^ Ależ oczywiście, że ma - piękne czerwone rajtuzy...*
> Obiecana kontynuacja:
Sleipnir mknął niczym wiatr. I już niebawem znalazł się w tej części lasu, w której Loki nieudolnie próbował właśnie skleic lutnię. Zła Wiedźma zeskoczyła z konia i spojrzała na niego. Loki podniósł głowę i, nie mając lepszego pomysłu na to, co powinien w tej sytuacji uczynic, jak zwykle - uśmiechnął się.
- Gdzie się podziewałaś? - rzucił niewinnie. - Zniknęłaś tak niespodziewanie...
Zła Wiedźma machnęła ręką.
- Jakieś zakłócenia w kontinuum czasoprzestrzennym. Ciągle się to zdarza... Ale ty, jak widzę, nie marnowałeś czasu. Jak tam
NASZA lutnia?
Loki rozejrzał się spanikowany.
- Co? Gdzie? Jaka lutnia? - spojrzał na pęknięty instrument, który trzymał w rękach. - Ach! Ta lutnia! Świetnie, świetnie... właśnie się klei...
- Może pomóc? - rzuciła Wiedźma głosem tak jadowitym jaki tylko potrafiła uzyskac a trzeba przyznac, że co jak co ale to wychodziło jej perfekcyjnie.
- A wiesz... gdybyś mogła tu przytrzymac...
- Odi! Odi, zamykamy! - obudził Odyna rozpływający się w oparach alkoholu głos barmana z Iron Horse.
Chcąc niechcąc Odyn zwlekł się ze swojego stołka i poczłapał do miejsca gdzie zaparkował ostatnio swoją chmurkę. Jednak nie było jej tam, gdzie jak pamiętał, ją zostawił.
"No tak... znowu" - pomyślał i zanurzył rękę w kieszeni, w której powinny znajdowac się kluczyki. Ich także nie było... Władca Asgardu poklepał się w panice po wszystkich kieszeniach (a miał ich wiele), jednak bez skutku. Dopiero wtedy powróciły do niego wspomnienia ostatniej nocy.
"O nie..." - przemknęło mu przez myśl -
"Żaba wie WSZYSTKO. Trzeba było nie zażywać skopolaminy, Ty ciekawski staruchu! Muszę ją śledzić czem prędzej! W którą stronę ten podstępny gad/płaz (stwarzałem też po pijaku i mi się myli. No co?) pociekł?"- Ukaż mi! - szepnął pod nosem.
I jego oczom ukazała się wizja, jednak nie przedstawiała aktualnego miejsca pobytu Żaby Na Monocyklu. Właściwie trudno powiedziec co przedstawiała. Odyn zrobił zoom... ...a potem długo jeszcze próbował opanowac napady histerycznego śmiechu. Z rozwiewającej się powoli w powietrzu wizji ukazującej powiedzmy - martwą naturę dobiegł jeszcze czyjś cichnący głos:
-
Jak mogłeś nie zauważyc, że jest
dwustronna, ty przeklęty idioto?!!!Tymczasem Żaba Na Monocyklu mknęła poprzez przestworza na skradzionej boskiej chmurce. Różowe okulary w kształcie serduszek zastąpiła chwilowo różowymi goglami, których skórzane paski powiewały i furkotały teraz na wietrze.
- Władza na światem... - szepnęła pod nosem pogryzając ukradkiem ziemniaka. - Władza na światem - powtórzyła coraz bardziej rozkoszując się tymi słowami. - Władza nad światem! Nad całym światem!!!
Ha! Hahahahaha!
Hahahahahahaha!!!! HAHAHAHAHAHA!!!!!Irytowało ją jedynie trochę to, że błoniastą łapą nie była w stanie wcisnąc sprzęgła więc nie mogła zmieniac biegów w chmurce. Ale czymże jest skrzynia biegów wobec Władzy Nad Światem?...
Nieopodal (a może bardzo daleko stąd), w głębi lasu, rozgrywały się wydarzenia, których nie widział nikt, może z wyjątkiem przemykających ukradkiem leśnych zwierząt. A nawet i te wolały długo nie patrzec... Możliwe, iż określenie "rozgrywały się" nie opisuje odpowiednio statyki owych wydarzeń. Otóż na leśnej polance dojrzec można było coś w rodzaju instalacji artystycznej przedstawiającej byc może martwą naturę jednak z pewnym udziałem lutni, Złej Wiedźmy, Lokiego, innych mniej lub bardziej rozpoznawalnych elementów oraz (będącej główną przyczyną tych wydarzeń) obustronnie klejącej taśmy izolacyjnej. Martwa natura na chwilę ożywiła się nieco i oznajmiła głosem Złej Wiedźmy:
- Zabieraj stąd te loki!
Częśc instalacji, którą można było zidentyfikowac jako boga oszustów odparła głosem przytłumionym przez taśmę zaciśniętą na szyi:
- Jakie "te" mam zabrac?
- Loki! - powtórzyła Zła Wiedźma.
- No wiem, że ja, ale co mam zabrac?...
Zła Wiedźma nabrała tchu:
- Lo... te kudły mi stąd zabieraj! - zagrzmiała. - Do oczu mi włażą!
- No przepraszam cię bardzo ale jak widzisz jestem aktualnie trochę unieruchomiony - wycharczał Loki.
