Wieża sztuk

inna gierka oraz Rewia NUTTER

Twórczość własna naszych forumowiczów

Re: inna gierka oraz Rewia NUTTER

Postprzez ratharienn » 5 lip 2011, o 18:09

^ Mam nadzieję, że czyta/próbuje czytać Rewię.
> Wakacje? Od szkoły tak, od pracy, czyli pełnego energii dwulatka, wdrapującego się na parapety - nie.
v Będzie to Marek z odcinkiem.

*
Marek_Sobczak napisał(a):Da się coś z tym zrobić... może... Rath?

Marek_Sobczak napisał(a):Za każdy następny odcinek zdejmę część garderoby

Eoren napisał(a):Stęskniłam się za Wami i za NUTTEREM:(

Bogowie! A raczej: Odynie! Przez ostatni miesiąc... ostatnie miesiące totalnie nie myślałam o Rewii. :oops:
Każdemu przyda się odrobina Absurdu, a mnie ostatnio brakuje go nagminnie, dlatego obiecuję odcinek**!

**Jak wszyscy powyżej...
"Co to za sztuka i kogo w niej gram?"
Avatar użytkownika
ratharienn żeńska
Dziekan
 
Posty: 1840
Lokalizacja: Jelenia Góra/Cieplice (Kraina Elfów)
Reputacja: 1980

Reklama

Re: inna gierka oraz Rewia NUTTER

Postprzez 4jola » 8 lip 2011, o 20:39

Nie mam neta,stop,nie wiem kiedy będzie,stop,ratunku,nie wiem,gdzie są wykrzykniki,piszę z telefonu,wykrzykniki.u
"My,z matką twoją,rasizmowi mówimy twarde i zdecydowane: raczej nie !"

"-Zamknijcie się sierżancie.Jesteście wolnym trollem.To rozkaz."
Avatar użytkownika
4jola
Pani Palm
 
Posty: 5360
Reputacja: 6042

Re: inna gierka oraz Rewia NUTTER

Postprzez Dicey Reilly » 16 lip 2011, o 10:56

^ No, to jednak nie Marek, ale ja z odcinkiem ;)
> Oj, jak miło coś wrzucić xD No to dawaj!

- Ho ho ho! Mieszko, nie zmieniłeś się ani trochę! – odezwał się jowialnie MarJane odkładając domofon na miejsce.
- Hę?
Słowa jedynego mieszkańca Wielgachnej Wieży o Właściwościach Magiczno – Penitencjarnych wyrwały Marco z zamyślenia, wywołanego obserwacją akwarium. Kilka dni temu nie pomyślałby, że osoba tkwiąca od wielu lat na dziesiątym piętrze wieży może z sukcesem wyhodować żarybę plamistoogoniastą. Dziwne stworzonka o głowach i ogonach ryby zaś ciałkach żaby pokrytej plamami jak u salamandry pływały beztrosko wokół siebie, tworząc równy lej przypominający trąbę powietrzną.
Młodzieniec przypomniał sobie słowa MarJane. Jaki Mieszko do diaska? Przecież on był pra… praprapra… oj, pomyślę łatwiej: dziadkiem mojego dziadka! To ile ten stary cap ma lat?
Rozległo się nieskrzypienie* drzwi, w których pojawiła się Maureen, ubraną już w granatową spódnicę i czarną koszulkę. Mael jednak nie był tak spostrzegawczy co narrator i ta zmiana garderoby uszła jego uwadze. Za to z uśmiechem zauważył że dziewczyna ściska w dłoni długi biały obiekt.
- Oby to było warte zachodu. – Maureen ostrożnie położyła włos jednorożca na stole. Na tle władającego na blacie bałaganu włos zdawał się błyszczeć, lśnić i zawstydzać otaczający go bajzel.
Marco wyciągnął zza pazuchy dziennik dziadunia. Było to możliwe tylko dzięki temu że młodzieniec przed wyruszeniem na nieszczęsne polowanie na dybuka założył na siebie stary płaszcz dziadka, w którego pazusze okazała się znajdować kopia dziennika.
- I co dalej mamy z tym zro… Czemu masz taką minę?
Marco z rzeczywiście nietęgą mina patrzył na kartki dziennika. Skulił się pod jej świdrującym spojrzeniem.
- W oryginale na jednej stronie mowa była o łapaniu potwora a na drugiej o wymaganym włosie, tak?
- No…
- Hm… Okazuje się że kartki się skleiły i…
- Czyli moja akcja z jednorożcem była niepotrzebna?! – Maureen szybko przeskoczyła z poziomu irytacji na wściekłość. – W takim razie co było na sklejonych stronach?
- Jakby ci to powiedzieć… Receptura na mrumrumru.
- Słucham?
- Zupę ogórkową.

*Tylko prawdziwym mistrzom ślusarstwa lub starcom mieszkającym w wieżach udawało się doprowadzić zawiasy do takiego stanu by nieskrzypiały.
*
Stara…
<łubudu! Lewy sierpowy wymierzony narratorowi! >
Dojrzała kobieta przechadzała się lasem, co chwila ciężko wzdychając. Minęło już tyle lat od kiedy czuła że żyje. Że jest ważna. Patrząc na tysiące drzew, krzewów, kamyki, piasek na ścieżce miała nieodpartą chęć kopnąć kogoś w zadek z goryczy. Kiedyś była kimś! Kiedyś piła piwo z Wikingami! Ba – nawet zrobiła dla nich chmiel! Kiedyś miała moc Pamiętania Nazwy Każdego Elementu Przyrody!
Teraz, w czasach samochodów Lorda Żabera, w czasach gdy młodzi potomkowie Ostatnich Bardów bawili się w wiedźminów, w czasach szkół nikt nie wierzył w Matkę Naturę. Mieli przecież ogrodników! Ble! Ekologów! Jeszcze gorzej! Brak wiedzy wśród maluczkich o Prawdziwej Naturze spowodował zanik pamięci u Migrencji. Z jakże wielkim smutkiem wiele lat wcześniej odkryła, że nie mogła wypowiedzieć imienia bluszcz (będącego Bluszczem typu D numer 1409894), który w efekcie nie odpowiedział na jej komendę! Jakże gorzko przeżywała widok ogrodniczych programów w telewizji! Sam odbiornik długo nie był świadkiem jej rozgoryczenia, gdyż po pięciu minutach emisji „Zostań władcą w swym ogrodzie” wylądował roztrzaskany na śmietniku.
Kobieta westchnęła wspominając swój pierwszy dzień pracy jako nauczycielka biologii. Wtedy wydawało jej się że jeszcze nie jest tak źle – w końcu wykładała najpiękniejszą ze sztuk! Szybko okazało się jednak że mało który uczeń jest zainteresowany pięknem chloroplastów czy też istotą dwupłciowości ślimaków. Praca stała się kolejnym etapem upadku jej egzystencji. Już nikt nie pamiętał Matki Natury. No, może i była Zła Wiedźma, ale niestety – moc jej siostry nie była wiarą, była dopuszczeniem do świadomości że ktoś taki jest. Nie pomyłka: że ktoś taki BYŁ. Jeszcze gorzej. Na dodatek zabrała jej Mariannę. A ona tak dobrze pracowała w kuchni…
Ech, ile bym dała żeby poczuć czyjąś wiarę w moje umiejętności, moją istotę bycia, pomyślała, patrząc na przelatującego motyla. Ile bym dała żeby ktoś zawołał…
- Matko Naturo!
No właśnie, tyle bym… Zaraz!
Migrencja rozejrzała się z bijącym jak młot sercem. Nie mogła wiedzieć że dzień wcześniej w okolicach tych właśnie gąszczy doszło do spotkania Marco i Maureen. Nie mogła też wiedzieć że wisząc na jednej nodze dziewczyna przez chwilę widziała wyłaniającą się z krzaków postać, prawdopodobnie o pięknie zakręconych włosach. Ale narrator i czytelnicy wiedzą.
- Hej, tutaj!
Migrencja ruszyła w gąszcze, kierując się wołaniami. Szybko znalazła bujny okaz tui, w którego gałęziach znajdowała się głowa leżącego na ziemi mężczyzny. Przyjrzała się – jasne włosy mocno zaplątały się w igły i gałązki tui, uniemożliwiając biedakowi ruch, chyba żeby chciał zobaczyć własny skalp na drzewie. Po chwili obserwacji uświadomiła sobie pewną rzecz: takie loki mogła mieć tylko jedna osoba.
- To TY!? – już dawno nie była tak zdziwiona.
Loki spojrzał na nią. Był wielce zadowolony że wyczuł obecność Matki Natury i jego dusza krętacza już się uśmiechała i zacierała dłonie, jednak przybrał bolesną minę, której podstawy były jednocześnie kłamstwem i prawdą: tyle lat się męczył by w końcu odrosły mu włosy po epizodzie z irokezem!
- Pomożesz mi?
- Czekaj, gdzieś miałam nożyczki.
- Czyś ty oszalała?!
Migrencja zawahała się. Loki w tej rozgrywce byłby znacznie bardziej nieszkodliwy z głową wśród gałęci. Z drugiej strony… Poczuła jak po całym jej ciele rozlewa się ciepło. Znajome ciepło. On WIE, że mam moc. Patrząc na tuję jej umysł znów stał się klarowny, oczy zaczęły Widzieć.
- Tujo typu Teta, numer 1270934823, słuchaj mnie!
Może i w tle nie było słychać epickiej muzyki rodem z Władcy Pierścieni, nie zatrzęsła się ziemia ani ziemi nie trzepnął piorun, ale ten moment mógł spokojnie należeć do chwalebnych. W końcu Matka Natura znów stała się Matką Naturą!

Dlaczego Mael jest ważny?
Czy ‘wskrzeszanie, kogo nie trzeba’ ma jakiś związek z Złą Wiedźmą i tym, że nie chce dopuścić do spełnienia przepowiedni?
Dlaczego Mael jest ważny?
Jak wydarzenia sprzed 60 lat wiążą się z historią Maela i Marco?
Czy MarJanie będzie miał udane urodziny?
Czy Loki stworzy spółkę z Matką Naturą?
DEMONY WIEDZĄ! BOGOWIE PODEJRZEWAJĄ!
v Napisze posta.
Ostatnio edytowano 16 lip 2011, o 13:28 przez Dicey Reilly, łącznie edytowano 1 raz

Obrazek
Skład: 75%Marchewy, 75%Bibliotekarza, 74%Niani Ogg, 64%Rincewinda, 63%Śmierci i 60%Vimesa.
Avatar użytkownika
Dicey Reilly żeńska
Kwestor
 
Posty: 2412
Lokalizacja: Kopalnia pomarańczy
Reputacja: 2500

Re: inna gierka oraz Rewia NUTTER

Postprzez ratharienn » 16 lip 2011, o 11:29

* Przyznam szczerze, że przez tą przerwę okropnie się pogubiłam i teraz nie mam pojęcia o co chodzi.** W związku z tym, czy ktoś z Was byłby tak dobry i przygotował dla mnie krótkie streszczenie? Proszę.

**Pani Reżyser nie ma, Pani Zastępca Reżysera nie wie, o co chodzi. Pięknie, no po prostu pięknie... 8-)
"Co to za sztuka i kogo w niej gram?"
Avatar użytkownika
ratharienn żeńska
Dziekan
 
Posty: 1840
Lokalizacja: Jelenia Góra/Cieplice (Kraina Elfów)
Reputacja: 1980

Re: inna gierka oraz Rewia NUTTER

Postprzez Dicey Reilly » 16 lip 2011, o 13:40

heh, ja też z początku już nie pamiętałam. Proszę:

Przepowiednia: Stara przepowiednia mówi o dziewczynie, która ma nieść jakiś przedmiot, a którą gonią Cienie. Bogowie zagrzmią, a mały chłopiec zagra, wtedy niebo się rozjaśni i uderzy piorun…

