Ulubiony strażnik, książka, miasto, chodnik, lampa, duża litera, oraz z kim najchętniej byście napili się piwa, kawy, zjedli pasztecika, podbili Lancre...
przez Dag » 19 mar 2008, o 14:06
O właśnie, to już był cios poniżej pasa tak się pozbyć Morta i Yssabel!

Nawet nie dał im jednego zdania powiedzieć, a w końcu to były dość ważne postacie.
-
Dag
- Mag II stopnia
-
- Posty: 214
- Reputacja:
15
-
przez Dag » 22 mar 2008, o 21:33
szpaq napisał(a):wazne pod wzgledem genealogicznem:P

uogólnienie.
A z postaci nielubianych teraz mi się przypomniało... Babcia W. Oo Nie znoszę jej. Jak ona się odnosi do Nani Ogg i Magrat! Bezczelna

Zbyt pewna siebie jak na postać pozytywną.
-
Dag
- Mag II stopnia
-
- Posty: 214
- Reputacja:
15
-
przez Truckle » 25 mar 2008, o 18:05
Ja strasznie nie lubię Audytorów. Nie dlatego że chcą zniszczyć ludzkość i wogóle, ale poprostu nie przypadli mi do gustu.
Rincevinda też nie za bardzo lubię ale i tak czytam książki o nim.
Za to Marchewę nawet trawię, pierwszy raz jak o nim przeczytałem w Straż!Straż! nie zabardzo przypadł mi do gustu, ale potem w późniejszych książkach było już lepiej

KACZKA !!!!
-

Truckle
- Mag I stopnia
-
- Posty: 121
- Reputacja:
10
-
przez Dag » 5 kwi 2008, o 11:29
Czemu? Leo jest nawet fajny

taki... pozytywny. Mało kontrowersyjny. Po prostu miły.
-
Dag
- Mag II stopnia
-
- Posty: 214
- Reputacja:
15
-
przez ilien » 5 kwi 2008, o 16:17
Leosia ciężko lubić i ciężko nie lubić. Bardzo go mało w ŚD. Ale sam w sobie jest postacią intrygującą, jako nawiązanie do da Vinci. Albo kilka ciekawostek z nim związanych, jak np. romans z Nianią i namalowana przez niego Mona Ogg.
A jeśli chodzi o mnie... Nie mam jakichś takich znienawidzonych postaci. Każda jest na swój sposób ciekawa. Jednak czytając "Wolnych Ciutludzi" i "Kapelusz pełen nieba" nie za bardzo przypadła mi do gustu Akwila. Chyba głównie przez ten wiem i podejście do życia "bo ja tak chcę". Ale jakoś dzielnie ją zniosłam przez te dwie części.
Na początku swojej przygody ze Światem Dysku nie przepadałam też za Rincewindem, jednak teraz zupełnie nie rozumiem tej niechęci. Może po prostu wtedy jeszcze nie rozumiałam Pratchettowego komizmu.
I nie rozumiem, jak nie można lubić Babci - właśnie taka ma być: wredna, sarkastyczna i stanowcza. Po prostu taki człowiek, który nie potrafi przyznać się do swoich błędów, bo wie, że nigdy ich nie popełnia - pełno takich ludzi wokół nas.
„Niektórzy ludzie zrobią cokolwiek, żeby tylko sprawdzić, czy zrobienie tego jest możliwe. Gdyby w jakiejś grocie umieścić duży przełącznik z tabliczką: „Przełącznik Końca Świata! NIE DOTYKAĆ”, farba na niej nie zdążyłaby nawet wyschnąć.”
-

ilien
- Mag II stopnia
-
- Posty: 213
- Reputacja:
8
-
przez PROZAiC » 5 kwi 2008, o 17:11
Jak widzę temat wątku zakończony jest pytajnikiem. Moim zdaniem bardzo słusznie.
Bo czy Pratchett stworzył postać, nadającą się do nielubienia?
Osobiście mam tak, że niektóre postaci mnie zwyczajnie irytują, ale czy mógłbym z czystym sumieniem powiedzieć, że ich nie lubię? Pomijam osobników ewidentnie złych. Ci jednak pojawiają się zazwyczaj jednorazowo.
Z postaci irytujących dobrym przykładem może być Agnes Nitt. Do szału mnie doprowadza ta jej dobroć, przerastająca nawet jej obwód w pasie (vide: jej relacje z Christine w Maskaradzie).
Lub babcia Weatherwax, która jest stworzona do irytowania. I zawsze ma rację.
Jeśli nie potrafisz olśnić innych swoją inteligencją,
oszołom ich swoją głupotą.
-

PROZAiC
- Student Magii
-
- Posty: 43
- Reputacja:
10
-
przez Dag » 5 kwi 2008, o 18:18
Postacie złe też można lubić, zresztą w połowie przypadków wolę te złe, niż dobre, nudne, szlachetne...

I właśnie czasami ta dobroć, ta płytkość i głupota jest powodem, dla którego mogę kogoś "znielubić". Dobrze, że wspomniana została Agnes. Jej też nie znoszę oO szczególnie w Carpe Jugulum była nudna jak flaki z olejem...
-
Dag
- Mag II stopnia
-
- Posty: 214
- Reputacja:
15
-
Powrót do Zakład Statystyk Opiniowanych
- Są bardzo przyjaźni – zgodziła się dziewczynka. - Znasz ten dom przy końcu ulicy, gdzie taka gruba pani mieszka z tymi wszystkimi młodymi panienkami? Mówiłaś, że to jej krewne.
- Pani Palm – odpowiedziała ostrożnie Babcia. - Bardzo szacowna dama.
- Ludzie przychodzili tam w odwiedziny przez całą noc! Patrzyłam. Dziwię się, kiedy one mają czas się wyspać.
- Uhm – przyznała Babcia.
- Ciężko musi być tej biednej kobiecie z tyloma córkami do wykarmienia. Doprawdy, ludzie powinni zachować trochę taktu.
Równoumagicznienie, dodał(a) Uuu!
Kto przegląda forum
Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników