Corvus26 napisał(a):U Hodgesaargha już po kilku akapitach wiemy co jest dla niego najważniejsze i jakie są jego słabości.
Hm... i to dobrze?
Corvus26 napisał(a):U Hodgesaargha już po kilku akapitach wiemy co jest dla niego najważniejsze i jakie są jego słabości.




Sama Esme nie zdradza swojego charakteru choćby najmniejszym słowem czy gestem.
Nobby Nobs napisał(a):Corvus26 napisał(a):U Hodgesaargha już po kilku akapitach wiemy co jest dla niego najważniejsze i jakie są jego słabości.
Hm... i to dobrze?
emerencja napisał(a):Exemplum:Babcia została wezwana do porodu i uratowała Żonę a nie dziecię, a na pytanie praktykantki "dlaczego nie pozwoliłaś Mężowi wybierać?" odparła, że aż tak okrutna to nawet ona nie bywa (cytuję niedokładnie, bo z głębi pamięci) - jeśli to nie zdradza charakteru.. to Corvus, nie dziwię się że brak nam argumentów
emerencja napisał(a):Nie da się dyskutować ze ślepym o kolorach









A kto przyjdzie na jej pogrzeb, kiedy umrze?
Nie zaprosili jej!
Wspomnienia przeciskały się w umyśle. Inne postacie maszerowały w cieniu wokól świecy.
Robiła wiele rzeczy i bywała w wielu miejscach; znalazła takie sposoby kierowania gniewu na zewnątrz, które nawet ją samą zaskakiwały. Stawała na przeciw innych, o wiele potężniejszych od niej, gdyby tylko pozwoliła im w to uwierzyć. Tak wiele oddała, ale i nauczyła się wiele...
Nie zaprosili jej. To znak. Wiedziała, że prędzej czy później nadejdzie... Zrozumieli to, i teraz nie była już potrzebna...
Co właściwie zyskała? Nagrodą za trud jest większy trud. Jeśli ktoś kopie najlepsze rowy, dają mu większą łopatę.
Daję te gołe ściany, tę pustą podłogę, tę zimną chatę.
Ciemność w kątach zaczęła się rozrastać, wypływać do pokoju, wplatać się jej we włosy.
Nie zaprosili jej!
Nigdy, ale to nigdy nie prosiła o nic w zamian. Ale problem z tym, że nie prosi sięo nic w zamian, polega na tym, że czasem nic się w zamian nie dostaje.
Zawsze starała się patrzeć w stronę światła. Naprawdę zawsze starała siępatrzeć w stronę światła. Ale im dłużej człowiek wpatruje się w jasność, tym mocnjej go wypala, aż wreszcie nadchodzi pokusa, by się odwrócić i zobaczyć, jak długi, gęsty, mocny i ciemny staje się ciągnący z tyłu cień...




Corvus26 napisał(a): babci jako sztywnej...









4jola napisał(a):Corvus26 napisał(a): babci jako sztywnej...
Sam jesteś sztywny!(Uważam,że to jest bardzo krwawy argument.Nikt nie mówił,że ma być dojrzały.)
Rachel napisał(a):Corvus, napisałeś (nie chce mi się cytować), że lubisz wiedzieć o postaciach dużo. Ale o Hodcośtam nie wiemy właściwie nic. Kocha ptaki, ma niedorozwinięty instynkt samozachowawaczy i to tyle. A w wolnym czasie może uganiać się za panienkami (albo i panami), chlać piwo i urządzać konkursy bekania. Może nieco przesadzam, ale tak naprawdę tego nie wiemy.
Rachel napisał(a):Co do Babci... Czy ktoś wypobraża sobie czarownice bez niej (już gdzieś sie to przewinęło, ale jakoś tak przeszło)? Toż to byłby śmiech, nie sabat! Jasne, Niania Ogg to całkiem fajna postać, bardzo dobra czarownica, a i Agnes na niezłą się zapowiada. Ale bez Babci? Bez Babci???
Rachel napisał(a):W gruncie rzeczy Babcia ma na swoim koncie równie dużo uratowań świata co Rincewind.









Co do Babci... Czy ktoś wypobraża sobie czarownice bez niej (już gdzieś sie to przewinęło, ale jakoś tak przeszło)? Toż to byłby śmiech, nie sabat! Jasne, Niania Ogg to całkiem fajna postać, bardzo dobra czarownica, a i Agnes na niezłą się zapowiada. Ale bez Babci? Bez Babci???
A wyobrażasz sobie Esme bez jej towarzyszek? Dlaczego niby babcia ma zbierać zasługi całej reszty? Razem stanowią świetną ekipę, ale wydzielimy z niej Esmeraldę Weatherwax to okazuje się ona trochę nudna, nieprawdaż?
W gruncie rzeczy Babcia ma na swoim koncie równie dużo uratowań świata co Rincewind.
Ratowanie świata, ratowanie wszechświata to motywy, które przewijają się praktycznie wszędzie, a ja bym chciał czegoś więcej
Rachel napisał(a):Brawo! Ale nie zapominaj o Samie Vimesie
Rachel napisał(a):Ano wyobrażam sobie. Doskonale sobie wyobrażam. Może to fakt, że przy innych wygląda bardziej okazale, ale przecież nie oceniamy pustelników! To normalne, że ludzi (i nie tylko) określają inni ludzie (jak wcześniej). Ale inne czarownice u Babci absolutnie nie mają kluczowego znaczenia! Wystarczy popatrzeć na Kapelusz pełen nieba czy Zimistrza, gdzie Babcia gra bez pozostałej dwójki i robi to doskonale! Poza tym, spójrz w takim razie na Hodcośtama - kim byłby bez swoich ptaszków?









Corvus26 napisał(a):Zdecydowanie wolę Hodgesaargha, w którym jest znacznie więcej autentyczności
Corvus26 napisał(a):Hodgesaargh bez sokołów nadal byłby pasjonatem, który o sokołach wie wszystko(przynajmniej stara się dowiedzieć).
Corvus26 napisał(a):Gdyby nie został sokolnikiem byłby pewnie ornitologiem.
Corvus26 napisał(a):jego ptaszki nie dodają mu nic poza zmasakrowanymi palcami
Corvus26 napisał(a):piszesz o Babci jako o potężnej czarownicy, bez której dysk by się zapadł co najmniej kilka razy i przed którą respekt czuje nie tylko wszystko co żywe. Panna Weatherwax urasta tu co najmniej do rangi bóstwa, ale to tworzenie doskonałości trochę zalatuje mi kiczem pokroju supermana.
Corvus26 napisał(a):Jak dla mnie to Babcia bez np. Niani, od której mamy jakieś 90% informacji o Esme, byłaby już tylko żywą legendą.










Powrót do Szuflada Bibliotekarza
Carpe Jugulum, dodał(a) Nobby Nobs
Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników