11 lut 2021, o 18:03Morte napisał(a):-Moim głównym celem było odnalezienie i sprowadzenie osoby odpowiedzialnej za kryzys. Mój zleceniodawca wiedział kto jest wplątany w całą sytuację, miał więcej informacji od nas i chciał dopaść osobę związaną z aferą. Nie znał natomiast wszystkich szczegółów, jak na przykład nie wiedział, że krasnoludy przekopały się tak daleko. Nie wiedział również o magach. Zakładam jednak, że część wiadomości od sekarzystów do niego dotarła. Miałem też dowiedzieć się więcej o osobie, ktora mogła być powiązana z całym zamieszaniem. Obecnie to i tak już bez znaczenia bo nie dotrę do Uberwaldu i nie zrealizuję wyznaczonego celu.
I nikt nie spytał skąd jego pracodawca miał takie informacje, że to ma swój początek w najbardziej nudnej części Uberwaldu?
Avery, AdelajdaZawsze możesz ją zjeść

Jak przekonasz odpowiednio dużą grupę ludzi (
Oscara) to będzie tylko na wasz zysk (świeże mięso, nie trzeba taszczyć i takie tam)
Lacrimosa Czytasz pamiętnik zostawiony przez Akzcak Anzcinomed. Nie jest tego dużo.
Wpis pierwszy:
Nie wiem ile czasu minęło odkąd to się stało. Nie wiem co się stało. Nie mogę określić ile dni minęło - wydaje mi się, że wieczność ale wiem, że nie. Jestem w świecie ludzi, połączenie z domem zostało zerwane.
O mój szatanie, słyszę ich tam - od kilku dni pozbawieni magii umierają w męczarniach. Ich antropomorficzne formy nie są przystosowane do funkcjonowania bez magii dysku. Próbowałem im pomóc ale nie mogę - drzwi są zamknięte.
Nie czuje się najlepiej - czuję się coraz bardziej jak zwierzę, nie jak rozumna istota.
Potrzebuje tego dziennika by ktoś o mnie pamiętał - że istniałem, że byłem.
Wpis drugi:
Musiałem zmniejszyć się - nie mogę być duży, muszę się ciągle zmniejszać bo inaczej oszaleje. Dzisiaj jeden z moich rogów zaczął mi przeszkadzać.
Duszę się. Mniejszy jest mi bezpieczniej.
Wpis trzeci:
ONI NADAL TAM ŻYJĄ. SŁYSZĘ JAK SKROBIĄ O DRZWI PRÓBUJĄC PRZEBIĆ SIĘ - dostać chociaż ułamek dyskowej magi. Słyszę jak mnie wołają, przywołują. Wiedzą, że tu jestem. Ostatni z swej rasy? Czy Gary żyje?
Powinien żyć - jego pomieszczenie to drugi łącznik ale Gary to Gary.
Wpis czwarty:
Wyklinają mnie, klną mnie, rzucili wszystkie możliwe klątwy. Nie rozmawiam z nimi już, nie mogę im pomóc a oni wściekli tylko próbują mi też zniszczyć życie.
Wpis piąty:
Jest cicho. Zapadła cisza. Przestali skrobać. Chyba nie żyją
Wpis szósty:
CISZA.
Wpis siódmy:
Nie wiem ile czasu minęło ale cała moja nadzieja to drzwi uciekacyjne - one poprowadzą mnie do życia. Muszę stąd wydostać się. Muszę.
Gary odpada - jestem zbyt słaby by pozwolił mi stąd odejść a on to skała. Nie odpuści.
Wpis ósmy:
Przeklęty wampir! Błogosławiony wampir! Przyszedł do mnie! Głupi wampir, zamknął za sobą drzwi ale śmierdzi on cerberem i ludźmi! Możliwe że przyjdą następni, muszę obserwować go i nie odejść na krok by złapać okazję.
Avery, Adelajda, Oscar, LacrimosaWchodzicie do Windy i jedziecie do góry - dobrze nasmarowane mechanizmy podnoszą waszą czwórkę do góry - nie wzięliście nic z dołu oprócz niechęci, głodu, brudu i desperacji.
Winda mknie na tyle szybko, że gdybyście mieli coś w żołądku już dawno by było na podłodze - na szczęście podróż nie trwa krótko.
Trwa na tyle długo by cała sierść
Adelajdy znowu stała sztorcem - przeklęty wampir.
Wychodzicie z windy - gdy ostatnie z was opuszcza windę, tej zrywa się lina i spada w dół. Patrzycie na
Oscara dziwnym wzrokiem (sami zdecydujcie co wyrażacie spojrzeniem).
Rozglądacie się dookoła - jesteście podziemią.
Przed wami leży demon - martwy. Nie oddycha, nie rusza się, nawet nie śmierdzi. Głowa leżąca kilkanaście metrów od ciała także może sugerować, że on nie żyje.
Po waszej prawej są wrota - zamknięte. Napis na nich jest w waszym ojczystym języku i brzmi: "Piekło". Na wprost, za truchłem demona leżą stosy monet - liczone w milionach, ciągną się aż po horyzont.
Po lewej płynie rzeka - wygląda jak rzeka. Kusi by się w niej wykąpać, odświeżyć.
Rzeka ma kilkanaście metrów szerokości - na jej lewym brzegu po horyzont rozciąga się tłum ludzi. Ludzi, którzy stoją i teraz jak was widzą to zaczynają krzyczeć:
-No nareszcie! Co to ma być! Czekamy tutaj wiekami by nas przewieziono! Do roboty! Co za piekło! Poskarże się dyrektorowi! Panie nie pchaj się Pan! Pan tu nie stał! Ludzie szybciej, nie mamy całej wieczności! U Anoianiow by tak nie było! Na IO w końcu!
Na prawym brzegu rzeki widzicie łódkę z wiosłami - zmieszczą się do niej tylko dwie osoby.
Niesamowite jak dużo ludzi uważa mnie za idiotę.
Niesamowite jak dużo ludzi ja uważam za idiotów
Niesamowite jak dużo innych ludzi uważa mnie i tych pierwszych za idiotów
Wniosek: Każdy jest idiotą ;>