- I jeszcze na dodatek śmierdzą - kontynuowała Zła Wiedźma. Pociągnęła nosem - Domestos? Myłeś włosy Domestosem?
Loki wzruszył ramionami co spowodowało niebezpieczne naprężenia taśmy.
- Nie ruszaj się! - krzyknęła. - A to co? - Zła Wiedźma ruchem głowy wskazała na częśc instalacji, która aktualnie śliniła się, machała wesoło oderwanym do połowy ogonem i nie była raczej ani fragmentem jej, ani lutni, ani Lokiego, chociaż kto go tam wie...
- A! to Pies - odpowiedział Loki.
Zła Wiedźma odetchnęła z ulgą.
- A jak się nazywa? - spytała dla podtrzymania konwersacji.
- Przecież mówię: Pies.
Rycerz i BBR snuli się bez celu przez las i wspominali dawne dobre czasy. Wtem ich oczom ukazała się czyjaś postac. Rycerz szturchnął BBRa ramieniem:
- Patrz Guniu! - szepnął. - Dzieweczka!
- Wróciła! - ucieszył się BBR nieświadomie robiąc już maślane oczy.
Tymczasem SCMPP podeszła do nich, zmierzyła obu wzrokiem, oparła dłonie na biodrach i oświadczyła:
- Wy, wy, wy... niezguły jedne! Co wy tu jeszcze robicie?! Ścigajcie ich!
- Ale kogo, moja kochana? - chciał wiedziec BBR.
- A co to za różnica?! - zagrzmiała SCMPP. - Kogokolwiek! Żabę, Barda, albo tę... Wiedźmę! Nie możemy pozwolic żeby wycięli nas z gry!!!
- No to biegnij, Edziu - rzekł BBR.
- Ja? - zdziwił się Rycerz.
- No a kto? Przecież to twoja dziewczyna.
- Byłem pewien, że twoja!
- Ależ skąd! Przecież...
Zirytowana SCMPP zaczęła już tupac nogą. Spojrzeli na nią.
- Bo poskarżę się tatusiowi! - oznajmiła słodko.
Mężczyźni spojrzeli po sobie. Dobrze wiedzieli czyją jest córką.
- Już lecimy!
- Dokąd właściwie idziemy? - spytał Bard.
- Po nitce do kłębka - oznajmiła enigmatycznie Akrobatyczka.
Czoło Barda zmarszczyło się od wzmożonego wysiłku intelektualnego.
- A kłębek to...? - spytał.
- Lutnia! - oznajmił radośnie Stepujący Jeżozwierz.
- A nitka...?
- Z nitką już nie jest tak łatwo - rzekła dziewczyna. - Ale jeżeli chcemy znaleźc jej wolny koniec to sądzę, że na początek powinniśmy odszukac Odyna.
- Ale dlaczego akurat jego? - chciał wiedziec Jeżozwierz.
- Sądzę, że może miec nam coś ciekawego do powiedzenia na temat kul.
- Jakich kul? - padło pytanie Barda a kolejne znaki zapytania ustawiły się w kolejce i zawisły oczekująco w powietrzu.
Martwa natura poruszyła się po raz kolejny. To Zła Wiedźma zdołała uwolnic jedną rękę.
- Nareszcie! - krzyknęła triumfująco. - Teraz musisz mi tylko powiedziec w której kieszeni masz nóż i jesteśmy wolni!
Loki w odpowiedzi prychnął jedynie pogardliwie.
- Co to niby ma znaczyc? - zdziwiła się Zła Wiedźma.
- Kochana! - rzekł Loki swoim najsłodszym z głosów. - Naprawdę sądzisz, że powiem ci, w której kieszeni mam nóż?
- Jeśli mi nie powiesz nigdy się nie uwolnimy - stwierdziła.
- No dobrze - zgodził się Loki. - Powiedz mi tylko, czy będąc związany i nie mogąc się nawet poruszyc mogę zaufac tobie, trzymającej w ręce nóż?
Pomimo trudnej sytuacji Zła Wiedźma wyprostowała się dumnie.
- Oczywiście, że nie - oznajmiła.
Zapadła krępująca cisza. Po chwili znów odezwała się Zła Wiedźma:
- A gdybym na przykład, i podkreślam, że rozważamy tę sytuację jedynie teoretycznie, pomogła ci uwolnic jedną rękę i ty sam mógłbyś dosięgnąc noża to... mogłabym ci zaufac?
- Nie ma szans - stwierdził Loki.
- No tak...
- Właśnie...
Sytuacja stała się patowa.
A truchtający obok i pogryzający świeżą trawkę Sleipnir był coraz bardziej zdenerwowany. Bardziej niż zwykle...
v Kim tak naprawdę jest Akrobatyczka? Co spotka Żabę Na Monocyklu ze strony skrzyni biegów boskiej chmurki? Kogo będą ścigac Rycerz i BBR komenderowani przez SCMPP? Czy Bard, Stepujący Jeżozwierz i Akrobatyczka odnajdą Odyna? I co On w tej sytuacji uczyni? Czy Loki i zła Wiedźma zdołają się uwolnic? Co zrobi Pies? Co uczyni Sleipnir?
DEMONY WIEDZĄ! BOGOWIE PODEJRZEWAJĄ!
*Pozdrów współlokatorki!

**Projekty wykonam. Niebawem. Się jeszcze zobaczy kiedy... jak będą to na pewno je zauważycie...