- Mael i Marco - bracia, jeśli wierzyć dziennikowi ich dziadunia są potomkami Ostatnich Bardów; Marco (starszy) obecnie pracuje dla Inkwizycji i łowi potwory/mary/duchy; możliwe że Mael jest chłopcem z przepowiedni;
- Maureen - potomkini Psjeżozwierza; prawdopodobnie jest w posiadaniu Części Pudła Rezonansowego Lutni; przypadkowo podczas spaceru wpadła w sieć Marco, polującego na dybuka; dostaje listy od MarJane'a z Wielgachnej Wieży o Właściwościach Magiczno – Penitencjarnych za pośrednictwem Munnina, jednego z kruków Odyna; prawdopodobnie dziewica, inaczej nie poskromiłaby wyliniałego jednorożca, kórego włosa ona i Marco potrzebują do złapania wygłodniałej strzygi; w dalszych planach: przeglądnięcie przepowiedni w towarzystwie Marco;
- Zła Wiedźma - to Zła Wiedźma, nie chce dopuścić do spełnienia się przepowiedni; na swojej drodze spotyka Vydrę Vendettę, która okazuje się być pracowniczką Matki Natury i szpiegowała ZW; ZW jednak przeciągnęła Vydrę na swoją stronę; teraz jest w domu Maela pod pseudonimem Niania Ikropka i kazała Maelowi grać na niczym, by ten nie grał na jakimkolwiek instrumencie
- Matka Natura - obecnie emerytowana nauczycielka biologii; Mael był u niej na korepetycjach, podczas których walili w bębenki i rozmawiali o czasoprzestrzeni; Zła Wiedźma uważa że ta chce spełnienia przepowiedni; odzyskała dawną moc po incydencie z Lokim
- Odyn - złopie z piersiówki, ma dwa głupkowate kruki Munnina i Hugina, kontaktował się z Matką Naturą
- Marianna=Vydra Vendetta - skrytobójczyni, niegdyś pracownica w kuchni Migrencji, teraz jest po stronie Złej Wiedźmy, nie lubi swojego imienia na M; ma szylety i pelerynkę
- Tańczące Tygrysy - występują w programie tv "Gwiazdy tańczą z tygrysami"

Obrazek
Skład: 75%Marchewy, 75%Bibliotekarza, 74%Niani Ogg, 64%Rincewinda, 63%Śmierci i 60%Vimesa.
Avatar użytkownika
Dicey Reilly żeńska
Kwestor
 
Posty: 2412
Lokalizacja: Kopalnia pomarańczy
Reputacja: 2500

Re: inna gierka oraz Rewia NUTTER

Postprzez Eoren » 23 lip 2011, o 17:09

^Bon dia, ekipo!
> Melduję, że proszę o krótki czas na nadrobienie zaległości, zorientowanie się w temacie i zabieram się do pracy.
v /salutuje i stuka obcasami kolejnej osobie (!)/
THERE IS NO JUSTICE. THERE IS JUST ME.
"Outside of a dog, a book is man's best friend. Inside a dog, it's too dark to read."
Avatar użytkownika
Eoren żeńska
Bibliotekarz
 
Posty: 1645
Lokalizacja: Nałęczów...KRK
Reputacja: 362

Re: inna gierka oraz Rewia NUTTER

Postprzez Marek_Sobczak » 23 lip 2011, o 17:20

^ Kłania się nisko aż do ostrzegawczego trzeszczenia gumy w kalesonach.
> Dobrze, że jesteś. Bałem się że nas zostawisz na samowolę i brak dyscypliny.
v odda hołd Pani Reżyser.
We’re all stories in the end. Just make it a good one!
Avatar użytkownika
Marek_Sobczak męska
Dyżurny Klasowy
 
Posty: 3122
Lokalizacja: Oxford
Reputacja: 5264

Re: inna gierka oraz Rewia NUTTER

Postprzez ratharienn » 25 lip 2011, o 17:36

^ Przypominam serdecznie, Marku, że ja jestem Zastępcą Pani Reżyser, więc Wasza/Nasza samowolka nie była samowolką tak do końca, bo przecież mam nad nią kontrolę... :roll:
> Nie będę oddawać hołdu, bo nie muszę*. Jedynie bardzo się ucieszę, że Eoren powróci/ła. <hurra> !
v Nie wiem, co ten ktoś zechce zrobić... Może doda odcinek?


*Z racji mego stanowiska.
"Co to za sztuka i kogo w niej gram?"
Avatar użytkownika
ratharienn żeńska
Dziekan
 
Posty: 1840
Lokalizacja: Jelenia Góra/Cieplice (Kraina Elfów)
Reputacja: 1980

Re: inna gierka oraz Rewia NUTTER

Postprzez Marek_Sobczak » 25 lip 2011, o 20:28

^ A co mi tam. Dodam :)
>Cienie pogonią zagubione dziewczę, co Lutni nie bała się poskromić dreszcze
Bogowie zagrzmią i jasnym stanie się jasne, gdy od gry chłopca, jasny grom z nieba spadnie
Oświetli młodzieńca o duszy niepewnej, czy stracić wszystko czy zyskać więcej
Skarb wskaże i wskrzesi co nie trzeba, klucz do raju i brama do piekła.


- Jesteś pewien, że powinienem grać na tej Lutni? Przecież ja nigdy czegoś takiego nie widziałem nawet. Jak mam zagrać? - Mael był przerażony widząc instrument którym właśnie został obdarowany.
- Nie mam czasu na tłumaczenie. Musisz to zrobić. - wykrzyknął przez szalejącą wichurę Marco. - To jedyne rozwiązanie. W końcu mogłeś grać na Niczym to i z Lutnią sobie dasz radę. Wierzę w Ciebie.

Ostatnie słowa ledwo przebiły się przez szum zrywanego dachu z Wierzy o Właściwościach Magiczno Penitencjarnych.
Chłopiec szarpnął struny. Dalej wydarzenia potoczyły się jak w scenariuszu telenoweli (nie nie poszli umyć rączek) – wydarzenia zwolniły i byłoby to idealne miejsce na reklamy. Jednak nic takiego się nie działo (no może poza Lordem Żaberem przejeżdżającym swoim wehikułem rażąc oczy odręcznie namalowaną na drzwiczkach reklamą konserw mięsnych w puszkach). Przez palce Maela przepłynęła pradawna magia. W sumie mógł to też być skurcz – chłopak nie miał doświadczenia ani skurczowego a i przepowiednię wypełniał po raz pierwszy.
„Oby nie po raz ostatni” - pomyślał. Kolejne dźwięki przebijały biały szum panujący dookoła. Nad chłopcem zaczął się formować wir. Pradawna energia wszystkich żywych istot formowała się w iskrzące pasma. Rzucił okiem dookoła. Po lewej w zwolnionym tempie zbliżała się do niego Vydra i Zła Wiedźma. Na pierwszy rzut oka sprawiały wrażenie bojowo nastawionych. Na drugi i kolejne wrażenie tylko się nasilało, tak jakby obie damy nie dość, że przeżywały zespół napięcia comiesięcznego, to jeszcze nie załapały się na jedyną w tym roku poświąteczną wyprzedaż. W ich kierunku biegł Marco próbując załadować kuszę ostatnią strzałą która mu pozostała. Niestety pasek od spodni pozostał w rękach Maela jako element łączący wszystkie elementy Lutni (tak to już bywa jak pradawne zaklęcie nie podziała za entym razem), co zaowocowało obsunięcie spodni do kolan i fikołkiem z telemarkiem ocenionym przez niezależne jury na 9,8 punktu. Z drugiej strony nadbiegała Matka Natura w stroju służbowym (przynajmniej w wyobrażeniach Maela) czyli bez żadnych tkanin na sobie, które powstały przez cierpienie jakiegokolwiek zwierzęcia czy rośliny. Ktoś o mniejszej znajomości profesji matki Natury mógłby stwierdzić po prostu, że opisywały ja najdokładniej dwa przymiotniki – wściekła i goła. I nie wiadomo, czy bardziej jedno czy drugie. Tuż za nią biegł Loki nie mogąc zogniskować wzroku między dzierżonym w lewej ręce kuflem piwa a podskakującymi przed nimi pośladkami Matki Natury. Centralnie na wprost Maela wisiała nieprzytomna Maureen. Jej ręce i nogi (oraz bardziej intymne części na które Mael, że względu na zaświecony przez narratora znaczek „18+” starał się omijać wzrokiem) oplecione były pnącym bluszczem a sam dziewczyna (i na szczęście jej kobiece kształty) tonęła w Cieniu snującym się jak dym. Źródłem Cenia był rozpostarty pod nogami chłopaka napis „THE END”.
Mael szarpnął ostatni raz za struny Lutni (złośliwi twierdzili, że ostatnim dźwiękiem był czwarty akord „Wlazł kotek na płotek i mruga”, jednakowoż na potrzeby Opowieści nazwany został Ostatecznym Dźwiękiem).
W tym momencie niebo rozerwała błyskawica. Spiralą runęła w dół oświetlając wystraszonego nie na żarty Chłopaka. Mael otoczony iskrami wyładowania przybrał wyraz twarzy urzędniczki w ZUSie, przestał reagować na jakiekolwiek bodźce. Mógł tylko obserwować jak z jego piersi (tia za duże słowo jak na zapadnięty zlepek żeber imponujący jedynie tym, że ciągle zachowuje przewidziane przez naturę funkcje) wyłonił się promień energii i trafił wprost w owinięta Cieniem Maureen. Dziewczyna zniknęła w blasku a Cień pochwycił przedmiot w który się przemieniła – mały złoty kluczyk.
NARESZCIE!! PO TYLU LATACH! MÓJ SKARB! MÓJ KLUCZ! MOJA UKOCHANA ZNÓW WRÓCI DO ŻYWYCH!
Upuścił klucz a ziemia przeorana została i rozstapiła się dzieląc napis THE END na TE HEND, czego nikt przy zdrowych zmysłach nie próbował tłumaczyć. Z powstałej szczeliny buchnęły płomienie. Mael chciał zajrzeć do środka jednak potężny sierpowy w potylicę od MarJane pozbawił go przytomności, jak Polski Rząd złudzeń staruszków o wygodnym życiu na emeryturze.
-Ty już spełniłeś swoją rolę Bardzie. Lepszego prezentu na urodziny nie mogłem się spodziewać. - Zasyczał przez zaciśnięte zęby – Teraz nadeszły rządy Lilith!

Mael ocknął się z transu. „O co tu do jasnej cholery chodzi?!” zapytał sam siebie, dziwiąc się, że nie znalazł w okolicy Niani Ikropki. Jedyną oznaką że jest ona w domu były odgłosy docierającego buszowania w lodówce. Sprawdził okno, „Otwarte. Muszę odnaleźć Marco. Tylko on to może wyprostować”.
I wyruszył po rynnie w największą przygód swojego życia. I tu należy pominąć fakt, że ucierpiał podczas tego zjazdu szew pośladkowy na jego piżamie.
V
Czy ‘wskrzeszanie, kogo nie trzeba’ ma jakiś związek z Złą Wiedźmą i tym, że nie chce dopuścić do spełnienia przepowiedni?
Jak wydarzenia sprzed 60 lat wiążą się z historią Maela i Marco?
Czy Loki stworzy spółkę z Matką Naturą?
Czy Mael ostrzeże w porę brata i czy jego wizja się spełni?
DEMONY WIEDZĄ! BOGOWIE PODEJRZEWAJĄ!
We’re all stories in the end. Just make it a good one!
Avatar użytkownika
Marek_Sobczak męska
Dyżurny Klasowy
 
Posty: 3122
Lokalizacja: Oxford
Reputacja: 5264

Re: inna gierka oraz Rewia NUTTER

Postprzez Eoren » 31 lip 2011, o 14:09

^ Dziękuję serdecznie za wszelkie hołdy i niehołdy a głównie za to, że jeszcze nie postanowiliście powiesic mnie za... no, za ratuszem.
> Ku radości swej niezmiernej - ogarnęłam ten cały burdel! Prawie... rozumiem o co chodzi. W związku z tym chciałabym zarezerwowac odcinek.
v Ucieszy się.
THERE IS NO JUSTICE. THERE IS JUST ME.
"Outside of a dog, a book is man's best friend. Inside a dog, it's too dark to read."
Avatar użytkownika
Eoren żeńska
Bibliotekarz
 
Posty: 1645
Lokalizacja: Nałęczów...KRK
Reputacja: 362

Re: inna gierka oraz Rewia NUTTER

Postprzez Marek_Sobczak » 31 lip 2011, o 15:28

^ Już Ci kiedyś pisałem moja piękna jak się cieszę widząc Twój avatar. Wiec ja bez obiekcji kłaniam się nisko i fajnie, że ogarnęłaś :)
> Też myślę że wiem o co chodzi :) i czekam na odcinek.
v A Ty się cieszysz?
We’re all stories in the end. Just make it a good one!
Avatar użytkownika
Marek_Sobczak męska
Dyżurny Klasowy
 
Posty: 3122
Lokalizacja: Oxford
Reputacja: 5264

Re: inna gierka oraz Rewia NUTTER

Postprzez Eoren » 1 sie 2011, o 19:02

^ Cieszę się. Także dlatego, że wszem i wobec mogę obwieścic, że, drogi Marku - zdejmujesz kolejną częśc garderoby. Ciekawe tylko jaką? I z kogo?

