Rob Rozbój napisał(a):W czym właściwie widzisz te echa?
Nie, Rob, nie chcę tego w ogóle ciągnąć - to się wzięło stąd, że pierwotnie chciałem tylko dać zdecydowany odpór pewnemu wtrętowi, o którym wcześniej już mówiłem (a nie spodziewałem się, że rozwinie się z tego mini dyskusja - to też pokazuje, jak dywersyjne są takie wtręty). Nie mam nic przeciw okazjonalnemu, zabarwionemu humorem off-topicowaniu - ale wtręty polityczno-religijne itp., o dużym 'ciężarze gatunkowym', są niestosowne i właściwie niekulturalne - bo nie można się
wszędzie wciskać ze swoją indoktrynacją, a zwłaszcza do tak wyraźnie sprofilowanego wątka, jak ten. Innymi słowy: tutaj offtopicować można - ale na temat

***
Natomiast dzisiaj zastanowimy się nad posterunkowym Wizytujem. Oryginalnie to jest 'constable Visit', i przydomek ten pochodzi od pełnej nazwy "Visit-the-Infidel-with-Explanatory-Pamphlets" (która w omniańskim jest znacznie krótsza).
Niby wszystko OK: Visit - Wizytuj. A jednak nie.
'Wizytować' to rzadko spotykany czasownik w polskim - bo odnosi się do czynności, odbywającej się tylko w specyficznym, równie nieczęstym, kontekście społecznym. Kto i kogo lub co może 'wizytować'? Dyrektor nauczyciela (wizytacja, obecnie częściej nazywana hospitacją), pierwszy sekretarz PZPR Hutę Katowice albo Kim Jong Un jakiś kołchoz u siebie.
Natomiast słowa 'wizytować' nie można użyć w odniesieniu do np. Świadków Jehowy, będących znanym nam z własnego podwórka ziemskim odpowiednikiem omniańskiej sekty. Tu trzeba się trzymać podstawowego, przeważającego odpowiednika 'visit' w polskim: 'odwiedzać'. Ludzie z broszurami tego typu nie 'wizytują' ludzi - bo prostu nie maja takich uprawnień. A co robią? Odwiedzają, nachodzą, zaczepiają, zagadują etc., namawiając do zapoznania się z treścią gazetki.
Zatem nasz sympatyczny i bardzo skuteczny, zresztą, funkcjonariusz Straży raczej powinien nazywać się 'Odwiedzaj' albo 'Nachodź'

A potem lodowiec wycofał się, zostawiając po sobie moreny, jeziora i kamienie...
E. Niziurski