przez Marek_Sobczak » 12 maja 2011, o 19:32
Kici Kici kici.
Noż co za durne stworzenie. Kto by pomyślał, że na śmietanę się też nie da skusić? Nic tylko go ukatrupić z wiatrówki i zrobić jednak szal... Choć szal z kota to kiepski pomysł. Szczególnie z takiego smarkacza jak ten. Co najwyżej wyszedłby przód do stringów. Ciekawe czy Niania gustuje w stringach z kociego futra? To w sumie tez niezły prezent na urodziny by był.
Kolejne krople deszczu spływały po liściach wprost na głowę czatującego w krzakach kociego kłusownika.
No ile bestio można się uganiać za pyłkiem kwiatowym? Co ciekawego widzisz w tej kupie dmuchawców. I dlaczego mi kapie na głowę a on się kąpie w promieniach słońca.
Krótkie spojrzenie do góry wyjaśniło sytuację z kapiąca wodą. Kto by pomyślał, że żyrafy też chodzą w krzaczki...
No pięknie. nie dość, że włamuję się jak głupi do zoo o 6 rano to jeszcze żyrafa używa mnie jako wygódki... i w dodatku miesięczny kociak jest sprytniejszy ode mnie. Głupi ryś. ech... Nie no ja znajdę na ciebie sposób. W końcu taka kupka futra nie może być mądrzejsza od wielkiego inteligentnego króla ssaków naczelnych.
Kilka godzin później kiedy bardzo miła pielęgniarka zmieniała mi opatrunek na podrapanej twarzy (muszę przyznać bardzo fachowo uważając jednocześnie na złamana rękę i przyszyte świeżo ucho) środki przeciwbólowe przestały działać. Poznałem to po zniknięciu jednorożca jeżdżącego na piłce na suficie mojej sali. Dodatkowym bodźcem był też ból w lewej łydce która wyglądała jak zjedzona i wypluta przez głodnego kanibala. Wolałem nie pytać czy to właśnie się z nią stało. Wyszeptałem tylko jedynie do nosa (do ucha miałem za daleko, a dźwiganie się za pomocą jednej zdrowej reki było stanowczo utrudnione)
-siostro... siostro
-no co chce? a? znowu basen? No pewnie. a może jeszcze drinka z palemką? - zażartowała pielęgniarka, która wraz zaprzestawaniem działania znieczulenia coraz bardziej przestawała mi się podobać - już daje.
Zimny dotyk metalu i lodowatych rąk pielęgniarki przywróciły mi przytomność na tyle, by zorientować się, że pielęgniarka prawdopodobnie pała do mnie zgoła innymi uczuciami, niż ja do niej bez znieczulenia, ale mając ograniczone pole manewru postanowiłem zacisnąć wargi i... i inne mięśnie oraz udać omdlonego. Na szczęście miłosne zakusy pielęgniarki ustały a ja w końcu mogłem ją poprosić o to czego naprawdę było mi potrzebne.
- Siostro papier i ołówek poproszę.
- A może sekretarkę i telefon służbowy jeszcze? To szpital jest. tu nie ma luksusów. No chyba, że będziesz dla mnie miły, to może uda się coś wskórać w tej sprawie. W końcu jesteś... dużym (tu mrugnęła porozumiewawczo okiem wywołując u mnie gęsią skórkę, nawet w miejscach szczelnie owiniętych bandażem) mężczyzną. Odwróciła się do mnie tyłem, i schyliła się (o zgrozo) sięgając na ostatnią półkę szafki stojącej obok łóżka. Długo pozostawała w tej pozycji ale kiedy zaproponowałem, że pomogę jakoś szukać ona tylko wykonała przeczący gest. Pośladkami. W końcu uznała, że wystarczy tej gry i podła mi rzeczony papier i ołówek.
-Musze już iść, ale gdybyś czegokolwiek (i tu znów to mrugnięcie połączone z oblizaniem warg) potrzebował to wystarczy nacisnąć ten mały guziczek.
Kiedy zamknęła za sobą drzwi w końcu mogłem odetchnąć spokojnie i napisać kilka słów na zdoytej urazem psychicznym kartce:
Droga Nianiu. Nie dostaniesz kota. Chciałem Ci dać rysia Rysia (tak wiem oryginalne imię) jako prezent byś mogła mieć swojego własnego Grebbo na dobre i na złe. Który by Cię grzał i mruczał do uszka najpiękniejsze życzenia.
Mimo braku prezentu mam nadzieję jednak, że przyjmiesz ode mnie najlepsze życzenia. Niechaj miłość przepełnia Cię całą, dodaje sił i wiary w ludzi. Twoje plany na przyszłość niech jak najszybciej staną się realne, twoje obawy staną się bezpodstawne a pokładane w ludziach nadzieje nigdy niech nie okazują się płonne. Życzę ci tak wiele dystansu w podejściu do życia jak miała Pratchettowa Niania. Nie przejmuj się opiniami innych jeśli sama nie czujesz, że to co mówią jest prawdą. Urozmaicaj nam forumowe życie limerykami od święta i na codzień rozświetlając szarą codzienność promykiem poezji. Motywuj innych do działania, jeśli trzeba to prośba jeśli nie to groźbą (nawet taką o obieraniu oggorków wzrokiem:P ). Bądź sobą dla siebie i innych. Wszystkiego co dobre.
We’re all stories in the end. Just make it a good one!