przez ilien » 5 kwi 2008, o 16:17
Leosia ciężko lubić i ciężko nie lubić. Bardzo go mało w ŚD. Ale sam w sobie jest postacią intrygującą, jako nawiązanie do da Vinci. Albo kilka ciekawostek z nim związanych, jak np. romans z Nianią i namalowana przez niego Mona Ogg.
A jeśli chodzi o mnie... Nie mam jakichś takich znienawidzonych postaci. Każda jest na swój sposób ciekawa. Jednak czytając "Wolnych Ciutludzi" i "Kapelusz pełen nieba" nie za bardzo przypadła mi do gustu Akwila. Chyba głównie przez ten wiem i podejście do życia "bo ja tak chcę". Ale jakoś dzielnie ją zniosłam przez te dwie części.
Na początku swojej przygody ze Światem Dysku nie przepadałam też za Rincewindem, jednak teraz zupełnie nie rozumiem tej niechęci. Może po prostu wtedy jeszcze nie rozumiałam Pratchettowego komizmu.
I nie rozumiem, jak nie można lubić Babci - właśnie taka ma być: wredna, sarkastyczna i stanowcza. Po prostu taki człowiek, który nie potrafi przyznać się do swoich błędów, bo wie, że nigdy ich nie popełnia - pełno takich ludzi wokół nas.
„Niektórzy ludzie zrobią cokolwiek, żeby tylko sprawdzić, czy zrobienie tego jest możliwe. Gdyby w jakiejś grocie umieścić duży przełącznik z tabliczką: „Przełącznik Końca Świata! NIE DOTYKAĆ”, farba na niej nie zdążyłaby nawet wyschnąć.”