PROZAiC, myślę, że 10-cio latkowi nie ma co dawać tych "ambitniejszych" ksiazek Pratchetta, bo jednak je trzeba zrozumieć i znać realia jakie panują na świecie. A dziesięciolatek żyje jeszcze w tym dziecięcym świecie... no i chyba nie ma co dzieciakowi psuć dzieciństwa i pokazywać jaki to świat okrutny (chyba, że masz metody wychowawcze Susan

)
Na początek może "Maurycy" i seria o Wolnych Ciutludziach. Na początku poczytaj razem z nim, wytłumacz mu, jeśli czegoś nie będzie rozumiał. Będzie starszy to sam sięgnie bo serie o straży, Śmierci itd. Na razie nie ma sensu mu wciskać na siłę czegoś, czego nie będzie rozumiał.
Jak to już było pisane: do Pratchetta trzeba dorosnąć. Ja sama na początku nie rozumiałam humoru T.P. i czytając "Kolor Magii" i zraziłam się do Rincewinda.