> "Historia lubi się powtarzac" - mawiają niektórzy. Ci sami ludzie głoszą jednak również takie prawdy jak "Śniadanie jest najważniejszym posiłkiem dnia" czy "Matkę ma się tylko jedną", i mniej więcej tak samo w nie wierzą. Nie zdają sobie sprawy, że akurat ten utarty frazes nie jest w istocie prawdziwy. Wręcz przeciwnie - jest w pełni błędny. Historia nie znosi się powtarzac. Nienawidzi tego jak mało której rzeczy na świecie. A jednak robi to, ponieważ jest historią i wie, że tego właśnie się od niej wymaga. Tak więc po raz kolejny (zmęczona, wściekła i prawdopodobnie atakowana migreną spowodowaną przez wieczne kręcenie się w koło) historia zaczęła się powtarzac...
Trzy jest liczbą ważną. Wiedzą o tym wszystkie szanujące się opowieści świata jak chociażby Biblia czy Władca Pierścieni. Świat NUTTER również dobrze wiedział, że gdy nieuchronnie zbliża się Kolejna Godzina Zagłady musi się także pojawic Trzech Bohaterów. Kiedyś, wiele wieków temu, byli to sławieni w pieśniach Bard, Stepujący Jeżozwierz i ich wierny druh - Pies. Później przyszedł czas na Ostatniego Barda, Psjeżozwierza Dżeka i Franka Błękita Hooda. Dziś znów było ich troje. I można by w tym miejscu przyczepic się do tego, że nosili zupełnie pospolite i nietajemnicze imiona na literę "M", takie jak - Mael, Marco i Maureen, że jedno z nich było tylko niedoświadczonym smarkaczem, drugie obłąkanym łowcą istot nadprzyrodzonych a trzecie (o zgrozo!) dziewczyną (!). Jednak będąc uczciwym trzeba również przyznac, że ów smarkacz był pierwszym w dziejach świata smarkaczem, który nie tylko zgłębił tajniki ale także posiadł umiejętnośc trudnej sztuki gry na niczym, i choc nikt o tym nie wiedział był w tym wręcz wirtuozem; zaś w jego żyłach płynęła krew, która raz na jakiś czas przypominała mu, że w przeszłości istniał ktoś, kto bardzo* lubił zapach dymu i piłkę nożną. Trzeba też przyzac, że obłąkany łowca istot nadprzyrodzonych był także posiadaczem bardzo starego i, co tu dużo mówic, dośc nieprzyjemnie pachnącego śliwkowego kapelusza z piórkiem, choc chował go zawsze skrzętnie w szufladzie wraz z dziennikiem dziadunia, w obawie, że ktoś (nie daj Bóg ten smarkacz!) go znajdzie. Na koniec trzeba przyznac również, że dziewczyna, choc z czystym sumieniem można ją było określic zarówno epitetem "zgrabna" jak i "atrakcyjna" raz na jakiś czas, czesząc swoje całkiem ładne kasztanowe włosy, z pewnym skrępowaniem odnajdywała w nich długie igły nieznanego pochodzenia... Krótko mówiąc: nie wszystko było z nimi w porządku. W innych słowach: kontynuowali najlepsze tradycje Trzech Bohaterów. Historia wzięła głębszy oddech i rozpoczęła kolejne okrążenie...

Zła Wiedźma wypuściła cienką stróżkę błękitnego dymu w rozciągający się przed nią mrok.
- Coś cię gryzie - posłyszała zatroskany głos Vendetty.
Nie odwróciła się ale skinęła głową.
- Jakaś ty przenikliwa! - odparowała.
Vydra Vendetta zastrzygła wąsikami z oburzeniem jednak stuknęła Złą Wiedźmę łapką w ramię i pojednawczo pomachała butelką żmijówki. Przez twarz Złej Wiedźmy przemknął grymas, który przy odpowiedniej dozie dobrej woli można było uznac na uśmiech.
- To co - zagadała Vydra, - powiesz mi w końcu o co w tym wszystkim chodzi?
- Wszystkim... - powtórzyła w zamyśleniu Zła Wiedźma i pociągnęła solidnie z butelki. - Będziemy w takim razie potrzebowac dużo żmijówki.

Historia szarpnęła w miejscu i próbując zapanowac nad odruchem wymiotnym pomknęła do tyłu. Ściślej rzecz biorąc: o pięcdziesiąt dziewięc lat, jedenaście miesięcy i trzy dni do tyłu.
Trzy jest liczbą ważną...
- Zawsze byłyśmy tylko my dwie - ciągnęła swą opowieśc Zła Wiedźma, - to znaczy ja i moja siostra, Migrencja, twoja pani.
Vydra pokiwała łebkiem ze zrozumieniem.
- Ona była Matką Naturą a ja Złą Wiedźmą. Ona była dobra a ja... no, zła, oczywiście. Ona tworzyła ja niszczyłam. Ona budowała ja burzyłam. Tak działał świat. Zawsze. Ale do czasu... Do czasu, gdy nasza kochana mama, świec Odynie nad jej duszą**, wpadła na kolejny genialny pomysł i, jakby to ując... kluczowe jest w tym miejscu właśnie słowo "wpadła"... Jakiś czas później przyszła na świat ona - Trzecia Siostra. Lilith.
- Lilith? - chciała się upewnic Vydra. - Wcielenie zła, zniszczenia i upadku? Ta Lilith?
- Nie, nie, nie - odparła szybko Zła Wiedźma. - Ludzie wszystko pomieszali. To nie było tak. Lilith była urocza i śliczna jak obrazek. Tak urocza, że aż się od tego niedobrze robiło... - pociągnęła spory łyk żmijówki. - Problemem nie było to, jaka była ale to, że była. Samo jej istnienie zachwiało równowagą świata. Matka próbowała to jakoś ratowac. Rozumiesz, chowała ją na człowieka. Zwykła szkoła, zwykli przyjaciele, żadnych kontaktów ze mną ani Migrencją. No i oczywiście żadnych kontaktów z ojcem.
- Zaraz, zaraz! - przerwała Vendetta. - Ojcem? Wydaje mi się, że coś w tej historii przemilczałaś.
Zła Wiedźma wypatrywała z zainteresowaniem odpowiedzi na dnie butelki.
- To krępująca kwestia...
- Krępująca? Dla ciebie? Ha!
- A żebyś wiedziała! - warknęła Zła Wiedźma. - Bardzo krępująca!
- Dobra, już dobra. Nie denerwuj się tak. Powiedz po prostu kto był ojcem Lilith. Przecież to nic takiego. Jedno imię.
- Loki - odparła głucho Zła Wiedźma patrząc w przestrzeń.
- Słucham?
- Loki - powtórzyła Zła Wiedźma. - Ten parszywy blond skunks z trwałą ondulacją i rozdwojeniem osobowości. Ten sam.
- No no... - Vydra cmoknęła z podziwem. - Fajną mieliście rodzinkę.
- Zamknij się, dobra!
- A czy przypadkiem ty i Loki...
- Zamknij się, powiedziałam!
Vendetta podsunęła jej bez słowa kolejną butelkę żmijówki. Zła Wiedźma wyciągnęła z niej korek zębami.
- W każdym razie Lilith naruszyła porządek świata. Ja i Migrencja reprezentowałyśmy przeciwstawne siły, dobro i zło, a kiedy pojawiła się ona, ta mała - wszystko zaczęło się sypac... Z początku nikt tego nie zauważył ale świat skręcił z właściwych torów. Matka była z siebie taka dumna, że dobrze jej się udaje wychowywac Lilith. Znalazła jej nawet młodego człowieka, wyobraź sobie - prawdziwego człowieka, bez żadnych nadprzyrodzonych przodków (!) i to dokładnie w jej wieku. Z początku wydawało się, że wszystko może się udac. Lilith była szczęśliwa, on - MarJane - oczywiście też, i co najważniejsze żadne z nich nie wykazywało żadnych nienaturalnych właściwości. Jednak MarJane odkrył tajemnicę pochodzenia Lilith i opowiedział jej o niej. Bite trzy dni płakała w poduszkę a potem coś się w niej zmieniło... Przekonał ją, że jest boginią, potęgą, mocą - że razem mogą zawładnąc całym światem. Niestety nie mylił się. Lilith poznała swą moc i zaczęły dziac się dziwne rzeczy. Deszcze żab, szpilek i patelni teflonowych - tego typu dziwne rzeczy, rozumiesz? Zbudowała ogromną wieżę, w której zamieszkali razem z MarJane. Ale kiedy zmieniła się Lilith to zmiana ta dotknęła także mnie i Migrencję. Dobro i zło, utrzymujące świat dzięki swej równowadze. Gdy Lilith zaczęła skupiac swą czarnoksięską moc czyniła to moim kosztem. Każdy rzucony przez nią czar mnie osłabiał. Jednocześnie Matka Natura rosła w siłę. Rozpoczęła się nieustanna walka między nią a Lilith. Moja młodsza siostra podpalała miasta ogniem piekielnym a starsza gasiła je falami powodzi. Migrencja sadziła lasy a Lilith zapełniała ją jadowitymi wężami. Wszystko wskazywało na to, że zbliża się kolejny Ragnarök... Po raz kolejny pojawili się Trzej Bohaterowie. Jak zwykle... Wywiązała się wielka bitwa na Wieży zbudowanej przez Lilith. Trwała długo, baaardzo dłuuugo, i pewnie trwała by jeszcze dłużej gdyby nie udało mi się wtedy ostatnimi, nadwątlonymi przez jej magię siłami wspiąc na szczyt Wieży i wbic jej sztylet prosto w serce. Tu historia powinna się skończyc ale oczywiście musiał się wmieszac w nią ten zapijaczony cap. Odyn znaczy. Dopiero wtedy spostrzegł się, że na świecie działo się coś dziwnego i postanowił podjąc decyzję. Lilith była pół człowiekiem i pół bogiem więc mogła umrzec tylko w połowie. Odyn postanowił, że pozostanie martwa dopóki nie upłynie sześcdziesiąt lat od chwili jej narodzin. Wtedy jej ukochany, MarJane, którego obdarowała wieczną młodością a Odyn dla bezpieczeństwa uwięził go w Wieży o Właściwościach Magiczno Penitencjarnych, będzie mógł dopełnic rytuału, o którym mówi przepowiednia i wskrzesic swą ukochaną.
- Jakiego rytuału? Jaka przepowiednia?
- Cienie pogonią zagubione dziewczę, co Lutni nie bała się poskromić dreszcze
Bogowie zagrzmią i jasnym stanie się jasne, gdy od gry chłopca, jasny grom z nieba spadnie
Oświetli młodzieńca o duszy niepewnej, czy stracić wszystko czy zyskać więcej
Skarb wskaże i wskrzesi co nie trzeba, klucz do raju i brama do piekła - wyrecytowała bez zająknięcia Zła Wiedźma. - MarJane ma dopełnic rytuału na Ostatnich Trzech Bohaterach Ostatniego Ragnaröku. Tym razem naprawdę ostatniego. Lilith można wskrzesic tylko za cenę krwi - krwi dziewczyny takiej, jaką była ona sześcdziesiąt lat temu i chłopaka jakim był MarJane. I krwi dziecka, które ma zagrac Ostatnią Przyzywającą Melodię?
- Mówisz o Maelu?
Zła Wiedźma skinęła głową.
- Ale... - Vydra zawiesiła głos. - Dlaczego właściwie chcesz im w tym przeszkodzic?
- Nie pozwolę nikomu skrzywdzic Maela... - szepnęła Zła Wiedźma. - Nikomu.
- Ale... przecież jesteś Złą Wiedźmą! Złą!
- No właśnie! Ja jestem Złą Wiedźmą i nikt inny! I nie pozwolę się nikomu wpierzac w moje kompetencje, zrozumiałaś?!
Vydra przełknęła nerwowo ślinę.
- Chcesz powiedziec...
- Tak! Jeśli pojawi się Lilith to ja umrę. Nie możemy życ obie na tym świecie. Pomijam ten szczegół, że jeśli ona się tu zjawi prawdopodobnie reszta ludzkości się będzie miała już na czym życ... Dlatego trzeba przeszkodzic w tym, co knuje MarJane, i w czym usilnie próbuje mu pomóc twoja paniusia a moja ukochana siostrzyczka i ten stary cap.
- Nadal czegoś nie rozumiem. Co mają do tego Odyn i Matka Natura? Dlaczego tak im zależy na spełnieniu przepowiedni?
- Ty to jednak tępa jesteś - stwierdziła Zła Wiedźma. - Nie słuchałaś tego, co ci mówiłam? Obecnośc Lilith sprowadza na świat magię. Migrencja nigdy nie była tak potężna jak za jej czasów. Myślisz, że pasuje jej rola emerytowanej nauczycielki biologii? A Odynowi przestarzałego przekleństwa? No właśnie. Oboje chcą by wróciła, bo wtedy ludzie znów zaczną wierzyc w magię. A ta wiara jest całym źródłem ich potęgi.
Vydra Vendetta zapatrzyła się w butelkę.
- Więc co teraz zrobimy?
- Musimy odnaleźc chłopaka i dziewczynę zanim i im zdążą namieszac w głowach. Mamy mało czasu.
Dopiła resztkę żmijówki i wstała. W tej samej chwili mentalna klepsydra w jej głowie zaczęła odliczac 27 pozostałych jej jeszcze dni życia.

Historia znów szarpnęła, po raz kolejny zmieniła zwrot i rozpoczęła swój nieubłagany pęd do przodu. Autorka czuje się jednak w obowiązku dodac, iż sama historia wcale nie była z tego zadowolona...

*Byc może aż za bardzo...
**Jak przystało na Odyna - świecił. Piorunami.

Czy Zła Wiedźma zdoła uratowac siebie i świat?
DEMONY WIEDZĄ! BOGOWIE PODEJRZEWAJĄ!

v Napisze odcinek. I wybaczy powagę mojego ale poczułam się w obowiązku doprowadzic to jakoś do porządku...
THERE IS NO JUSTICE. THERE IS JUST ME.
"Outside of a dog, a book is man's best friend. Inside a dog, it's too dark to read."
Avatar użytkownika
Eoren żeńska
Bibliotekarz
 
Posty: 1645
Lokalizacja: Nałęczów...KRK
Reputacja: 362

Re: inna gierka oraz Rewia NUTTER

Postprzez Dicey Reilly » 2 sie 2011, o 18:48

^Ekstra, mamy trzecią w rodzeństwie, no i jeszcze córkę Lokiego. A to zdziwko mi zaserwowałaś :P Kyaaa, jako Matka Natura robię się złaaaa :] I chcę wygryźć siostrę...
>Jak sobie pomyślę jaka Rewia była na początku, radośnie tygrysowata to dzisiejsza podskoczyła jeśli chodzi o powagę.
v A Ty co myślisz? A może poczęstujesz nas odcinkiem?

Obrazek
Skład: 75%Marchewy, 75%Bibliotekarza, 74%Niani Ogg, 64%Rincewinda, 63%Śmierci i 60%Vimesa.
Avatar użytkownika
Dicey Reilly żeńska
Kwestor
 
Posty: 2412
Lokalizacja: Kopalnia pomarańczy
Reputacja: 2500

Re: inna gierka oraz Rewia NUTTER

Postprzez Eoren » 20 sie 2011, o 14:57

^ Ej, ej, ej...
> Chcecie mi powiedziec, że przez czas mojego bezinternecia nie zrobiliście nic? Słownie: NIC?
v Daję dwa dni komukolwiek na zgłoszenie się do napisania odcinka. Jeśli nie to sama go napiszę. O!
THERE IS NO JUSTICE. THERE IS JUST ME.
"Outside of a dog, a book is man's best friend. Inside a dog, it's too dark to read."
Avatar użytkownika
Eoren żeńska
Bibliotekarz
 
Posty: 1645
Lokalizacja: Nałęczów...KRK
Reputacja: 362

Re: inna gierka oraz Rewia NUTTER

Postprzez Marek_Sobczak » 11 wrz 2011, o 13:39

^ Niania mnie natchnęła do zajęcia się Rewią. Nie były to Dwa Dni, ale i Ciebie Eoren nie widać więc.. o! :)

>Mael był wykończony. Wprawdzie wykończony był już kiedy wybudził się z tego okropnego transu, jednak droga przez zarośnięty zielskiem wszelakim las odbiła się na jego kondycji jeszcze mocniej. Przycupnął na polanie pośrodku lasu. Czemu w opowieściach zawsze tak jest, że kiedy człowiek traci już nadzieję, to pośrodku lasu zjawia się nagle polana, a jak człowiek ma szczęście to z chatką z piernika zpośrodku - cichy pomruk grających marsza kiszek przebiegł przez jego wnętrze, kiedy łapczywie rzucał okiem po okolicy. Jednak chatki jak nie było tak nie ma.
-Ok. Zamknę oczy, potem je otworzę, a na polance będzie Chatka z piernika! - życzył sobie zamykając po raz ósmy oczy. ALe po ich otwarciu jakoś nic się nie działo.
-Ech, chromolę taie opowieści! Ja chcę do domu! do brata! Mam to gdzieś! Wracam! I niech mnie ta wiedźma pożre, czy co ona tam... Aaaaa!
Szybki odwrót został przerwany dość gwałtownie przez grawitajcę, do spółki z piekielnie głeboką i diabelsko ciemną dziurę w gruncie, która po kilkusekundowym locie powiązanym z lądowaniem na mięśniach po łacinie określanych jako gluteus maximus, okazała się być studnią. Bez wody na dnie.
-No pięknie. Tego tylko brakowało. To teraz zejdę tu na śmierć przez zapomnienie...
-MOŻE NIE BĘDZIE TAK ŹLE - dookoła niego rozlał się dźwięk przypominający tłuczenie nagrobnej płyty, głową dwudniowego kotka, do wtóru z wyciem wiatru pomiędzy połamanymi konarami drzew, przystrojonych w plakaty wyborcze PISu. Słowem nie był to przyjemny głos.
-AaAaaaaaaaaaaaaaaaaa! - niezbyt udany początek konwersacji z potncjalnym zabójcą ale nie wychodzący poza kanon - kto tu jest?
-CHYBA CHCIAŁEŚ POWIEDZIEĆ "W KIM JA JESTEM?". ŁADNIE TAK WPADAĆ DO STUDNI ŻYCZEŃ BEZ UPRZEDZENIA? W DODATKU DO STUDNI ŻYCZEŃ BĘDĄCEJ NA EMERYTURZE? NIE WIDAĆ, ŻE NIE MAM JUŻ MAGICZNEJ WODY!!! CO TO MA BYĆ?!
Mael był gotów uzupełić braki w nawodnienu Studni Życzeń własnymi płynami ustrojowymi, jednak był zbyt przerażony, by móc zrobić cokolwiek.
-NO CO!? WLEŹĆ TO MÓGŁ! A TERAZ NIE RACZY SIĘ ODEZWAĆ? KIM JESTEŚ?!
-Ma... Ma... Ma... - elokwencja w tym stanie nie należała do najmocniejszych stron chłopaka. - Mael, proszę Pani... Pana?
-WYSTARCZY PROSZĘ STUDNI! MAEL MÓWISZ. CZYŻBY MAEL... BARD? POTOMEK TEGO BARDA?
-Mael. Nie wiem czy potomek... Ale ja nie chciałem, ja się tu znalazłem przez przypadek. Uciekałem przed wiedźmą, muszę ostrzec brata przed nadchodzącym...
-KOŃCEM ŚWIATA?
-Tak! Skąd wiesz?
-BO TO SIĘ STAJE JUŻ NUDNE. ILEŻ RAZY MOŻNA RATOAĆ TEN ŚWIAT? BYŁAM ŚWIADKIEM JUŻ CONAJMNIEJ DWÓCH PRAWIE KOŃCÓW. I WIEDZ, ŻE ZA KAŻDYM RAZEM JEST DZIWNIEJ. ALE WIDAĆ TAKIE JUŻ WASZE PRZEZNACZENIE, DZIECI MUZYKI. ZAWSZE TRÓJKA PRZECIW TRÓCJCE. NO PRZESTAŃ SIĘ JUŻ TRZĄŚĆ.
DOROŚNIJ!

-Wygórowana prośba jak na skierowaną do nastolatka proszę Studni. Wolałbym pójść do szkoły, pocuczyć się na jutro, zostać nawet w kozie. Na litość bogów! Ja chcę normalności.
-OCH ZAMKNIJ SIĘ! CHCESZ SIĘ MIGAĆ OD PRZEZNACZENIA?! NIE MOŻESZ UNIKNĄĆ TEGO CO UNIUNIKNIONE. ZA TRZY TYGODNIE TYLKO TY BĘDZIESZ MÓGŁ URATOWAĆ ŚWIAT.
-Akurat! widziałem co się stanie! Mój brat będzie w niebezpieczeństwie! jego dziewczyna
-ONA NIE JEST JEGO DZIEWCZYNĄ!
- Jego nie-dziewczyna zginie i przemieni się w jakiś cholerny klucz otwierający wrota innego wymiaru! I jakiś powor z piekła rodem!
-LILITH... TA KTÓRA SPROWADZI MAGIĘ NA ŚWIAT. POTĘGA SAMA W SOBIE...
-No właśnie! muszę ostrzec Marco! tylko on może coś z tym zrobić.
-MASZ RACJĘ MUSISZ COŚ Z TYM ZROBIĆ, ALE TYLKO TY MOŻESZ URATOWAĆ LUDZKOŚĆ. POMOGĘ CI. PRZENIOSĘ CIĘ DO NIEGO. NO DALEJ.
-Co? Co mam robić?
-OCH. CORAZ GŁUPSZYCH ROBIĄ TYCH BOHATERÓW! ŻYCZENIE! WYMÓW ŻYCZENIE. NO I WYRZUĆ MONETĘ ZA SIEBIE.
-A przyjmujesz może płatności kartą? jakoś uciekając z domu w piżamie nie zdążyłem zabrać portfela - a patrząc na swoje kapcie z królikiem dorzucił - nawet nie miałem czasu się ucharakteryzować na uciekiniera...
-DOBRA NIECH BĘDZIE BEZ MONETY. DAWAJ ŻYCZENIE!
-Chcę do Marco!
-NIECH TAK SIĘ STANIE!
Ostatnia kropla magii, długo skrywana na takie okazje w zakamarkach ścian Emerytowanej Magicznej Studnii rozświetliła się magią, niebieskie błyszczące światło otoczyło chłopaka. Ciężko uciec przed przeznaczeniem....


W zupełnie innej części lasu dogasało ognisko rozpalone dzięki uprzejmości Debu Alfa Psi 12928. W jego nikącym blasku Matka Natura masowała barki Lokiego. Jej kościste palce, pzywykłe do pisania po tablicy i tłuczenia trzcina nieposłusznych dziecięcych umysłów (“Droga do mądrości wiedzie przez sine palce - albo od tuszu albo od dyscypliny”) coraz śmielej sięgały pod skóżany napierśnik lekko wstawionego wywarem przyżadzonym przez masażystkę Lokiego.
-Ech, ja jestem wstawiona, ty też, ja jestem kobietą ty nie. Więc moze byśmy tak... przypomnieli sobie stare czasy? Chromolić siódmą wodę po kisielu, która nas spokrewnia. W końcu oboje jesteśmy dorośli.
-Co cię tak nagle odmieniło? To moja nowa fryzura tak na ciebie działa ? Czy jedynie moje mocarne ramiona?
-Jeszcze pytasz kochasiu? Moze zdejmiesz te niepotrzebne fatałaszki?
Klamra na żebrach skandynawskiego bóstwa rozpięła się z metalicznym chrzęstem, potem kolejna.
-O proszę, tu też msza kręcone włoski. - rozchodzacy się i w ciele jednej z trzech sióstr napar z liści Absyntowca robił swoje. Wszelkie moralne zachamowania usunął na rzecz zaspokojenia instynktów. Tego jej było potrzeba i miała gdzieś co bedzie się działo dalej tego wieczoru. Jej świadomośc przyjemnie wyrywała się z okowów moralności.
-I ten sześcio... ośmiopak i beczułka z mięśni na brzuchu. No no no. Prawdziwy z ciebie macho. Matka natura potrafiła dać meżczyźnie to czego chciał. Szczególnie, że Loki chciał wszystkiego. Migrencja to wszystko mu dała...

A dalej były już tylko strzelające iskry błyskawic i tryskające z ziemi młode pędy roślij, splecione w tańcu uniesień...

-Aaaaaaaaaaaaaaaaaaa! - Matka Natura obudziła się z krzykiem na pięć minut przed nastawionym budzikiem - dzięki Bogom to tylko sen. - stwierdziła sprawdzając obecność bielizny na swoim miejscu. - Nigdy nie będę się objadać przed snem.
Zebrała szybko swe graty, upewniwszy się wcześniej, że Loki jest pogrążony w głębokim śnie, czego wyrazem było ssanie kciuka na przemian z podobnym do rzężenia krokodyla chrapaniem.
Matka natura wyruszyła na umówione spotkanie. Pod jarzębinom czekał na nią jej informator.

-Wkońcu jesteś. Już się nie mogłam doczekać - powiedziała informatorka.
-Bez zbędnychy ceregieli! Dowiedziałaś się czegoś ciekawego?
-Tak - odparła informatorka kręcąc wąsem - Lilith powraca.

V
Która dama z piszących w Rewii ściąga część garderoby :) ?

Czy nadejdzie koniec świata?
Czy Zła Wiedźma zdoła uratować siebie i świat?
DEMONY WIEDZĄ! BOGOWIE PODEJRZEWAJĄ!
We’re all stories in the end. Just make it a good one!
Avatar użytkownika
Marek_Sobczak męska
Dyżurny Klasowy
 
Posty: 3122
Lokalizacja: Oxford
Reputacja: 5264

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Wieża sztuk

Ale Ankh-Morpork nie zasypia nigdy; miasto najwyżej drzemie, a i tak koło trzeciej w nocy budzi się, by wypić szklankę wody.

Piekło Pocztowe, dodał(a) Kinga

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników

cron