przez Uuu! » 20 maja 2015, o 20:57
Kilka dni temu wysmarowałem tu całkiem długi post, ale mi go zeżarło wylogowanie i wkurzyło mnie to tak, że nie napisałem go znów.
Dziś już mi przeszło.
Już dość dawno temu skończyłem czytać "Pomnik Cesarzowej Achai", ale nie będę Was już tym zanudzał. Fakt, że w trzecim i czwartym tomie wpadek jest mniej.
Albo ja się już na nie uodporniłem.
Ale najgorsze jest to, że te cztery tomy to jeszcze nie koniec i będzie ciąg dalszy.
Ostatnio przeczytałem "Ja, diablica" i "Ja, Anielica" autorstwa Katarzyny Bereniki Miszczuk. Rzecz jest o aniołach, diabłach, niebie i piekle. Gdybym nie był ateistą to pewnie czytałoby mi się to łatwiej, choć i tak nie było źle. Książka przedstawia świat (i zaświaty) w zgodzie z kreacjonizmem. To dlaczego, ja się pytam, diabły mają tam po kilka milionów lat, skoro wg kreacjonistów świat istnieje 6 tysięcy lat?
No i natchnęły mnie te książki do pewnej refleksji. Poza wspomnianą autorką, to jeszcze Kossakowska i Jadowska napisały książki o aniołach i diabłach. I wszystkie trzy mają jakiś problem z wykreowaniem tego świata. Z jednej strony dusze ludzkie to coś... eterycznego, a współistniejące z nimi w piekle lub niebie anioły i diabły są absolutnie materialne. Poza tym anioły i diabły, pomimo, że są istotami nieśmiertelnymi, to czują głód czy pragnienie, uczucia silnie związane z fizjologią istot śmiertelnych.
Nie będzie dłuższego wywodu, bo nie robiłem notatek podczas czytania.
A dziś zacząłem czytać "Ja, potępiona". Żeby już dokończyć tę trylogię.
Musiałby pracować kilka tysięcy lat, by osiągnąć jakiś efekt, ale to przecież nie powód, by rezygnować.