Groszku, najwyraźniej mamy różne gusta

Ja tam charakteru u Magrat nijak nie widzę. U Agnes... hm, no może wydaniu Perdity, takiego dobrze schowanego

ale i tak do mnie ta postać nie przemawia. Dla mnie jednym z wyznacznikow posiadania charakteru jest to, że człowiek jest autentyczny, ma odwagę być sobą i nie udawać kogoś innego. A dla mnie te postacie są... nie wiem jak to nazwać, zbyt mile? Zbyt przejmujace się tym co sobie inni o nich myślą? Fakt, Babcia W. i Niania łatwe dla Magrat nie były, ale nie do końca zgadzam się z tym że to one robiły z Magrat zahukana zmokla kure - dla mnie ona taka po prostu była i to wychodziło w konfrontacji z nimi. Konfrontacja z Babcia W. w wydaniu np. Tiffany wyglądała przecież zupełnie inaczej.
A co do Vetinariego, to on mnie trochę irytowal na początku, potem chyba bardziej zrozumiałam te postać i mi trochę przeszło, ale "Pary w ruch" też jeszcze nie czytałam.