W Youtubie, czy Windowsie nie ma nic złego. Powstały one przez gigantyczne korporacje, które opierają się przecież na pieniądzu, władzy i zysku. Gdyby nie pożądanie zysku, te jakże przydatne narzędzia by nie powstały. A więc rastaman, korzystając z tych narzędzi staje się hipokrytą(bo korzysta z czegoś, co powstało dzięki wartościom całkowicie przez niego potępianych) . To tak jakby ekolog potępiając myśliwych, jednocześnie nosił futro z norek ''bo ciepło''
Anima tylko się usprawiedliwia

Korzystając z komputera, rastaman traktuje swoją religię i drogę życia wybiórczo. Tym samym nie jest prawdziwym rastamanem. Więc albo zgodzimy się ze wszystkimi(surowymi) wartościami, albo to nie jest religia dla nas

Oczywiście można oszukiwać samego siebie i nazywać się rasta korzystając z dobrodziejstw Babilonu. Będzie to jednak oszukiwanie siebie

Religia jest jak penis – fajnie go mieć, fajnie jest być z niego dumnym, natomiast nie do końca fajne jest wymachiwanie nim w miejscu publicznym...