postprzez szkot » 16 sie 2008, o 13:38

Czytajac "Piramidy" natknalem sie na fragment w ktorym mieszkancy Efebu i Tsortu chowaja sie razem w drewnianych koniach zeby dostac sie do miasta wroga. Dzieje sie tak poniewaz ktores z tych krajow uzylo tego w przeszlosci i teraz oba uzywaja tego bo twierdza ze to jest dobry sposob. Ewidentne nawiazanie do Homera i jego "iliady".
Magia jednak ma w zwyczaju czekać w ukryciu niby grabie leżące w trawie.
Avatar użytkownika
szkot męska
Lu-Tze
 
Posty: 883
Lokalizacja: Bytom
Reputacja: 64

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Świat Dysku

W tej chwili około dwustu gości Patrycjusza zataczało się i kopało nogami w Tańcu Węża, malowniczym morporkiariskim rytuale, którego uczestnicy najpierw upijają się, a potem łapią stojącą z przodu osobę w talii i z chichotem ruszają długą kolumną przez możliwie dużą liczbę pomieszczeń, najlepiej zawierających kruche przedmioty. Kopią przy tym na boki w rytm muzyki, a przynajmniej w jakiś tam rytm. Ta zabawa trwała już od pół godziny i wąż przemierzył wszystkie pałacowe komnaty, porywając w drodze dwa trolle, kucharza, głównego oprawcę Patrycjusza, trzech kelnerów, włamywacza, który akurat się napatoczył, i małego pokojowego smoka bagiennego.

Mort, dodał(a) Marw

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników