Dla przypomnienia: celem wątku jest szersze omówienie fikcyjnych nazw własnych w ŚD, ze szczególnym zwróceniem uwagi na kwestie tłumaczeniowe. Razem z wątkami 'Discworld a Świat Dysku' i 'Annotated Pratchett' tworzy mini cykl hermeneutyczny "Bliżej Pratchetta"
Z wcześniejszej dyskusji widać, że nawet proste nazwy, jak 'Visit', okazują się mieć swoją głębię, ciekawą samą w sobie, ale nastręczającą kłopotów w przekładzie.
Natomiast
nie jest celem podważanie tego, co się komu podoba. Dlatego można śmiało iść w ogień za wszystkimi nazwami ze Świata Dysku, bo są one jak pierwsze kochanie - nawet jeżeli po latach (czyt. rzeczowej analizie tłumaczenia) dostrzegamy ułomność obiektu pierwszych westchnień.
Znamiennie ujął to jeden z dyskutantów: podoba mu się imię 'Wizytuj', bo brzmi tak nietuzinkowo.
Zgadza się - a jednocześnie nie zaszkodzi dowiedzieć się, jakie są konsekwencje przeistoczenia Visit'a w Wizytuja: wówczas nie strzelimy gafy na Międzynarodowym Konwencie Practhettowskim w rozmowie z czytelnikiem anglosaskim, wyjaśniając, że naszym ulubionym funkcjonariuszem jest Wizytuj (które po angielsku wymówimy oczywiście jako 'Visit', ew. - gorzej - zrobi to za nas ktoś, kto będzie naszą rozmowę tłumaczył) - bo
jego imię to taki ciekawy rzadko używany wyraz, co oczywiście wprawi naszego rozmówcę w zdziwienie pomieszane z niedowierzaniem - np.
* * *
Kontynuujmy - i niech to będzie sprawdzianem naszych umiejętności retorycznych

Babcia Weatherwax. Nie doczekała się tłumaczenia. Co nie jest niczym złym, bo w świecie Dysku mamy swoisty eklektyzm onomastyczny: nazwy tłumaczone, nietłumaczone oraz pół-tłumaczone (np. Myślak Stibbons, Tiffany Obolała). Jest to jednak dość różne od sytuacji w Discworld, gdzie dominują nazwy czysto angielskie okraszone domieszką neologizmów (z których spora część jest jednak mocno osadzona w słowotwórstwie angielskim). Wydaje się, że należałoby się zdecydować albo na tłumaczenie wszystkich nazw, albo zostawienie wszystkich nazw w oryginale (czytelnik z pomocą słowników i internetów świetnie sobie poradzi z ich rozszyfrowaniem) - w obu przypadkach z zachowaniem w niezmienionej formie neologizmów absolutnych oraz osadzonych w innych jezykach (np. Ptaclusp, Angua, Sto Helit, Uberwald).
O samej babci można jedynie powiedzieć, że jej imię to złożenie rzeczowników angielskich, znaczących 'pogoda' i 'wosk'. Alternatywnie: czasowników, znaczących 'przetrwać' i 'przybierać' (na wielkości), 'stawać się' (jakimś w sensie emocjonalnym) - ew. dowolnej kombinacji rzeczownika z czasownikiem spośród wymienionych.
Skoro sam Pratchett przetłumaczonym na język francuski - jako 'Tempscire' - nazwiskiem babci obdarzył jej siostrę, Lilith (tym samym pokazując, że chodzi o pogodę i wosk), to - dla czystej rozrywki umysłowej, oczywiście

- można pokusić się o przełożenie jej imienia jako np. babcia Aurawosk.
A potem lodowiec wycofał się, zostawiając po sobie moreny, jeziora i kamienie...
E. Niziurski