shinju96 napisał(a):Tacy duzi, a taki wstyd, no. Dajcie już spokój.
No bez kitu. Młodzież ma rację

Określenie było niefortunne, ale Abi przeprosiła szczerze, więc teraz wszyscy, zgodnie ze starą sprawdzoną metodą Cudownej, wypiją kakałko (może być z prądem)
Dziś przeżyłam chwile niespodziewanej nostalgii. Biegając po Wrzeszczu i załatwiając sprawunki przedwyjazdowe, przechodziłam obok księgarni, która istnieje "od zawsze" i której byłam częstym gościem jako dzieciak. Kochana rodzicielka hojnie spełniała moje zachcianki książkowe i średnio raz w tygodniu buszowałam między półkami. Coś mnie tknęło i weszłam dziś do owej księgarni, która dzielnie trzyma się dalej na przekór Empikom i innym sieciówkom dominującym rynek. Cóż widzę - nic się nie zmieniło, układ tematyczny ten sam, nawet księgarza jednego rozpoznałam. Wzruszyłam się i pod wpływem owych ciepłych uczuć, kupiłam 3 książki:
- "Wilk z Wall Street" Belford
- "Mężczyzna, który tańczył Tango" Arturo Perez-Reverte
- "Niespodziewane stronice" Cortazar
I teraz po tym przydługim wstępie przystępuję do sedna - tylko jedną z tych książek mogę zabrać na wyjazd. Którą??! Pomożecie?
